środa, 17 października 2012

W końcu coś nowego :D

Rozdział 17 czyliiii 
Nawet nie zauważyłam,kiedy sens mojego życia, zaczął zależeć tylko i wyłącznie od Ciebie.


Domin wstał dość wcześnie. Maluchy jeszcze spały. Na polu była  ,,szklana pogoda” . Deszcz padał, wydając głośne odgłosy stykając się razem z blachą dachu. Przez szyby nic nie było widać z powodu nadmiaru małych przeźroczystych kropelek. Bolała go trochę głowa. Niechętnie wstał, ubrał jeansy, założył ulubione kolorowe rzemyki które dostał od Rosalie na urodziny i skierował się w stronę biurka. Wziął do ręki telefon, licząc na jakąś wiadomość od ukochanej. Rozczarował się widząc że nie dostał żadnego znaku życia od niej. Posmutniał, powróciły zmartwienia. Poszedł do kuchni napić się kawy. Był tak zamyślony o dziewczynie, że podczas przygotowywania napoju zamiast do kubka nalał sobie na skarpetki wrzącą wodę z czajnika
- Cholera – warknął po cichu, na co do kuchni wszedł Robert, jeden ze synów Marcina .
- Cześć Maciek – powiedział mały i zniknął. Po chwili wrócił trzymając w rączce skarpetki dla chłopaka.
- Dzięki – wziął je i przytulił go - Na co masz ochotę na śniadanie ?
- Możesz zrobić omlety ? – zapytał z nadzieją w błyszczących zielonych oczkach
- Omlety dla Robercika raz dwa – zaśmiali się . Dziecko wpatrywało się z zaciekawieniem na kuzyna gdy ten przygotowywał posiłek. Maciek co chwilę patrzył na telefon, czy czasem nie dostał czegoś, lecz za każdym razem widział pustki.
>  Nie ma takiej pory dnia, żebym nie myślał o tobie…<  - pomyślał

(*)
TYMCZASEM U ROSALIE 

Jakiś ciemny kształt szybko poruszał się między drzewami. Zanim można było się zorientować, tylko drgała gałązka drzewa . W końcu dotarła nad wodopój, gdzie zobaczyła niedźwiedzie gryzzly
Po udanym polowaniu, dziewczyna nasycona szła przez las układając własną piosenkę . Przez przypadek zadzwoniła do Domina . Nie wiedząc o tym śpiewała sobie dalej
-  Nawet gdy stoisz na straconej pozycji, odszukaj w sobie okruch ambicji ... – śpiewałaby dalej, gdy coś ją zaatakowało. W tym momencie, rozmowa się urwała, a chłopak usłyszał tylko sygnał przerwanej rozmowy.
Dziewczyna znalazła się na małym placu, gdzie drzewa rosły rzadziej . Blade słońce przedzierało się przez korony wysokich roślin. Ujrzała nad sobą nieznajomą twarz dziewczyny i chłopaka.
- Co ty tutaj robisz !? Nie wiesz, że tu jest niebezpiecznie !? – zapytał chłopak wydzierając się na nią
- A co cię to interesuje ? Moja sprawa, kim jestem, co tu robię i w jakim celu – warknęła
- Damian, daj jej spokój. Podejdźmy do tego spokojnie. – powiedziała dziewczyna obok . Gdy mówiła, Rosalie zobaczyła że to też wampirzyca. Patrząc na owego Damiana ujrzała tez kły, które starał się ukrywać
- Jesteście wampirami. – powiedziała na co oboje spojrzeli na siebie
- Wcale że nie – zarzekli się
- Nie martwcie się. – uśmiechnęła się pokazując swoje kły . Damian i nieznajoma dziewczyna zaczęli się śmiać i też pokazali swoje
- Damian, ale to już chyba wiesz – powiedział chłopak
- Ewelina – przedstawiła się dziewczyna .
- Rosalie – zachichotała, przyglądając się im uważnie
- Ty Damian . Popatrz na nią . Wygląda jak ta nasza kuzynka Rosie co zginęła kiedyś – Ewe szturchnęła brata w rękę
- E no . Rosalie, kto był twoją matką ?
- Kamila, a czemu to takie interesujące ? – zapytała zdziwiona
- Rosalie ! Jesteśmy twoim kuzynostwem ! ( nie wiem czy jest takie słowo, jeśli nie, to od dzisiaj jest, haha xD )  - wykrzyknęli i oboje przytulili ją. Rose targnęła swoją pamięć. Nagle przypomniała sobie ich w dalekich fragmentach swoich przeżyć
- Pan Czarodzieeej ! Effciaaaa ! – wykrzyknęła i odwzajemniła tulenie . Wszyscy zaczęli się śmiać
- Co ty tutaj robisz ? – zapytał Damian
- Chyba to, co wy. Wybrałam się cos przekąsić – zaśmiała się
- Chodź z nami – powiedziała Ewelina i wszyscy razem szli przez las, śmiejąc się i popychając . Wspominali dawne czasy, kiedy w trójkę wraz z zaginioną siostrą Issu tworzyli Czwórkę Szatańską . Ich powiedzenie ? ,, Ave Shatan ! Ave my ! ‘’ Wszyscy się śmiali krzycząc to na cały głos.
- Rosie, jak tam ?. Myślałaś może, co się stało z Issu ?
- Nienawidzę myśleć o tym co było . Przeszłość to przeszłoś. Kości zostały rzucone a ja już i tak nic bym nie zmieniła. To co przeszliśmy razem, na zawsze zostanie w mojej pamięci.
- Ehh … A wiesz co ci powiem? A zresztą sama zobaczysz – powiedziała Effcia gdy docierali do wielkiego namiotu, prawie że domu . Tfy ! Rezydencji – czekajcie tu – weszła do namiotu i było słychać „ Ave Shatan, Ave my ‘’ . Nagle z namiotu wyszła ona i …
ISSU ! o.O
- Issu … ? To ty … ? – zapytała zszokowana Rosalie
- Rosie … ? – zapytała również zszokowana Issu
- Osz ty ! Issu ! – powiedziała Rosie i obie zaczęły biec ku sobie . Przytuliły się i obie zaczęły płakać . W końcu po tylu latach odnalazły się … Dwie siostry … Które tyle dla siebie znaczyły …
- O boże … - powiedziały obie na raz .
Damian i Ewelina zaczęli się śmiać . Wszyscy usiedli na pniach starych drzew . Śpiewali glośno piosenki, między ich dawniej ulubioną ,, Kiedyś kupię nóż i powyżynam wszystkich wkoło. Kupię nóż ! I zostawię tylkoo dwojee naaas ! ‘’ . Zawsze to śpiewali na koloniach . Oczywiście na które jeździli w czwórkę .

(*)
U DOMINA

- Mówisz, że za nią nie płaczesz ! Więc co to do cholery za krople sływają ci po policzkach !? – krzyknęła na Domina jego kuzynka Angelika.
- Przecież ci kurwa nie powiem w prost tego – żachnął się
- To takie banalne … Choroba XXI wieku ? Miłość : Lekarstwa nie wynaleziono – zachichotała – Ey, będzie dobrze, zobaczysz . Nic jej nie jest . Ona cię kocha, zrozum ! Nic jej się nie stanie … - pocieszyła go dziewczyna. Dlatego żyj teraz chwilą, bo chwila to twoje życie. Jeśli znów będziesz patrzył i myślał o innych, to ominą cię te chwile, skończy się twoje życie ...
- Może i masz rację – powiedział – Ale i tak będę o niej myślał… Przecież ja kocham … - zarumienił się
- Widzę, ze serio ci na niej zależy. Wpadłeś po uszy mój drogi
- No … Tak to robi dziewczyna z chłopakiem … Eh …
- Załóż sobie dużo za dużą koszulkę, nałóż na nogi włochate kapcie. Zjedz całą tabliczkę czekolady i nie przejmuj się tym. O, posłuchaj muzyki. Będzie dobrze. Chcesz, mogę tutaj z tobą siedzieć cały dzień – powiedziała Angelika i puściła jakąś piosenkę.
- I ta sama piosenka… I to samo wspomnienie, kiedy słuchaliśmy jej wspólnie … - po policzku Maćka spłynęła kolejna łezka.
- Bo nawet teraz uczucia przegrywają ze strachem o nią, zgadłam … ?
- No … Znaczy wiesz. Kocham ją najmocniej na świecie, ale strasznie się martwię o nią .
- Słowa nawet ranią bardziej, niż gesty .
- Jeżeli się do ciebie uśmiechnę, to przytulisz mnie ? – spytał zawstydzony chłopak. Brakowało mu tego, jak Rosalie go przytulała . Angelika, nawet bez jego uśmiechu to zrobiła . Chciałaby, żeby Domin był szczęśliwy…
> Nawet powietrze mi ciebie nie zastąpi … Nawet Angelika … < - pomyślał i zaczął płakać.

-------------------------------------

ROZDZIALIK TROSZKĘ KRÓTKI, PRZEPRASZAM, ALE POMYSŁÓW ZBYTNIO NIE MAM :/ . NO ALE NIC. POZDROWIONKA DLA TYCH, KTÓRZY JESZCZE ZE MNĄ SĄ, DZIĘKUJĘ < 333

- SHEZ < 333
- KANE < 333
- SYLWEK < 333
- STRUSIU < 333
- ISSU < 333
- EWELINKAA < 333
- MACIEK < 333
- DOMINIK < 333
- KUKIWP < 333
- TAAJEDYNAA < 333


I DLA WSZYSTKICH CZYTAJĄCYCH < 33 :D