poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Rozdział IV !

Rozdział IV - Demoniczne zwierze

Znaleźli się na polu bitwy . Devil miał rację . Zaren przysłał demoniczną bestię . Gdy Rosalie zobaczyła to coś , to zdębiała ...
Ciemny kształt zgarbiony obok nóg swego pana podniósł łeb i spojrzał na Rose bez wyrazu . Potem jego zakrwawione usta rozchyliły się w szerokim uśmiechu pełnym czerni i głodu . Wargi odsłoniły obrzydliwe zęby, z których zwisały jakieś biało-różowe strzępy ciała . Pewnie poprzedniego nieszczęśnika . Kły lśniły bielą przez smugi czerwieni , a uśmiech zmienił się w dziki grymas, maskę żądzy i nienawiści. Nos zmarszczył się jak u psa, a czarne oczy zginęły w jamach chrząstki . Język, niemożliwie długi i purpurowo szary, wysunął się z ust i zlizał krew z podbródka .
- No i proszę. Ofiara zjawiła się sama - klasnął w ręce Zaren - Proszę . Jeśli rozprawisz się z Beetranhtenovenem (wiem , długa nazwa :P ), udowodnisz na co cię tak naprawdę stać . Potem czeka niespodzianka . Ale ty Devil, nie będziesz mógł jej pomóc . To walka 1vs1. My tylko będziemy obserwatorami , lepiej pożegnaj się ze swoją nową koleżanką - wybuchnął złośliwym śmiechem .
- Ale ojcze ...
- Milcz ! - urwał jednym słowem .
Rosalie na początku bała się . Nie wiedziała co ma robić . Otworzyła usta, chcąc naśladować niemy okrzyk, lecz jej wrzask uciekł z jej ust w popołudniowe powietrze . Nagle przypomniała sobie o "kijku" w tylnej kieszonce jej nowych granatowych rurek. Nie mając dokładnej świadomości tego, co robi wyciągnęła obie dłonie z patykiem w ręku i wycelowała. Strzelała czarną kulą energii. Powtórzyła strzał . Nie przejmowała się , czy zrobi krzywdę temu czemuś. Broniła się, a tutaj wszystkie kroki dozwolone . Jej cel - przypominający ludzki kształt, podnosił się, napinał, szykował do skoku. Rosalie usiłowała krzyknąć "Nie ruszaj się ! " , a chociaż jej usta się poruszały , nie wydobywały się z nich żadne dźwięki . Potem sama , działająca niezależnie od umysłu, wyszczeliła kolejne kule energii . Huknął grom, zajaśniała błyskawica. Strzelała dobrze, celując instynktownie w środek ciała istoty. Strzelała szybko i celnie . Strzelała 10 razy. Każdy huk był głośniejszy od poprzedniego. Posłała 10 kul energii prosto w to coś, trafiając je, kiedy wstawało w brzuch , krocze oraz pierś . W końcu bestia upadła . Walka wygrana Devil widząc wygraną nadal przerażonej dziewczyny, momentalnie podbiegł do niej, zakręcił nią i pocałował w usta . Po chwili zdał sobie sprawę z tego co zrobił i wysadził
- Przepraszam , poniosło mnie .
- Nic się nie stało - po czym odwzajemniła pocałunek . Chłopak był zdziwiony , ale nagle poczuł że może mieć szanse u dziewczyny którą naprawdę kocha .
- Nie tak szybko ! Nie czas teraz na szczęście. Devil, to że ja cię wtedy nie zabiłem , nie oznacza że daruje ci życie tak o . Teraz to nie ja ciebie zabije . Ona zrobi to za mnie .
- Ojcze nie ! Nie pozwolę ci nią manipulować ! - po tych słowach chłopak dał znać dziewczynie i oboje rzucili się na Zarena . Ale gdy ona dostknęła jego ręki, zamarła. Stanęła . Wszystko nagle zrobiło się czarne . Po chwili jej ciało zaczęło się iskrzyć na złoty kolor . Jej zwykłe ciuchy zamieniły się w zbroję , a raczej szatę która ciągnęła się po ziemi . Na głowie pojawił się diadem .Lecz po chwili zamiast szaty miała zbroję z metalu . Iskrzyła się czystym ogniem . W dłoniach miała sztylety .
Zaren wyszeptał coś po cichu i nagle w dziewczynie rozpętała się potrzeba zabicia kogoś . A tym kimś był Devil.
- O nie . Nie , nie , nie ! Rosalie , chyba nie chcesz tego zrobić ? Proszę cię . Nie !
- Devil , ale o co ci chodzi ? Ja przecież ... - urwała w połowie zdania i po chwili dodała - nie chcę ci czegoś zrobić ... Tylko zabić . Tak będzie szybciej - w jej oczach pojawił się czysty ogień .
- Rosalie ! Przypomnij sobie ! Nie jestem twoim wrogiem. Jestem przyjacielem ... Nie daj się opętać temu zaklęciu !
Nagle dziewczyna stanęła ... Tak jakby powoli się otrząsając ale ...
- Oh tak ! Byłeś przyjacielem . Ale teraz już byłeś ! Mam ochotę cię zabić - urwała - Słuchaj. Nie chcę cię zabić. Chcę go tylko trochę oszukać. Udawaj że zemdlałeś czy coś jak cię popchnę - wyszeptała po chwili gdy Zaren nie patrzył w ich stronę .
Dziewczyna ze wszystkich sił popchnęła Devila. Chłopak zatoczył się i poleciał na trawę . Zaren zainteresowany zajściem odwrócił się i popatrzył na Rosalie wzrokiem pełnym podziwu .
- No, no ,no . Jakbym patrzył na wymarzoną córkę zabójczynię . Brawo . No chodź tutaj - i otworzył ramiona. Dziewczyna automatycznie poleciała się przytulić. Gdy wpadła Zarenowi w ramiona, wyciągnęła cichaczem nóż i wbiła mu go w plecy .
- Zdrada ?! Nie może być ! A ! To boli ! - wykrzyczał na cały głos mężczyzna . Już znikał , ale na do widzenia dostał od niej w prezencie mocnego plaskacza w policzek .
- Powiedz mi .Dlaczego mnie uratowałaś ? - zapytał Devil, gdy podszedł do dziewczyny.
- Bo jesteś przyjacielem - odparła ta i skierowała się do domu, by pożegnać się z Anią . Gdy tylko weszła do długiego korytarza i stanęła w drzwiach do pokoju dziewczynki, ta zrywając się z łóżka podbiegła do Rosalie
- Ty żyjesz ! Tak się bałam. Myślałam już że nie wrócisz - rozpłakała się .
- Aniu, już wszystko dobrze . Przestań płakać - uśmiechnęła się pogodnie, po czym pogłaskała ją po głowie i postawiła na ziemię .
- Idziesz już ?
- Musze , ale nie martw się . Na pewno się zobaczymy . I to nie raz
- Zadzwoń do mnie - podała jej kawałek karteczki z numerem telefonu .
- Dziękuję . Obiecuję że zadzwonię jutro - powiedziała Rose i znikła .

1 komentarz: