Rozdział 17 czyliiii
Nawet nie zauważyłam,kiedy sens mojego życia, zaczął zależeć tylko i wyłącznie od Ciebie.
- Cholera – warknął po cichu, na co do kuchni wszedł Robert, jeden ze synów Marcina .
- Cześć Maciek – powiedział mały i zniknął. Po chwili wrócił trzymając w rączce skarpetki dla chłopaka.
- Dzięki – wziął je i przytulił go - Na co masz ochotę na śniadanie ?
- Możesz zrobić omlety ? – zapytał z nadzieją w błyszczących zielonych oczkach
- Omlety dla Robercika raz dwa – zaśmiali się . Dziecko wpatrywało się z zaciekawieniem na kuzyna gdy ten przygotowywał posiłek. Maciek co chwilę patrzył na telefon, czy czasem nie dostał czegoś, lecz za każdym razem widział pustki.
> Nie ma takiej pory dnia, żebym nie myślał o tobie…< - pomyślał
(*)
TYMCZASEM U ROSALIE
Jakiś ciemny kształt szybko poruszał się między drzewami. Zanim można było się zorientować, tylko drgała gałązka drzewa . W końcu dotarła nad wodopój, gdzie zobaczyła niedźwiedzie gryzzly
Po udanym polowaniu, dziewczyna nasycona szła przez las układając własną piosenkę . Przez przypadek zadzwoniła do Domina . Nie wiedząc o tym śpiewała sobie dalej
- Nawet gdy stoisz na straconej pozycji, odszukaj w sobie okruch ambicji ... – śpiewałaby dalej, gdy coś ją zaatakowało. W tym momencie, rozmowa się urwała, a chłopak usłyszał tylko sygnał przerwanej rozmowy.
Dziewczyna znalazła się na małym placu, gdzie drzewa rosły rzadziej . Blade słońce przedzierało się przez korony wysokich roślin. Ujrzała nad sobą nieznajomą twarz dziewczyny i chłopaka.
- Co ty tutaj robisz !? Nie wiesz, że tu jest niebezpiecznie !? – zapytał chłopak wydzierając się na nią
- A co cię to interesuje ? Moja sprawa, kim jestem, co tu robię i w jakim celu – warknęła
- Damian, daj jej spokój. Podejdźmy do tego spokojnie. – powiedziała dziewczyna obok . Gdy mówiła, Rosalie zobaczyła że to też wampirzyca. Patrząc na owego Damiana ujrzała tez kły, które starał się ukrywać
- Jesteście wampirami. – powiedziała na co oboje spojrzeli na siebie
- Wcale że nie – zarzekli się
- Nie martwcie się. – uśmiechnęła się pokazując swoje kły . Damian i nieznajoma dziewczyna zaczęli się śmiać i też pokazali swoje
- Damian, ale to już chyba wiesz – powiedział chłopak
- Ewelina – przedstawiła się dziewczyna .
- Rosalie – zachichotała, przyglądając się im uważnie
- Ty Damian . Popatrz na nią . Wygląda jak ta nasza kuzynka Rosie co zginęła kiedyś – Ewe szturchnęła brata w rękę
- E no . Rosalie, kto był twoją matką ?
- Kamila, a czemu to takie interesujące ? – zapytała zdziwiona
- Rosalie ! Jesteśmy twoim kuzynostwem ! ( nie wiem czy jest takie słowo, jeśli nie, to od dzisiaj jest, haha xD ) - wykrzyknęli i oboje przytulili ją. Rose targnęła swoją pamięć. Nagle przypomniała sobie ich w dalekich fragmentach swoich przeżyć
- Pan Czarodzieeej ! Effciaaaa ! – wykrzyknęła i odwzajemniła tulenie . Wszyscy zaczęli się śmiać
- Co ty tutaj robisz ? – zapytał Damian
- Chyba to, co wy. Wybrałam się cos przekąsić – zaśmiała się
- Chodź z nami – powiedziała Ewelina i wszyscy razem szli przez las, śmiejąc się i popychając . Wspominali dawne czasy, kiedy w trójkę wraz z zaginioną siostrą Issu tworzyli Czwórkę Szatańską . Ich powiedzenie ? ,, Ave Shatan ! Ave my ! ‘’ Wszyscy się śmiali krzycząc to na cały głos.
- Rosie, jak tam ?. Myślałaś może, co się stało z Issu ?
- Nienawidzę myśleć o tym co było . Przeszłość to przeszłoś. Kości zostały rzucone a ja już i tak nic bym nie zmieniła. To co przeszliśmy razem, na zawsze zostanie w mojej pamięci.
- Ehh … A wiesz co ci powiem? A zresztą sama zobaczysz – powiedziała Effcia gdy docierali do wielkiego namiotu, prawie że domu . Tfy ! Rezydencji – czekajcie tu – weszła do namiotu i było słychać „ Ave Shatan, Ave my ‘’ . Nagle z namiotu wyszła ona i …
ISSU ! o.O
- Issu … ? To ty … ? – zapytała zszokowana Rosalie
- Rosie … ? – zapytała również zszokowana Issu
- Osz ty ! Issu ! – powiedziała Rosie i obie zaczęły biec ku sobie . Przytuliły się i obie zaczęły płakać . W końcu po tylu latach odnalazły się … Dwie siostry … Które tyle dla siebie znaczyły …
- O boże … - powiedziały obie na raz .
Damian i Ewelina zaczęli się śmiać . Wszyscy usiedli na pniach starych drzew . Śpiewali glośno piosenki, między ich dawniej ulubioną ,, Kiedyś kupię nóż i powyżynam wszystkich wkoło. Kupię nóż ! I zostawię tylkoo dwojee naaas ! ‘’ . Zawsze to śpiewali na koloniach . Oczywiście na które jeździli w czwórkę .
(*)
U DOMINA
- Mówisz, że za nią nie płaczesz ! Więc co to do cholery za krople sływają ci po policzkach !? – krzyknęła na Domina jego kuzynka Angelika.
- Przecież ci kurwa nie powiem w prost tego – żachnął się
- To takie banalne … Choroba XXI wieku ? Miłość : Lekarstwa nie wynaleziono – zachichotała – Ey, będzie dobrze, zobaczysz . Nic jej nie jest . Ona cię kocha, zrozum ! Nic jej się nie stanie … - pocieszyła go dziewczyna. Dlatego żyj teraz chwilą, bo chwila to twoje życie. Jeśli znów będziesz patrzył i myślał o innych, to ominą cię te chwile, skończy się twoje życie ...
- Może i masz rację – powiedział – Ale i tak będę o niej myślał… Przecież ja kocham … - zarumienił się
- Widzę, ze serio ci na niej zależy. Wpadłeś po uszy mój drogi
- No … Tak to robi dziewczyna z chłopakiem … Eh …
- Załóż sobie dużo za dużą koszulkę, nałóż na nogi włochate kapcie. Zjedz całą tabliczkę czekolady i nie przejmuj się tym. O, posłuchaj muzyki. Będzie dobrze. Chcesz, mogę tutaj z tobą siedzieć cały dzień – powiedziała Angelika i puściła jakąś piosenkę.
- I ta sama piosenka… I to samo wspomnienie, kiedy słuchaliśmy jej wspólnie … - po policzku Maćka spłynęła kolejna łezka.
- Bo nawet teraz uczucia przegrywają ze strachem o nią, zgadłam … ?
- No … Znaczy wiesz. Kocham ją najmocniej na świecie, ale strasznie się martwię o nią .
- Słowa nawet ranią bardziej, niż gesty .
- Jeżeli się do ciebie uśmiechnę, to przytulisz mnie ? – spytał zawstydzony chłopak. Brakowało mu tego, jak Rosalie go przytulała . Angelika, nawet bez jego uśmiechu to zrobiła . Chciałaby, żeby Domin był szczęśliwy…
> Nawet powietrze mi ciebie nie zastąpi … Nawet Angelika … < - pomyślał i zaczął płakać.
-------------------------------------
ROZDZIALIK TROSZKĘ KRÓTKI, PRZEPRASZAM, ALE POMYSŁÓW ZBYTNIO NIE MAM :/ . NO ALE NIC. POZDROWIONKA DLA TYCH, KTÓRZY JESZCZE ZE MNĄ SĄ, DZIĘKUJĘ < 333
- SHEZ < 333
- KANE < 333
- SYLWEK < 333
- STRUSIU < 333
- ISSU < 333
- EWELINKAA < 333
- MACIEK < 333
- DOMINIK < 333
- KUKIWP < 333
- TAAJEDYNAA < 333
I DLA WSZYSTKICH CZYTAJĄCYCH < 33 :D