Rozdział 21
Czyli :
Z tego „szczęścia” to aż się skakać chce..
Najlepiej z mostu i pod pociąg.
Tu historia zaczyna się, kiedy Assay opowiedziała wszystkim swoją historię. Wszyscy byli zaskoczeni, ale mimo to, uwierzyli jej i przyjęli z otwartymi ramionami. Wszyscy się śmiali, gdy tą miłą sytuację przerwały zbierające się w powietrzu kłębki dymu, a zaraz po nich pojawił się jakże interesujący gość. Zaren. Jak zwykle ubrany był na czerwono, włosy nażelowane i wiśniowa karnacja.
- Widzę, że dobrze się bawicie - skomentował z dziwnym uśmiechem na ustach - Rosalie, jak się czujesz? Mam nadzieję, że wszystko już dobrze. Och, tak mi przykro - chciał podejść do łóżka dziewczyny, ale jej przyjaciele szybko obstawili mebel
- Nawet nie próbuj - warknęli - Ona jest zbyt idealna, żeby ją tknąć !
- Ideały są nuuudneee !
- Wybacz ale nie każda laska leci na kasę i fajny samochód, ale w twoim przypadku brak i tego i tego - uśmiechnął się słodko Devil
- Zamknij twarz - powiedział jego ojciec
- Więcej w spodniach niż w głowie, chociaż i tam jest malutko - usłyszał melodyjny głos Rosalie, która wyszła przed szereg swoich bliskich
- Psom głos zabroniony - warknął
- Masz syndrom małego człowieczka : mały człowieczek z małym ptaszkiem - uśmiechnęła się a wszyscy ledwo powstrzymali śmiech zasłaniając usta rękawami bluz.
- W moim niebie, nie ma miejsca już dla ciebie - ryknął i rzucił się na Rosalie, lecz jedno spojrzenie Devila i Assay wystarczyło żeby odepchnąć atak i Zaren leżał przy drzwiach
- No pięknie siostrzyczko - zachichotał
- No braciszku, też dobrze - zaśmiała się
- Ta sytuacja jest tak nudna i schematyczna, że powinna znaleźć się w książce od historii - ziewnęła wiśnia ( Zaren )
- Więc pora już ją zakończyć - Patrishia, oraz rodzeństwo rzuciło się na mężczyznę, gdy Rosalie próbowała się skupić . Dziewczyna siedziała na łóżku i nagle wokół niej zaczęły pojawiać się złote nitki energii i mocy . W dłoniach zwinęła wszystko w kulę i z całą siłą rzuciła nią w niego, po czym upadła na materac
- Separacja z życiem i rozwód z rzeczywistością - zaśmiał się Zar i zniknął w kłębkach dymu w których się pojawił . Wszyscy popatrzyli na siebie ze zdziwieniem zastanawiając się nad dziwnym pożegnaniem, po czym przypomnieli sobie o koleżance bez ruchu leżącej na łóżku. Podbiegli szybko. Patrishia postawiła ją do pozy pół leżącej, pół siedzącej a Assay wyczarowała wodę
- Zielono mi ! - krzyknęła gdy zobaczyła przed sobą bluzę Devila i szybko zasłoniła dłonią usta a towarzystwo się zaśmiało
- Okey, chyba nasza Rosie wróciła do normy - zachichotała Patrish
- Gdybyśmy żyli w średniowieczu prawdopodobnie musiano by Cię spalić na stosie, bo to chyba czary, że tak szybko oczarowałaś moje serce - powiedział Dev patrząc jej głęboko w oczy a ona się zarumieniła po czym krzyknęła
- Czyli uważasz mnie za czarownicę !? - wszyscy wybuchnęli śmiechem
- No nie ... Ale jeśli, to taką kochaną , słodką , piękną i tylko moją - pocałował ją a dziewczyny zaczęły bić brawo na zachętę, więc to powtórzył i jeszcze raz ... I jeszcze raz ...
- Najbardziej uwielbiam patrzeć ci w oczy i uśmiechać się do ciebie , wtedy kiedy ty uśmiechasz się do mnie i twoje oczy wpatrują się w moje - skwitowała wszystko Rosalie a chłopak się uśmiechnął .
- Tak jak każde z nas, dwie połowy masz. Jedna twoja – wskazał na Rosalie - druga to ja - wskazał na siebie
- Kocham cię Devil, ale życie bez przyjaciół to życie bez słońca - na to przytuliła się z Patrishią i Assay po czym wzięła banana i zaczęła nimi rzucać
- Ej, ktoś kosi trawnik ! - krzyknęła Ros po czym zaśmiali się
- Anioł wrodzony. Diabeł nabyty - uśmiechnęła się szeroko i wróciła do robienia kawy - Nie potrafi z tobą by, ale nie potrafię do końca się z tobą pożegnać. Dziwne, nie ?
- Kochasz mnie - wystawił język
- Uważaj, mam tu gorący czajnik i nie zawaham się go użyć !
- A ja mam ... Yyyyy ... Łyżeczkę ... Dobra, wygrałaś - zaśmiali się .
- Jesteś ogromnym szczęściarzem, że posiadasz taki cud jak ja - wyszczerzyła się i wzięła kubki z napojem do ręki, chłopak wziął od niej parę i poszli do pokoju . Przyjaciele się zdziwili widząc chłopaka w pokoju
- To Ariss . Ariss to moi przyjaciele . Rosalie, Patrishia i brat Devil
- Miło poznać - uśmiechnął się Ariss
- Nam również - zachichotali
Ariss usiadł i posadził sobie Assay na kolanach po czym dał jej buziaka
- No co wy , ludzie !? Każdy ma chłopaka tylko ja jestem singielką . Wiecie co ? Wstydzilibyście się - zaśmiała się Patrishia
- Masz Rafała - zaśmiał się Dev
- A poza tym pracuje tu bardzo przystojny chłopak imieniem Remi . Jest sam i na pewno by chciał mieć miłą i wybuchową dziewczynę - zaśmiała się Ass .
- Assay, lubię cię, dlatego daję ci wybór ... Albo wypierdalasz drzwiami albo okenem - uśmiechnęła się słodko i zaczęła się śmiać tak jak reszta.
- Poproszę o taki wieeelki tir czekolady - powiedziała Assay
- To nie wystarczy już tabliczka ? - zdziwił się Ariss
- Nie dzisiaj. Mam ochotę zjeść ją razem z wami wszystkimi - zachichotała i po chwili pojawił się cały koszyk czekolady . Cała paczka się zaśmiała i zaczęła wcinać słodycze. Devil puścił telewizor . Akurat leciały smerfy .
- O, lubię to - powiedzieli w tym samym czasie Devil, Assay i Rosalie po czym się zaśmiali
- Kochanie, jak chcesz, to pomaluję usta na niebiesko i będę twoją smerfetką.
- Mi to tam pasuje - zachichotał i zaczął całować dziewczynę a Ariss i Ass wzięli z nich przykład
- No ludzie ! Nie publicznie ! - krzyknęła Patrishia po czym wyszła ze sali
- Więc czemu Ty jesteś inny?
- Bo gdybym był jak oni, to byś się nie zakochała - zaśmiali się i znowu wszystko było jak dawniej .
-------------------------------------------------------------------------
Rozdział dedykowany oczywiście moim przyjaciołom < 33 Pati ;33 , Shezowi ;33 , Maćkowi W ;33 i pewnemu Komuś Bezimiennemu ;33 Rozdział troszkę krótki, na weekendzie dam coś lepszego < 333
Sayonaraa :D ;33333
PS : Uruchamiam na nowo bloga http://uwieczniamychwile.blogspot.com/
< 33 ;33
- Psom głos zabroniony - warknął
- Masz syndrom małego człowieczka : mały człowieczek z małym ptaszkiem - uśmiechnęła się a wszyscy ledwo powstrzymali śmiech zasłaniając usta rękawami bluz.
- W moim niebie, nie ma miejsca już dla ciebie - ryknął i rzucił się na Rosalie, lecz jedno spojrzenie Devila i Assay wystarczyło żeby odepchnąć atak i Zaren leżał przy drzwiach
- No pięknie siostrzyczko - zachichotał
- No braciszku, też dobrze - zaśmiała się
- Ta sytuacja jest tak nudna i schematyczna, że powinna znaleźć się w książce od historii - ziewnęła wiśnia ( Zaren )
- Więc pora już ją zakończyć - Patrishia, oraz rodzeństwo rzuciło się na mężczyznę, gdy Rosalie próbowała się skupić . Dziewczyna siedziała na łóżku i nagle wokół niej zaczęły pojawiać się złote nitki energii i mocy . W dłoniach zwinęła wszystko w kulę i z całą siłą rzuciła nią w niego, po czym upadła na materac
- Separacja z życiem i rozwód z rzeczywistością - zaśmiał się Zar i zniknął w kłębkach dymu w których się pojawił . Wszyscy popatrzyli na siebie ze zdziwieniem zastanawiając się nad dziwnym pożegnaniem, po czym przypomnieli sobie o koleżance bez ruchu leżącej na łóżku. Podbiegli szybko. Patrishia postawiła ją do pozy pół leżącej, pół siedzącej a Assay wyczarowała wodę
- Zielono mi ! - krzyknęła gdy zobaczyła przed sobą bluzę Devila i szybko zasłoniła dłonią usta a towarzystwo się zaśmiało
- Okey, chyba nasza Rosie wróciła do normy - zachichotała Patrish
- Gdybyśmy żyli w średniowieczu prawdopodobnie musiano by Cię spalić na stosie, bo to chyba czary, że tak szybko oczarowałaś moje serce - powiedział Dev patrząc jej głęboko w oczy a ona się zarumieniła po czym krzyknęła
- Czyli uważasz mnie za czarownicę !? - wszyscy wybuchnęli śmiechem
- No nie ... Ale jeśli, to taką kochaną , słodką , piękną i tylko moją - pocałował ją a dziewczyny zaczęły bić brawo na zachętę, więc to powtórzył i jeszcze raz ... I jeszcze raz ...
- Najbardziej uwielbiam patrzeć ci w oczy i uśmiechać się do ciebie , wtedy kiedy ty uśmiechasz się do mnie i twoje oczy wpatrują się w moje - skwitowała wszystko Rosalie a chłopak się uśmiechnął .
- Tak jak każde z nas, dwie połowy masz. Jedna twoja – wskazał na Rosalie - druga to ja - wskazał na siebie
- Kocham cię Devil, ale życie bez przyjaciół to życie bez słońca - na to przytuliła się z Patrishią i Assay po czym wzięła banana i zaczęła nimi rzucać
- Ej, ktoś kosi trawnik ! - krzyknęła Ros po czym zaśmiali się
( Parę godzin później )
Wszystkich obudziła dość głośna rozmowa na korytarzu. Od razu domyślili się, że to Assay się kłóci z kimś
- Róż na policzki, trochę błyszczyka na usta, długie, pomalowane rzęsy, idealna fryzura… I po co to wszystko !? - usłyszeli męski głos
- Dobrze, że to spieprzyłeś, w końcu jak długo mogłam być z takim idiotą !? - wszyscy wpadli na to, że kłóci się z chłopakiem
- Jesteś cholernie uparta i dziwna ! Masz rację , jak mogłem być z kimś takim jak ty !?
- Możesz powiedzieć, że jestem wredna, chamska i arogancka, ale przecież chłopacy takie dziewczyny lubią najbardziej.
- Lubiłem, ba ! Kochałem cie taką jaką byłaś kiedyś ! Papieros za papierosem a pomyśleć, że kiedyś byłaś księżniczką. Zmieniłaś się ! Jesteś jakaś chamska i nie tylko . Nie poznaję cię Ass ...
- Dawno, dawno temu była sobie księżniczka, dopóki książę nie rzucił jej dla innej, korona spadła jej z głowy, papierosy znikały jeden za drugim, a księżniczka z anioła zmieniła się w diabła. Smutna prawda - uśmiechnęła się gorzko
- Ja cię dla nikogo nie zostawiłem ! To ty mnie cały czas olewałaś !
- Co proszę !? Wypisywałam do ciebie cały dzień, ale co tam ja !? Wolałeś siedzieć z innymi laskami i kumplami nad jeziorem i chlać co nawinie się pod rękę !
- Dobrze, kiedyś tak było, owszem , bo mi ciebie brakowało, a prawda jest taka, że czasami tak mi ciebie brakuje, że ledwo mogę to znieść.
- Tak ? Był jeden sms ,, kocham Cię Skarbie '' a gdy wyjrzałam przez okno to całowałeś się z inną ! Zjadłam tony czekolady, wypaliłam paczki papierosów, a temperatura mojego szczęścia nadal poniżej zera !
- Ja się z żadną nie całowałem . Chyba musiałbym być pijany .
-I w tym momencie wiem o tym doskonale, że popełniłam cholerny błąd próbując twoich ust. Nie przewidziałam, że z dnia na dzień będę pragnęła cię jeszcze bardziej i bardziej. A Ty to pragnienie tak cholernie podsycałeś. Sprawiłeś, że uwierzyłam ci w każde twoje słowo.Uwierzyłam nawet w słowa tej piosenki, którą mi podarowałeś.
- Ass, ale przecież ja cię kocham ! Nigdy cię nie okłamałem !
- I teraz możesz przejrzeć się w moich oczach pełnych rozczarowania twoim zachowaniem.
- Moim ... ?. - złapał ją za ramię widząc że próbuję odejść
- Dlaczego nie możesz być jak klucze? Mogłabym cię łatwo zgubić i tak łatwo o tobie zapomnieć ? - powiedziała z bólem w oczach, po czym weszła do sali, gdzie spała Rosalie, przynajmniej tak jej się wydawało. Usiadła na pufie, zakryła twarz rękami i zaczęła cichutko płakać. Dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że reszta nie śpi już i patrzy się na nią . Ros wstała i podeszła do niej. Usiadła obok a Assay przytuliła się do niej. Dziewczyna bez słowa głaskała ją po plecach i cichutko pocieszała . W końcu łzy ustały, a na twarzy pojawił się słaby uśmiech
- I tak trzymaj . Uwierz, to nie ty straciłaś jego, tylko on ciebie. Najwidoczniej byłaś dla niego za dobrą dziewczyną . Zobaczysz, znajdziesz sobie kogoś, kto będzie cię szanował i kochał taką, jaką jesteś . A jesteś wspaniałą dziewczyną - przytuliły się raz jeszcze . Trwały tak w bezruchu . Każdy to rozumiał ... Przecież bywają w życiu takie dni, kiedy płyną łzy, nawet najsłodsza czekolada gorzko smakuje, a świat traci barwy ...
- Powietrze nigdy nie pachniało tak słodko jak wtedy, księżyc nigdy nie był taki okrągły, a ja nigdy nie czułam się taka piękna, taka kobieca, taka wyjątkowa. Spojrzał na mnie a ja poczułam się tak zmieszana jak Jego ulubione truskawki ze śmietaną. Ale teraz fakt, że jest tylko chłopakiem już nie potrafi zrobić na mnie wrażenia - westchnęła i popatrzyła się pusto w przestrzeń. Po chwili się otrząsnęła - Komu zrobić kawy ?
- O, ja z chęcią bym się napił - powiedział Dev, a Patrishia i Rosie dołączyli do niego
- Czyli 4 kawy . Już się robi - uśmiechnęła się i wyszła ze sali. Na jej nieszczęście chłopak dalej stał pod drzwiami
- Fakt, że jesteś chłopakiem, to niestety za mało, żeby zrobić na mnie wrażenie - powiedziała obojętnie i udała się w stronę kuchni. Usłyszała głośne kroki za sobą
- No weź porozmawiajmy normalnie . Co tam słychać, jak się czujesz ?
- Pytasz, jak się czuję ? Wyrwałeś moje serce, rzuciłeś nim o ścianę, później pozbierałeś kawałki i włożyłeś je z powrotem na swoje miejsce. Dziękuję, czuję się świetnie
- No Ass, proszę przestań . Czemu tak bardzo mnie nienawidzisz ! ? Tak skomplikowanego czegoś jak ty skarbie, to ja nawet na matematyce nie miałem .
- To ty w ogóle chodzisz do szkoły ? Szczerze, myślałam że cię wywalili ze względu na twoją głupotę i zagrożenie dla środowiska - uśmiechnęła się słodko, po czym odwróciła plecami by wyjąć kawę z szafki. Poczuła że ktoś ją przytula
- Jak mam z serca wyrwać cię, skoro nadal kocham ? - wyszeptał jej do ucha Ariss
- Nasza miłosna historia dawno została spisana w starym pamiętniku, z którego ktoś wyrwał ostatnie kartki... - mówiąc to, napawała się przyjemnym uczuciem
- Więc zapełnijmy je, aż do końca i nawet dalej - jego słodki oddech zamącił jej w głowie
- Czasami brakuje mi ciebie wciąż tak bardzo, że tęsknota przegryza się przez skórę dnia, powodując krwawienie.
- No to co na to poradzimy ... ?. - Ku zaskoczeniu Arissa, Assay odwróciła się i zaczęła g całować
- Ale strzeż mnie Boże, żebym nie złamała, piątego przykazania dekalogu, ‘nie zabijaj’, jak zobaczę, tę szmatę, która mi cię zabrała na oczy.
Chłopak się zaśmiał - Anioł wrodzony. Diabeł nabyty - uśmiechnęła się szeroko i wróciła do robienia kawy - Nie potrafi z tobą by, ale nie potrafię do końca się z tobą pożegnać. Dziwne, nie ?
- Kochasz mnie - wystawił język
- Uważaj, mam tu gorący czajnik i nie zawaham się go użyć !
- A ja mam ... Yyyyy ... Łyżeczkę ... Dobra, wygrałaś - zaśmiali się .
- Jesteś ogromnym szczęściarzem, że posiadasz taki cud jak ja - wyszczerzyła się i wzięła kubki z napojem do ręki, chłopak wziął od niej parę i poszli do pokoju . Przyjaciele się zdziwili widząc chłopaka w pokoju
- To Ariss . Ariss to moi przyjaciele . Rosalie, Patrishia i brat Devil
- Miło poznać - uśmiechnął się Ariss
- Nam również - zachichotali
Ariss usiadł i posadził sobie Assay na kolanach po czym dał jej buziaka
- No co wy , ludzie !? Każdy ma chłopaka tylko ja jestem singielką . Wiecie co ? Wstydzilibyście się - zaśmiała się Patrishia
- Masz Rafała - zaśmiał się Dev
- A poza tym pracuje tu bardzo przystojny chłopak imieniem Remi . Jest sam i na pewno by chciał mieć miłą i wybuchową dziewczynę - zaśmiała się Ass .
- Assay, lubię cię, dlatego daję ci wybór ... Albo wypierdalasz drzwiami albo okenem - uśmiechnęła się słodko i zaczęła się śmiać tak jak reszta.
- Poproszę o taki wieeelki tir czekolady - powiedziała Assay
- To nie wystarczy już tabliczka ? - zdziwił się Ariss
- Nie dzisiaj. Mam ochotę zjeść ją razem z wami wszystkimi - zachichotała i po chwili pojawił się cały koszyk czekolady . Cała paczka się zaśmiała i zaczęła wcinać słodycze. Devil puścił telewizor . Akurat leciały smerfy .
- O, lubię to - powiedzieli w tym samym czasie Devil, Assay i Rosalie po czym się zaśmiali
- Kochanie, jak chcesz, to pomaluję usta na niebiesko i będę twoją smerfetką.
- Mi to tam pasuje - zachichotał i zaczął całować dziewczynę a Ariss i Ass wzięli z nich przykład
- No ludzie ! Nie publicznie ! - krzyknęła Patrishia po czym wyszła ze sali
* Śmiech*
- Ariss. Dużo się zmieniło odkąd ostatni raz zaprosiłeś mnie na spacer. Mam za sobą rzekę przelanego alkoholu, pocałunek w deszczu zaliczony, mężczyznę, który zapraszał mnie na imprezy, wiersze, wkładane ukradkiem do plecaka, przyjaciół, do których zawsze mogę się zwrócić, kwiatki zrywane w pośpiechu, sprowokowałam mężczyznę do zdrady w ciemnym kącie sali balowej, jeździłam na łyżwach, na nartach i pływałam statkiem. Jadłam owoce morza, kupiłam pierwszą w życiu podwiązkę, lepiłam bałwana i skakałam po kałużach. Udawałam elfa, pisałam listy na brystolu, malowałam farbami i regulowałam brwi. Mężczyźni całowali mnie po rękach, wiesz? - powiedziała Ass
- Wiem - odpowiedział spokojnie- Więc czemu Ty jesteś inny?
- Bo gdybym był jak oni, to byś się nie zakochała - zaśmiali się i znowu wszystko było jak dawniej .
-------------------------------------------------------------------------
Rozdział dedykowany oczywiście moim przyjaciołom < 33 Pati ;33 , Shezowi ;33 , Maćkowi W ;33 i pewnemu Komuś Bezimiennemu ;33 Rozdział troszkę krótki, na weekendzie dam coś lepszego < 333
Sayonaraa :D ;33333
PS : Uruchamiam na nowo bloga http://uwieczniamychwile.blogspot.com/
< 33 ;33