poniedziałek, 26 listopada 2012

21 rozdział ;>>>>

Rozdział 21 
Czyli :
Z tego „szczęścia” to aż się skakać chce.. 
Najlepiej z mostu i pod pociąg.


Tu historia zaczyna się, kiedy Assay opowiedziała wszystkim swoją historię. Wszyscy byli zaskoczeni, ale mimo to, uwierzyli jej i przyjęli z otwartymi ramionami. Wszyscy się śmiali, gdy tą miłą sytuację przerwały zbierające się w powietrzu kłębki dymu, a zaraz po nich pojawił się jakże interesujący gość. Zaren. Jak zwykle ubrany był na czerwono, włosy nażelowane i wiśniowa karnacja. 
- Widzę, że dobrze się bawicie - skomentował z dziwnym uśmiechem na ustach - Rosalie, jak się czujesz? Mam nadzieję, że wszystko już dobrze. Och, tak mi przykro - chciał podejść do łóżka dziewczyny, ale jej przyjaciele szybko obstawili mebel
- Nawet nie próbuj - warknęli - Ona jest zbyt idealna, żeby ją tknąć !
- Ideały są nuuudneee !
- Wybacz ale nie każda laska leci na kasę i fajny samochód, ale w twoim przypadku brak i tego i tego - uśmiechnął się słodko Devil
- Zamknij twarz - powiedział jego ojciec
- Więcej w spodniach niż w głowie, chociaż i tam jest malutko - usłyszał melodyjny głos Rosalie, która wyszła przed szereg swoich bliskich
- Psom głos zabroniony - warknął
- Masz syndrom małego człowieczka : mały człowieczek z małym ptaszkiem - uśmiechnęła się a wszyscy ledwo powstrzymali śmiech zasłaniając usta rękawami bluz.
- W moim niebie, nie ma miejsca już dla ciebie - ryknął i rzucił się na Rosalie, lecz jedno spojrzenie Devila i Assay wystarczyło żeby odepchnąć atak i Zaren leżał przy drzwiach
- No pięknie siostrzyczko - zachichotał
- No braciszku, też dobrze - zaśmiała się 
- Ta sytuacja jest tak nudna i schematyczna, że powinna znaleźć się w książce od historii - ziewnęła wiśnia ( Zaren )
- Więc pora już ją zakończyć - Patrishia, oraz rodzeństwo rzuciło się na mężczyznę, gdy Rosalie próbowała się skupić . Dziewczyna siedziała na łóżku i nagle wokół niej zaczęły pojawiać się złote nitki energii i mocy . W dłoniach zwinęła wszystko w kulę i z całą siłą rzuciła nią w niego, po czym upadła na materac
- Separacja z życiem i rozwód z rzeczywistością - zaśmiał się Zar i zniknął w kłębkach dymu w których się pojawił . Wszyscy popatrzyli na siebie ze zdziwieniem zastanawiając się nad dziwnym pożegnaniem, po czym przypomnieli sobie o koleżance bez ruchu leżącej na łóżku. Podbiegli szybko. Patrishia postawiła ją do pozy pół leżącej, pół siedzącej a Assay wyczarowała wodę 
- Zielono mi ! - krzyknęła gdy zobaczyła przed sobą bluzę Devila i szybko zasłoniła dłonią usta a towarzystwo się zaśmiało
- Okey, chyba nasza Rosie wróciła do normy - zachichotała Patrish
- Gdybyśmy żyli w średniowieczu prawdopodobnie musiano by Cię spalić na stosie, bo to chyba czary, że tak szybko oczarowałaś moje serce - powiedział Dev patrząc jej głęboko w oczy a ona się zarumieniła po czym krzyknęła 
- Czyli uważasz mnie za czarownicę !? - wszyscy wybuchnęli śmiechem 
- No nie ... Ale jeśli, to taką kochaną , słodką , piękną i tylko moją - pocałował ją a dziewczyny zaczęły bić brawo na zachętę, więc to powtórzył i jeszcze raz ... I jeszcze raz ... 
- Najbardziej uwielbiam patrzeć ci w oczy i uśmiechać się do ciebie , wtedy kiedy ty uśmiechasz się do mnie i twoje oczy wpatrują się w moje - skwitowała wszystko Rosalie a chłopak się uśmiechnął . 
- Tak jak każde z nas, dwie połowy masz. Jedna twoja – wskazał na Rosalie -  druga to ja - wskazał na siebie
- Kocham cię Devil, ale życie bez przyjaciół to życie bez słońca - na to przytuliła się z Patrishią i Assay po czym wzięła banana i zaczęła nimi rzucać 
- Ej, ktoś kosi trawnik ! - krzyknęła Ros po czym zaśmiali się


( Parę godzin później )

Wszystkich obudziła dość głośna rozmowa na korytarzu. Od razu domyślili się, że to Assay się kłóci z kimś 
- Róż na policzki, trochę błyszczyka na usta, długie, pomalowane rzęsy, idealna fryzura… I po co to wszystko !? - usłyszeli męski głos
- Dobrze, że to spieprzyłeś, w końcu jak długo mogłam być z takim idiotą !? - wszyscy wpadli na to, że kłóci się z chłopakiem 
- Jesteś cholernie uparta i dziwna ! Masz rację , jak mogłem być z kimś takim jak ty !?
- Możesz powiedzieć, że jestem wredna, chamska i arogancka, ale przecież chłopacy takie dziewczyny lubią najbardziej.
- Lubiłem, ba ! Kochałem cie taką jaką byłaś kiedyś ! Papieros za papierosem a pomyśleć, że kiedyś byłaś księżniczką. Zmieniłaś się ! Jesteś jakaś chamska i nie tylko . Nie poznaję cię Ass ...
- Dawno, dawno temu była sobie księżniczka, dopóki książę nie rzucił jej dla innej, korona spadła jej z głowy, papierosy znikały jeden za drugim, a księżniczka z anioła zmieniła się w diabła. Smutna prawda - uśmiechnęła się gorzko 
- Ja cię dla nikogo nie zostawiłem ! To ty mnie cały czas olewałaś !
- Co proszę !? Wypisywałam do ciebie cały dzień, ale co tam ja !? Wolałeś siedzieć z innymi laskami i kumplami nad jeziorem i chlać co nawinie się pod rękę ! 
- Dobrze, kiedyś tak było, owszem , bo mi ciebie brakowało, a prawda jest taka, że czasami tak mi ciebie brakuje, że ledwo mogę to znieść.
- Tak ? Był jeden sms ,, kocham Cię Skarbie '' a gdy wyjrzałam przez okno to całowałeś się z inną ! Zjadłam tony czekolady, wypaliłam paczki papierosów, a temperatura mojego szczęścia nadal poniżej zera ! 
- Ja się z żadną nie całowałem . Chyba musiałbym być pijany .
-I w tym momencie wiem o tym doskonale, że popełniłam cholerny błąd próbując twoich ust. Nie przewidziałam, że z dnia na dzień będę pragnęła cię jeszcze bardziej i bardziej. A Ty to pragnienie tak cholernie podsycałeś. Sprawiłeś, że uwierzyłam ci w każde twoje słowo.Uwierzyłam nawet w słowa tej piosenki, którą mi podarowałeś.
- Ass, ale przecież ja cię kocham ! Nigdy cię nie okłamałem ! 
- I teraz możesz przejrzeć się w moich oczach pełnych rozczarowania twoim zachowaniem.
- Moim ... ?. - złapał ją za ramię widząc że próbuję odejść
- Dlaczego nie możesz być jak klucze? Mogłabym cię łatwo zgubić i tak łatwo o tobie zapomnieć ? - powiedziała z bólem w oczach, po czym weszła do sali, gdzie spała Rosalie, przynajmniej tak jej się wydawało. Usiadła na pufie, zakryła twarz rękami i zaczęła cichutko płakać. Dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że reszta nie śpi już i patrzy się na nią . Ros wstała i podeszła do niej. Usiadła obok a Assay przytuliła się do niej. Dziewczyna bez słowa głaskała ją po plecach i cichutko pocieszała . W końcu łzy ustały, a na twarzy pojawił się słaby uśmiech 
- I tak trzymaj . Uwierz, to nie ty straciłaś jego, tylko on ciebie. Najwidoczniej byłaś dla niego za dobrą dziewczyną . Zobaczysz, znajdziesz sobie kogoś, kto będzie cię szanował i kochał taką, jaką jesteś . A jesteś wspaniałą dziewczyną - przytuliły się raz jeszcze . Trwały tak w bezruchu . Każdy to rozumiał ... Przecież bywają w życiu takie dni, kiedy płyną łzy, nawet najsłodsza czekolada gorzko smakuje, a świat traci barwy ...
- Powietrze nigdy nie pachniało tak słodko jak wtedy, księżyc nigdy nie był taki okrągły, a ja nigdy nie czułam się taka piękna, taka kobieca, taka wyjątkowa. Spojrzał na mnie a ja poczułam się tak zmieszana jak Jego ulubione truskawki ze śmietaną. Ale teraz fakt, że jest tylko chłopakiem już nie potrafi zrobić na mnie wrażenia - westchnęła i popatrzyła się pusto w przestrzeń. Po chwili się otrząsnęła - Komu zrobić kawy ?
- O, ja z chęcią bym się napił - powiedział Dev, a Patrishia i Rosie dołączyli do niego
- Czyli 4 kawy . Już się robi - uśmiechnęła się i wyszła ze sali. Na jej nieszczęście chłopak dalej stał pod drzwiami
- Fakt, że jesteś chłopakiem, to niestety za mało, żeby zrobić na mnie wrażenie - powiedziała obojętnie i udała się w stronę kuchni. Usłyszała głośne kroki za sobą
- No weź porozmawiajmy normalnie . Co tam słychać, jak się czujesz ?
- Pytasz, jak się czuję ? Wyrwałeś moje serce, rzuciłeś nim o ścianę, później pozbierałeś kawałki i włożyłeś je z powrotem na swoje miejsce. Dziękuję, czuję się świetnie
- No Ass, proszę przestań . Czemu tak bardzo mnie nienawidzisz ! ? Tak skomplikowanego czegoś jak ty skarbie, to ja nawet na matematyce nie miałem .
- To ty w ogóle chodzisz do szkoły ? Szczerze, myślałam że cię wywalili ze względu na twoją głupotę i zagrożenie dla środowiska - uśmiechnęła się słodko, po czym odwróciła plecami by wyjąć kawę z szafki. Poczuła że ktoś ją przytula
- Jak mam z serca wyrwać cię, skoro nadal kocham ? - wyszeptał jej do ucha Ariss 
- Nasza miłosna historia dawno została spisana w starym pamiętniku, z którego ktoś wyrwał ostatnie kartki... - mówiąc to, napawała się przyjemnym uczuciem 
- Więc zapełnijmy je, aż do końca i nawet dalej - jego słodki oddech zamącił jej w głowie
- Czasami brakuje mi ciebie wciąż tak bardzo, że tęsknota przegryza się przez skórę dnia, powodując krwawienie.
- No to co na to poradzimy ... ?. - Ku zaskoczeniu Arissa, Assay odwróciła się i zaczęła g całować
- Ale strzeż mnie Boże, żebym nie złamała, piątego przykazania dekalogu, ‘nie zabijaj’, jak zobaczę, tę szmatę, która mi cię zabrała na oczy.
Chłopak się zaśmiał 
- Anioł wrodzony. Diabeł nabyty - uśmiechnęła się szeroko i wróciła do robienia kawy - Nie potrafi z tobą by, ale nie potrafię do końca się z tobą pożegnać. Dziwne, nie ? 
- Kochasz mnie - wystawił język
- Uważaj, mam tu gorący czajnik i nie zawaham się go użyć ! 
- A ja mam ... Yyyyy ... Łyżeczkę ... Dobra, wygrałaś - zaśmiali się . 
- Jesteś ogromnym szczęściarzem, że posiadasz taki cud jak ja - wyszczerzyła się i wzięła kubki z napojem do ręki, chłopak wziął od niej parę i poszli do pokoju . Przyjaciele się zdziwili widząc chłopaka w pokoju
- To Ariss . Ariss to moi przyjaciele . Rosalie, Patrishia i brat Devil 
- Miło poznać - uśmiechnął się Ariss
- Nam również - zachichotali 
Ariss usiadł i posadził sobie Assay na kolanach po czym dał jej buziaka 
- No co wy , ludzie !? Każdy ma chłopaka tylko ja jestem singielką . Wiecie co ? Wstydzilibyście się - zaśmiała się Patrishia
- Masz Rafała - zaśmiał się Dev
- A poza tym pracuje tu bardzo przystojny chłopak imieniem Remi . Jest sam i na pewno by chciał mieć miłą i wybuchową dziewczynę - zaśmiała się Ass . 
- Assay, lubię cię, dlatego daję ci wybór ... Albo wypierdalasz drzwiami albo okenem - uśmiechnęła się słodko i zaczęła się śmiać tak jak reszta.

- Poproszę o taki wieeelki tir czekolady - powiedziała Assay
- To nie wystarczy już tabliczka ? - zdziwił się Ariss
- Nie dzisiaj. Mam ochotę zjeść ją razem z wami wszystkimi - zachichotała i po chwili pojawił się cały koszyk czekolady . Cała paczka się zaśmiała i zaczęła wcinać słodycze. Devil puścił telewizor . Akurat leciały smerfy . 
- O, lubię to - powiedzieli w tym samym czasie Devil, Assay i Rosalie po czym się zaśmiali
- Kochanie, jak chcesz, to pomaluję usta na niebiesko i będę twoją smerfetką.
- Mi to tam pasuje - zachichotał i zaczął całować dziewczynę a Ariss i Ass wzięli z nich przykład
- No ludzie ! Nie publicznie ! - krzyknęła Patrishia po czym wyszła ze sali


* Śmiech*

 - Ariss. Dużo się zmieniło odkąd ostatni raz zaprosiłeś mnie na spacer. Mam za sobą rzekę przelanego alkoholu, pocałunek w deszczu zaliczony, mężczyznę, który zapraszał mnie na imprezy, wiersze, wkładane ukradkiem do plecaka, przyjaciół, do których zawsze mogę się zwrócić, kwiatki zrywane w pośpiechu, sprowokowałam mężczyznę do zdrady w ciemnym kącie sali balowej, jeździłam na łyżwach, na nartach i pływałam statkiem. Jadłam owoce morza, kupiłam pierwszą w życiu podwiązkę, lepiłam bałwana i skakałam po kałużach. Udawałam elfa, pisałam listy na brystolu, malowałam farbami i regulowałam brwi. Mężczyźni całowali mnie po rękach, wiesz? - powiedziała Ass
- Wiem - odpowiedział spokojnie
- Więc czemu Ty jesteś inny?
- Bo gdybym był jak oni, to byś się nie zakochała - zaśmiali się i znowu wszystko było jak dawniej .


-------------------------------------------------------------------------

Rozdział dedykowany oczywiście moim przyjaciołom < 33 Pati ;33 , Shezowi ;33 , Maćkowi W ;33 i pewnemu Komuś Bezimiennemu ;33 Rozdział troszkę krótki, na weekendzie dam coś lepszego < 333
Sayonaraa :D ;33333 
PS : Uruchamiam na nowo bloga  http://uwieczniamychwile.blogspot.com/

< 33 ;33

środa, 14 listopada 2012

Dwudziesty rozdział ? ;D ;33333

Siemka wszystkim . Poprzedni rozdział miał być już ostatnim, ale jest taka osoba, która uświadomiła mi, że nie trzeba się poddawać od razu, gdy nam coś nie wychodzi . Ten rozdział dedykuję jej , Shezowi :3 i Maćkowi ;3 . Dzięki Pati < 3 ; 3. Mam nadzieję że rozdział się spodoba, to dzięki wam jeszcze to piszę ^^ < 33




Rozdział 20
Czyli
Teoria kontra praktyka

Za oknem szklana pogoda … A w środku ciemne ściany, brak okien. Jedynym światłem, było to, pochodzące z lampy na suficie . Chora woń unosiła się i cichym echem odbijała od ścian nie przepuszczającym żadnego dźwięku z pomieszczenia, w którym odbywało się to całe zamieszanie … Spory ruch, wokół białego stołu … Na blacie leżała dziewczyna o brązowych włosach i pięknych niebieskich oczach. Wszyscy robili co w ich siłach, żeby jej pomóc. Przeważała tu delikatność i staranność. Dokładnie opracowany każdy ruch, z dokładnością co do milimetra. Każdemu zależało tylko na jednym … Aby przywrócić ją do życia .
I tak mijały sekundy, minuty i godziny …
A pod salą operacyjną na krześle siedział Devil …
Głowę schował w nogach . Po jego policzkach spływały delikatne mokre ślady . Ciągle przed oczami miał widok tej wojny … Rosalie … Ginąca na jego rękach … W głowie miał tylko czarne myśli … Nie chciał, żeby ona znikała … Kochał ją … Wyjął telefon i szklanymi oczami patrzył na ekran . Wpatrywał się na tapetę, gdzie stali oboje do siebie przytuleni . Przypominał sobie wszystkie dobre chwile . Głowę schował w rękach gdy usłyszał otwierane drzwi. Podniósł się i zobaczyli jak jego ukochaną wywozili ze sali .
- Rosalie … Co z nią !? – od razu krzyknął do lekarza który wyszedł na końcu
- Devil, uspokój się – uśmiechnął się przyjaźnie
- Szamren – powiedział po imieniu – Jak ja mam być do cholery spokojny, jak ona tam leży !? Powiedz mi !
- Devil – teraz lekko się zaśmiał ale po chwili spoważniał – Nie bój się . Rosalie jest w dobrych rękach. Wszystko powinno być z nią dobrze . Jeżeli chcesz to chodź, zrobię wyjątek i wpuszczę cię do niej do sali.
Chłopak nie odpowiedział i poszedł krok w krok za Szamrenem pod salę, w której położono dziewczynę .
Po godzinie siedział obok niej na łóżku i trzymał ją za rękę . Patrzył i nie mógł uwierzyć że dalej ją widzi . Bał się że już nigdy to nie wydarzy się . Że los płata z niego figle i robi mu na złość …  > Setki miłych wspomnień, tysiące pięknych wrażeń < - pomyślał patrząc na jej twarz .
I tak mijały znowu sekundy, minuty i godziny … Parę dni … A on nadal był obok niej .

- Rzuć mi koło ratunkowe, bo tonę w twoich oczach – usłyszał jej słodki chrypnięty głos
- Rosalie … - zaczął płakać - Tak bardzo się cieszę że tu jesteś … Bałem się że nigdy nie usłyszę twojego głosu …
- Devil … Jestem tu … Nie bój się …
- Teoria kontra praktyka … Teorytycznie jesteś szalona i głupia za to co zrobiłaś … Ale praktycznie … Całym moim światem … - powiedział przytulając się do niej. Patrzył na nią nie jak na przedmiot, nie jak na miss świata, lecz w sposób nieuchwytny… Jakby przenikał na wskroś jej duszę… Jej zdolność do walki ze światem, nad którym dominowała.. Rosalie popatrzyła przez okno i powiedziała
- Ale dzisiaj piękne niebo, tyle gwiaazd ! Nawet nie patrzysz !
- Bo one mnie nie obchodzą, najpiękniejszą gwiazdkę mam koło siebie – chciał dać jej buziaka, ale w tym samym czasie do Sali wszedł Szamren i paru innych lekarzy i pielęgniarek
- Oj Devil, Devil – zaśmiał się
- No co … ? – uśmiechnął się łobuzersko
- Dobra, daj jej tego buziaka i odsuń się – wszyscy zachichotali . Zmieszana para pocałowała się po czym chłopak osunął się niechętnie na krzesło w rogu
- Jak się czujesz Rosalie ? Lepiej już ?
- Jeszcze trochę boli, ale nie narzekam . Dziękuję – uśmiechnęła się dziewczyna . Jeszcze jakiś czas rozmawiali, po czym z pomocą wszystkich wstała na nogi i wyszli z pomieszczenia .

Tymczasem w Czarnym Zamku ;

Zaren, wraz z Assay i paroma innymi osobami siedzieli w ciemnej sali przy okrągłym stole naradzając się .
- Rosalie żyje .
- Wiemy o tym .
- Wiecie, że teraz może odzyskać siły, parę treningów i znowu będzie wojna … - stwierdziła Assay
- Ba, to będzie oczywiste . Devil na pewno jej w tym pomoże . Przecież on ja tak bardzo kocha – Zaren wykrzywił twarz w grymasie
- Milion słów i pomysłów ale trzeba jakoś to zamknąć  … Mam pomysł !
- Jaki ?! – powiedzieli wszyscy patrząc podejrzliwie na dziewczynę
- Jakby tak … Trochę ich oszukać … ? Stwierdzimy że zostałam wydziedziczona i będę tak jakby hm …. Szpiegiem ? Będę udawać świetną koleżankę a będę wam zdawać relacje – uśmiechnęła się szyderczo . Wszyscy byli zachwyceni i bili brawa
- Doskonałe ! Idealne kochanie ! – powiedział Zaren
- To idę się spakować – pocałowała wszystkich na pożegnanie i uciekła na górę .

Wyjęła walizkę z szafy, spakowała wszystko. Ciuchy, zeszyty i długopisy . Buty i torby . Jednym słowem wszystko . Usiadła jeszcze na łóżku . Miała inne plany … Kiedy zobaczyła jak Rosalie dostała szczałą coś się w niej złamało . Sama nie rozumiała tego ale nie potrafiła tak dalej żyć .   > Traktuj innych tak, jak sam chciałbyś być traktowany <  - pomyślała ostatni raz i zeszła na dół na kolacje.

Tam, gdzie cierpienia zamieniają się w szczęście przy dobrym towarzystwie J

- Patrishia ! – wykrzyknęła Rosalie widząc twarz koleżanki w drzwiach
- Można ? – zapytała
- Chodź – uśmiechnęła się
- Devila nie ma ? Dziwne …
- Jest w wc
- Aha … Jak się czujesz ? – zapytała siadając obok niej
- Już lepiej . Ale widząc ciebie tutaj to zajebiście – wyszczerzyła się
- To fajnie – zaśmiały się – Przyniosłam ci co nieco
- O nie – zaśmiała się i wzięła z miseczki banana . Bawiła się nim chwilę po czym rzuciła nim w Patrishie
- O ty ! – zaśmiała się i tak rzucały w siebie . Gdy Rosalie rzucała koleżanka schyliła się i trafiła we wchodzącego Devila
- Okey, nie skomentuje tego – powiedział a dziewczyny zaczęły się śmiać . Devil wszedł do Sali i wyrzucił banana przez okno i zaczął walić w dziewczyny winogronami
- Dobra, peace ludzie ! Haha – zaczęła się śmiać Patrishia
Wszyscy zaczęli się śmiać i rozmawiać ze sobą, gdy nagle do drzwi ktoś zapukał. Nastała cisza, a do Sali weszła Assay … Devil razem z Patrishią stanęli przed łó…żkiem dziewczyny . Ale ona wstała i odepchnęła ich na boki i stanęła między nimi . Śmiesznie to wyglądało . Tamci ubrani na sportowo i groźnie a pomiędzy nimi dziewczyna w piżamie w króliczki XD
- Czego tu chcesz ?! – powiedział chłopak
- Cześć … Słuchajcie ja wiem , nie byłam do was nastawiona okey … Przyszłam przeprosić … Rosalie, tak mi przykro … - powiedziała. Nie wierzyła że powiem komuś coś miłego, ale zamierzała się zmienić
Oni zaczęli się śmiać .
- Ty i przeprosiny !? Haha – powiedziała Patrishia – Kim jesteś i czemu podszywasz się pod Assay ?
- Jestem nią udowodnię ci to ! – wyjęła drobny nożyk i przecięła rękę . Z cienkiej rany zaczęła sączyć się biała krew. Wszystkich zatkało
- Chwila – powiedział Devil i wrócił po chwili w wykrywaczem kłamstw ( XD ) – Siadaj i załó…ż to na głowę – podał jej krzesło . Dziewczyna zrobiła to, o co ją proszono – Czy ty szczerze przeprosiłaś ?
* Piiiiiip *
- Naprawdę wyszłaś z domu ? Już nie masz zamiaru tam wracać ? – zapytała Rosalie
* Piiiiiiip*
- Kochasz Devila ? – zaśmiała się Patrishia
* Biiiiiiip*
- O lols ! – powiedziała Rosie i usiadła na łóżku. Na to Assay wyczarowała gorącą herbatę i podała dziewczynie – Dziękuję ? Nie jest zatruta ?
- Ja jakoś żyje – zaśmiała się i nagle zauważyli że pije tą samą herbatę co Rosie. Zaśmiali się
- Fajna jesteś jak nie chcesz mnie zabić
- Ty też – uśmiechnęła się
- Skąd ta zmiana ? – zapytała podejrzliwie Patrishia a Devil do niej dołączył
- Zrozumiałam, że Zaren jest chory psychicznie bez obrazy . To co robi jest złe . Teraz się pozbierałam. Nie jestem już taka jak wcześniej. Może nie będę tak perfekcyjna i idealnie żyć, ale może na coś się wam przydam . Ale jestem, wstaję z łóżka żeby przeżyć kolejny cholernie pusty dzień ale jestem . Postanowiłam przyjść tu do was i może poprosić o wybaczenie ?
- Powiem jedno słowo : ogar – zaśmiały się .
- Wiem, jestem dziwna ale chcę poczuć normalnie żyć a nie być tylko maszyną do zabijania .
- Rozumiemy – wszyscy pokiwali głową
- Ja ci jeszcze trochę nie ufam, ale może się przekonam do ciebie … - powiedziała Patrishia
- Rozumiem – zasmuciła się trochę . Rosalie zaczęła nucić jakąś melodię – Ej zanuć głośniej , znam skądś to – powiedziała i zaczęły oboje śpiewać
- Tęsknię za tobą skarbie, serce me strasznie cierpi strasznie ! Tęsknię skarbie za tobą, jesteś moją melodią ! – i wszyscy zaczęli się śmiać .
- To jak ? Mogłabym zostać, chociaż tak na tydzień … Zobaczylibyście, wtedy ewentualnie albo bym została albo poszła …
Wszyscy odwrócili się do rogu i długo dyskutowali zawzięcie co chwila patrząc w stronę Assay . W końcu siedli twarzą w twarz .
- No zgoda – zaśmiali się – Bo jest taka zasada … Traktuj innego, jak siebie samego – wszyscy się uśmiechnęli i podali sobie ręce .
Po godzinie ;
- Ej , proste równanie o facetach ? – zapytała Assay rozwiązując krzyżówkę
- Hm ... Poznać dziewczynę, rozkochać ją w sobie, zostawić, zapomnieć o niej . Proste równanie
- Skąd ja to znam xd
- Teraz przez was chciałbym wyjechać gdzieś bardzo daleko, odnaleźć ciszę i spokój
- Weź mnie kurwa nie prowokuj – dokończyła Ass
- Znasz to ? – zdziwił się
- Viniar  ten kawałek daje – wyszczerzyła zęb
- A myślałem że tylko ja słucham tego
Przyszła Rosalie i usiadła między Patrish a Devem na co ten dał jej buzi
- Kochasz go ?
- Nie, nie kocham go . Tylko czasami sprawdzam jakby wyglądało moje imię z jego nazwiskiem …
*Śmiech*

- Kochasz go !
- Nie !
- To dlaczego nie kopniesz go w dupę i nie powiesz ,, spierdalaj ‘’ ?
- Ymmm …. Dobra, jednak kocham .

*Śmiech*

- Normalnie komedia romantyczna w której gracie główne role
- Ale na pewno nie byłaby idealna bez was – powiedziała Rosalie i nagle do Sali weszła Efcia, Damian i Issu – Co to kurwa , zlot rodzinny !?!? – krzyknęła na co wszyscy zaczęli się śmiać
- No co ? My tylko tak na chwilę . Rosalie , dziękuję ci za to, co zrobiłaś . Jestem twoim dłużnikiem – pocałował ją w policzek
- Oj tam , Damix norma – uśmiechnęła się . Wszyscy się poprzytulali . Nowa trójka krzywo patrzyła na Assay po czym wyszła ze Sali a wtedy wszyscy wybuchneli się śmiechem
- Życie mija od momentu do momentu, a każdy moment trzeba wykorzystać <3
- Moment szybko mija, ale te chwile zostają w sercu – powiedziała Ass – Dobra, to o czym mam pamiętać teraz ?
- Jak to Rosalie  mówiła ; myśl, spełniaj marzenia, kochaj życie jak wariat, wal w pysk jeśli trzeba. Podpal świat dla tego jedynego – spal w cholerę . Słuchaj serca – uśmiechnął się patrząc na ukochaną .
- Ten świat jest dziwny …
- Tak jak my

*Śmiech*

- Siedziała z papierosem w ręku i napawała się tym wspaniałym uczuciem że już nie potrzebuje go do szczęściaaaa – zaczęła Patrishia a wszyscy zaczęli się śmiać
- Bo to więceej niż przyjaźń, ale mniej niż miłość ? – powiedziała Assay
- Zagubieeni między słowami
- Dzisiaj widziałeeem miłość !
- Wypierdoliła się na chodniku !
- Oddaj mi twój strach, a dam ci szczęście i zaufanie !
- Chwyć mnie za rękę !

*Śmiech*

- Mamy po 15 i 16 lat a nasze życiorysy są lepsze od Mody na Sukces , haha xD – powiedziała Assay a wszyscy się zaśmiali – A co będzie teraz ? No wiecie … My ? Oni ?
-  Jesteśmy silniejsi … I potrafimy znieść okrucieństwo, a oni nie . A co do twojego ojca i oczywiście ojca Devila to pokażcie mu że was nie zniszczył ! Że popełnił największy błąd ! Największy w swoim życiu błąd, że was zostawił, a ciebie Assay wykorzystywał . Pokażcie mu że razem w piątkę dobrze się będziemy bawić i damy sobie radę ! – powiedziała jednym tchem Rosalie . Devil ją przytulił a ona go pocałowała
- W piątkę … ? – zapytała Ass
- Tak, w piątkę – uśmiechnęła się Ross – Zabierzemy cię wszędzie ze sobą . Będziemy pić , palić, gadać i wspominać, myśleć . Razem.
- To już nie będą te dni, nie ta ja … Inna ja, bez niego !
- I tak trzymajmy J . Będziemy pić , palić, gadać i wspominać, myśleć . Razem ! – i wszyscy się zaśmiali .

niedziela, 11 listopada 2012

Rozdział 19 ;3

Rozdział 19 czyli :

Miłość przekształca duszę na podobieństwo ukochanej osoby


Przygotowania do wojny idą pełną parą . Dziewczyna wyszła do toalety rozczesać i związać włosy w koński ogon . Przemyła jeszcze twarz zimną wodą . Poczuła na swojej chłodnej cerze wilgotne kryształki wody . Popatrzyła na lustro i nagle zastygła w bezruchu . W gładkiej tafli idealnie czystego, przeźroczystego lustra zobaczyła twarz swojego ukochanego Domina ... 
- Rosalie ! Błagam pomóż mi ! - krzyczał
- Domin, gdzie jesteś . Co się dzieje !? - wykrzyknęła przerażona Rosalie . Pierwszy raz widziała go w takiej sytuacji . 
- Rosalie ! To ja Devil ! Domin to kłamca ! On współpracuje z Zarenem ! Nie ufaj mu ! Porwał mnie razem z Assay i uwięzili , ledwo co się teraz tutaj z tobą skontaktowałem . Błagam pomóż mi ! - nagle dziewczyna nic nie rozumiała 
- Ale jak to ? Nic nie rozumiem ... 
- Proszę kochanie , pomóż mi . Zamknęli mnie gdzieś w pałacu ojca, to chyba mój stary pokój . Wszystko było ukartowane ! Domin podszywa się pode mnie, a reszta zachowuje się tak, jakbym to był faktycznie ja . On dostarcza im informacje , dlatego wiedzą gdzie cię szukać . Wiedzą wszystko o tobie ! Nawet jaką bieliznę nosisz - tutaj się zarumienił . Nagle ktoś wpadł na pokoju, w którym znajdował się Devil.. Prawdopodobnie Zaren, albo jego sługa ... Dostał szału ... Dziewczyna widziała jak biją chłopaka ... Jak na jego skórze powstają czerwone ślady ... Nagle odskoczyła i lustro pękło na milion kawałeczków . Ona siedziała szybko oddychając pod czerwoną ścianą toalety analizując zdarzenie z przed chwili . Była w szoku . To co usłyszała , przestraszyło ją ... Ale postanowiła to sprawdzić . Wybiegła z łazienki i wpadła do pokoju pełnego różnych zbroi, sztyletów, łuków i nie tylko . Wiedziała, gdzie szukać jedynej osoby, która może jej pomóc 
- Mistrzu ! Stało się coś strasznego ! 
- Rosalie, co się dzieje . Wyglądasz na roztrzęsioną ! - po tych słowach , dziewczyna wszystko opowiedziała co się zdarzyło . Starzec pokiwał głową i wzdychnął - wiedziałem, że coś jest nie tak . Nie podobał mi się ten myk w jego oczach ... 
- Ja musze tam iść ! Jak ja zobaczyłam, jak on go bił ! To było straszne !
- Ale wasza wysokość nie może ! 
- Ja muszę ! Po prostu muszę ! Niech mistrz zrozumie to ! 
- No dobrze, niech ci będzie ... Ale musisz być spostrzegawcza .... Nie wiadomo co tam się może dziać i na ciebie czaić. - po tych słowach odciągnął ją w kąt i dał jej małe zawiniątko . Dziewczyna z zainteresowaniem odwinęła je i jej oczom ukazały się nowe sztylety. Złota rączka błyszczała w świetle, a błękitne ostrza były ostre jak brzytwy . I ta wielka pacyfka , o tym mogła tylko śnić . I oczywiście nowa szata i glany . To jej się spodobało . Podziękowała i zniknęła . Znalazła się daleko w zaświatach przed wielkim czarnym zamkiem . 
- No to co teraz ? Zjawa mnie orzyga ? - zapytała kpiąco gdy drzwi same się otworzyły . Weszła do środka 
- A czego tu panienka szuka ? - zapytał ktoś z tyłu . Odwróciła się i ujrzała sympatyczną starsza panią , z pielęgniarskim fartuchem . Dziewczyna szybko schowała sztylety i odparła
- Wezwano mnie do opieki nad nie jakim Devilem . Oczywiście jeżeli pomyliłam adresy, to przepraszam....
- Ach, to pewnie ciebie wszyscy oczekiwali . Jesteś tą dziewczyną, o której mówił . Prawda ?
- Tak, tak, to ja - uśmiechnęła się - Przepraszam za spóźnienie, ale miałam sprawę jeszcze do załatwienia 
- Och, nic się nie stało . Proszę za mną, zaprowadzę do pokoju panicza Devila . 
I tak szły krętym korytarzem, aż na samą górę . Kobieta otworzyła drzwi i weszły do zielonego pokoju. Rosalie poznała go z obrazu który zobaczyła podczas rozmowy z Devilem . A sam rozmówca leżał na łóżku z zamkniętymi oczami 
- Och, zasnął . No nic , pani wie na czym polega praca, więc zostawiam was samych . Przyjdę za godzinę - powiedziała, przypatrzyła się dziewczynie i wyszła z pokoju cicho zamykając masywne, drewniane drzwi . 
- Devil, proszę obudź się ... - powiedziała lekko potrząsając chłopaka za ramię 
- Zostaw mnie ! - krzyknął niewyraźnie
- To ja ... Rosalie ... - powiedziała , chłopak powoli odwórcił się i ujrzał twarz ukochanej . Dziewczyna za to zobaczyła pełno blizn, ran . Przestraszyła się i usiadła obok ukochanego na łóżku . 
- Co oni ci tu robili skarbie ? 
- Bili mnie - skrzywił się - Ale to już niewazne, nawet nie wiesz jak bardzo się za tobą stęskniłem - popatrzył jej w oczy , na co wzięła jego twarz i zaczęła opuszkami palców lekko przejeżdżać po jego cerze . Tak samo zrobiła z rękami i dłońmi i po chwili nie było widać ani jednego zadrapania - Dziękuję ci 
- Matko, ja nie wiem co powiedzieć ... Myślałam, że Domin, to jesteś ty ... Zachowywał się jak ty ... Mówił...
- Wiem kochanie , rozumiem . Ale to prawdziwy ja . I cieszę się, że tu jesteś - pocałował ją w nos 
- Chodź, musimy stąd iść - wyciągnęła rękę 
- W tym wdzianku ? - popatrzył na nią 
- Fakt, przepraszam - powiedziała dziewczyna która była w fartuchu . Po chwili miała na sobie szatę i sztylety .
- Ale się zmieniłaś ... Potem porozmawiamy, chodź - złapali się za ręce i zniknęli zostawiając krótki liścik . Nagle znaleźli się w sali, gdzie oczekiwał ich już Mistrz . 
- Devil, jak miło cię widzieć - uśmiechnął się starzec
- Mi też miło widzieć cię Mistrzu - ukłonił się 
- Trzymaj, idź się ubierz - podali mu z Rosalie rzeczy razem z lukiem który miał Domin
- A co z Dominem ?
- Został zamknięty . Wykorzystamy go . 
Nagle do sali wpadł lekarz 
- Z Damianem dzieje się co raz gorzej, Rosalie, pomóż nam ... On umiera ! - krzyknął Lovio . Dziewczynie drugi raz nie trzeba było powtarzać, wybiegła z sali niczym torpeda . Parę sekund i była przy łóżku kuzyna . Jego ciało leżało na łóżku, cera była blada jak ściana a oczy zmęczozne . 
- Rosalie ... - wychrypiał
- Jestem tu Damianku, jestem tutaj ...
- Ja umrę, prawda ? 
- Skąd ci to przyszło do głowy ? Będziesz żył ...
- Nie wydaje mi się ...
- Będziesz ... I chcę ci podziękować za to, że wtedy stanąłeś w mojej obronie . Byłeś bardzo dzielny ... - położyła się obok niego na łóżku, aby schłodzić jego rozpalone gorączką ciało. 
- Rosalie ... Dziękuję ...
- Nie, to ja dziękuję ... Że tu jesteś ...
- Nie ma sprawy... Ja nie chcę umierać , wiesz ? 
- I nie umrzesz - pocałowała go w czoło i wypowiedziała parę słów - Zobaczysz będzie lepiej po tym - pocałowała go w czoło . On uśmiechnął się blado, oparł głowę na ramieniu dziewczyny i zasnął . Rosalie dala mu więcej poduszek i zeszła z łóżka . Wszyscy się cieszyli . 
Wyszła na korytarz, gdzie w łobuzerskiej pozie stał Devil 
- Uwielbiam, jak tak stoisz - uśmiechnęła się 
- Wiem - przyciągnął ją do siebie, przytulił i pocałował - Tęskniłem za Tobą . 
- Wiem ... I fajnie wyglądasz
- Fajnie, nie ? - powiedział wymachując dużym łukiem przy czym o mało co nie strącił wazy
- Uważaj trochę ! - powiedziała i oboje zaczęli się śmiać 

PRZENOSIMY SIĘ AKCJĄ NA POLANĘ W LESIE, GDZIE ASSAY ZGROMADZA WOJSKA . DUMNY ZAREN STOI NA CZELE I CZEKA NA PRZYBYŁYCH 



Na początek pojawili się Rosalie i Devil . Oczywiście nikt nie wiedział i myśleli że jest to Domin . Po chwili przybył Mistrz i tak stali w trójkę . Za pięć minut pojawiła się cała armia . Było jej może z 2 razy więcej od złych przeciwników . 
- I co ? Myślicie że jeśli macie dużo ludzi do wojska to błyszczycie !? - ryknął śmiechem zaren 
- Zaren, słuchaj ...Pomiędzy byciem dobrym a byciem złym, jest jeszcze opcja, aby być sobą, ale ty chyba o tym zapomniałeś i próbujesz być złym clownem downem ale ci to nie wychodzi - powiedziała Rosalie . 
- Nie czas na twoje przemówienia dzieciaku . W ogóle , 14 lat ! Co to za wiek na Księżniczkę !?
- 16 pajacu -.- . Własnie, nie złożyłeś mi życzeń ... Foch ! 
- No przepraszam . Wszystkiego co najgorsze i co tam jeszcze - powiedział
- To udawane - ciągnęła dalej dziewczyna swoją grę 
- No dobrze . Wszystkiego najlepszego, co tam sobie życzysz . Przepraszam, nie mam prezentu , przyjdzie pocztą 
- No i tak ma być ! A właśnie , wszystkiego najlepszego Zaren ... - powiedziała i popchnęła pudło w jego stronę . Popatrzył pytająco 
- No otwórz - zachęcał go Devil 
Mężczyzna pociągnął za kokardę i zobaczył związanego Domina w środku . Przytkało go 
- Kocham cię Devil, miałeś fajny pomysł, patrz na jego minę ! 
- Chyba jednak nie ufasz sobie Kochana - powiedział ze złością - I w to co robisz
- Ufam tylko tym, za których oddałabym życie. A ty to to coś się nie zaliczacie do tego .
- Tak, tak . Też cię kocham 
- Ale czasem trzeba przełożyć dobro innych nad własne. Zjeby , zapłacicie za Damiana ! - krzyknęła i rzuciła się na nich . Reszta ruszyła w jej ślady a Devil bił z łuku . Jedna szczała i padali . 
- Kłamstwa rządzą tym światem, lecz ja się pozbędę ich raz na zawsze - wychrypiał Domin, ktory jakimś sposobem dorwał się do łuku . Wycelował w Rosalie ... 

TRAFIŁO ...

I nagle cały świat i cały czas się zatrzymał . Wszystko ucichło . Dziewczyna powoli opadała na ziemię . Devil rzucił wszystko i biegł do ukochanej ... Po trupach de celu . Biegł ile sił w nogach ... Gdy w końcu dobiegł zaczął krzyczeć 
- Rosalie ! Rosalie ! Błagam , nie ! Tylko nie to ! - patrzyła na niego nieobecnym wzrokiem wiedząc co mówi ... Była cicho ... - Rosalie ! Proszę nie !!!!!!!
-  I pamiętaj , że Cię kocham. Nawet gdy od Ciebie odejdę to pamiętaj, że Cię kocham. Pamietaj , że to ty jesteś tym jedynym i nawet jeśli odejdę – pamiętaj to, pamiętaj - powiedziała mu na koniec i oparła swą głowę na jego dłoni ...

KONIEC

-----------------------------------------
POZDROWIENIA DLA :

- SHEZ :3
- PATI :3
- KANE ;3
- KAROLCIA ;3
- MACIEK W. :3
TO DZIĘKI WAM JESZCZE PISZĘ I MAM POMYSŁY . DZIĘKUJĘ WAM ;****

niedziela, 4 listopada 2012

18 rozdział, hah < 3 :33

W końcu wzięłam się do pracy i o to jest ! :D Miłego czytania ;333


Rozdział 18 - czylii 
,, Tak po prostu bez tłumaczeń, powiedz kocham, nie inaczej''



Zegar dochodził 8.00 . 
Domin siedział samotnie w pokoju, wpatrując się w tarczę zegara. Wsłuchał się w cichą melodię tykania i nie zauważył, kiedy nawet do pokoju weszli Angelika i Robert .
- Domin, opowiesz nam jakąś baśń ? - zapytali szeptem
- Dobrze - odpowiedział chłopak, wcale nie zdziwiony ich obecnością. Chwile zastanawiał się, po czy skoczył, porwał dzieci i wskoczyli razem na wielkie łóżko wybuchając przy tym śmiechem . Dzieci przytuliły się do niego i zaczęły słuchać
- Hm ... Żyła kiedyś piękna księżniczka, miała na imię Patrishia . Chodziła w aksamitach i jedwabiach. Mieszkała zaś wysoko ponad światem na pokrytym śniegiem wierzchołku góry, w zamku z kolorowego szkła. Miała wszystko, czego można było zapragnąć, jadła najwykwintniejsze potrawy i pijała najsłodsze wina. Sypiała na jedwabnych poduszkach, siadywała na krzesłach z kości słoniowej. Miała wszystko - ale była zupełnie sama . Wszystko wokół niej, jej służki i dwórka, psy, koty, ptaki, a nawet jej kwiaty - były tylko odbiciem w lustrze. Księżniczka Patrishia miała bowiem czarodziejskie zwierciadło. Duże, okrągłe, zrobione z najdelikatniejszego srebra.Co dzień, a także co noc wysyłała je w świat. A duże zwierciadło szybowało nad lądami i morzami, nad miastami i polami. Ludzie nie dziwili się na jego widok, po prostu mówili ,, Wzeszedł księżyc'' . A czarodziejskie lustro po powrocie za każdym razem wysypywało przed księżniczką wszystkie odbicia zebrane w czasie podróży. Ładne i obrzydliwe, nudne i ciekawe, jak się złożyło. Księżniczka wybierała te, które jej się podobały, a inne wyrzucała po prostu do strumienia. I o wiele prędzej niż myślicie, te uwolnione przez księżniczkę odbicia mknęły do ich właścicieli wszystkimi wodami świata. Dlatego właśnie, ile razy człowiek pochyli się nad studnią albo nad kałużą, znajduje w nich własne odbicie. Zapomniałem wam powiedzieć, że księżniczka Patrishia była nieśmiertelna. Nie widziała bowiem jeszcze nigdy swego odbicia w czarodziejskim zwierciadle. A kto zobaczył w nim swoje własne odbicie, stawał się śmiertelny. Księżniczka Patrishia dobrze o tym wiedziała i dlatego nigdy nie patrzyła w lustro. I tak żyła sobie ze wszystkimi swoimi odbiciami, zupełnie szczęśliwa. Jednakże pewnego dnia czarodziejskie zwierciadło przyniosło jej jedno odbicie, które znaczyło dla niej więcej niż wszystkie inne razem wzięte. Było to odbicie młodego księcia. Kiedy je ujrzała, poczuła tak wielką tęsknotę do księcia, że koniecznie chciała go poznać. Ale jak miała to zrobić ? Nie wiedziała przecież, gdzie on mieszka, kim jest, ani nawet nie znała jego imienia. Nie wiedząc, co począć, postanowiła mimo wszystko zajrzeć do czarodziejskiego lustra. Pomyślała bowiem : może zwierciadło zaniesie moje odbicie do księcia. Może przypadkiem spojrzy w górę, kiedy zwierciadło będzie szybowało po niebie, i zobaczy mój obraz. Może podąży za zwierciadłem i odnajdzie nie tu. Patrzyła więc długo w czarodziejskie lustro i wysłała je ze swoim odbiciem w świat. ale wskutek tego, oczywiście, stała się śmiertelna. Zaraz usłyszycie, co się działo dalej, ale najpierw muszę wam opowiedzieć co nieco o księciu. Książę ten miał na imię Pietia i panował nad wielkim królestwem, które sam stworzył. A gdzie znajdowało się to królestwo ? Było nie w przeszłości i nie w teraźniejszości, lecz zawsze o jeden dzień naprzód w przyszłości. I dlatego nazywało się Krajem Jutra. A cała żyjąca tam ludność kochała i podziwiała swego Księcia. Pewnego dnia zaś ministrowie powiedzieli księciu Kraju Jutra : ,, Wasza Wysokość musi się ożenić, bo tak przystoi '' . Książę Pietia nie miał nic przeciwko temu, więc do jego pałacu sprowadzono najpiękniejsze damy Kraju Jutra, aby mógł wybrać sobie jedną z nich. Wszystkie wystroiły się jak najwspanialej, bo, oczywiście, każda pragnęła zdobyć księcia dla siebie. Jednakże wśród tych młodych dam, do pałacu wślizgnęła się także zła wróżka, w której nie płynęła czerwona, gorąca krew, lecz zielona i zimna. Ale nie można było tego poznać po niej, ponieważ bardzo umiejętnie się umalowała. Kiedy zaś książę Kraju Jutra, wszedł do wielkiej złotej sali tronowej, aby dokonać wyboru, zła wróżka szybko szepnęła czarodziejskie życzenie i biedny Pietia widział już tylko ją. I wydawała mu się tak piękna, że od razu ją spytał, czy zostanie jego żoną. ,, Chętnie - syknęła zła wróżka - ale mam jeden warunek''. ,, Spełnię go'' - odparł książę Pietia bez namysłu. ,, Dobrze - odpowiedziała mu i uśmiechnęła się tak słodko, że nieszczęsnemu księciu aż zakręciło się w głowie. - Przez cały rok nie wolno ci spoglądać w górę na szybujące srebrne lustro. Jeżeli to uczynisz, będziesz musiał natychmiast zapomnieć o wszystkim, co do ciebie należy. Będziesz musiał zapomnieć, kim jesteś w rzeczywistości, udać się do Kraju Teraźniejszości, gdzie nikt cię nie zna, i żyć tam jako prosty nieznany biedak. Zgadzasz się na to ?. '' ,, Jeśli tylko o to chodzi - zawołał - to twój warunek jest łatwy do spełnienia ! '' A co tym czasem działo się z księżniczką Patrishią ? Czekała i czekała, ale książę nie przybył. Wtedy postanowiła sama wyruszyć w świat, aby go odnaleźć. Wszystkim odbiciom zwierciadła, jakie miała, zwróciła wolność. Potem, sama jedna poszła w delikatnych pantofelkach ze swego pałacu z kolorowego szkła i ruszyła w świat przez pokryte góry śniegiem . Przewędrowała wszystkie kraje świata, zanim doszła do Kraju Teraźniejszości. Zdarła delikatne pantofelki i musiała dalej iść boso. Ale czarodziejskie zwierciadło z jej odbiciem w dalszym ciągu szybowało wysoko nad światem . Pewnej nocy książę Pietia siedział na dachu swego złotego pałacu, grając w warcaby z wróżką o zielonej, zimnej krwi. Wtem na jego rękę spadła maleńka kropelka. ,, Zaczyna padać-- - powiedziała . ,, Nie - odpowiedział jej książę - to niemożliwe, na niebie nie ma ani jednej chmurki''. Po czym podniósł głowę i spojrzał prosto w duże, srebrne czarodziejskie zwierciadło, które szybowało w górze. Wtedy ujrzał obraz księżniczki Patrishii i zauważył, że ona płacze i że jedna jej łza spadła na jego rękę. I w tejże chwili zrozumiał, że wróżka go oszukała, że wcale nie jest piękna, a w jej żyłach płynie tylko zielona, zimna krew. W rzeczywistości zaś tą, którą kochał, jest księżniczka Patrishia. ,, Złamałeś przyrzeczenie - powiedziała zielona wróżka, a twarz jej wykrzywiła się tak, że stała się podobna do głowy węża - a teraz musisz mi za to zapłacić ! '' Długimi, zielonymi palcami wpiła się w pierś księcia Pieti, który siedział jak skostniały, i zawiązała supeł w jego sercu. W tej samej chwili Pietia zapomniał, że był księciem Kraju Jutra. Nocą, jak złodziej, opuścił zamek i królestwo. Zawędrował aż na koniec świata, aż do Kraju Teraźniejszości, gdzie żył odtąd jako ubogi, nieznany chłystek. Zabrał ze sobą jedynie odbicie z czarodziejskiego zwierciadła. Odtąd pozostało ono puste. Tymczasem i suknie księżniczki Patrishii, z aksamitu i jedwabiu, podarły się na strzępy. Ubraniem jej teraz były o wiele za obszerny męski kubrak i spódnica zszyta z kolorowych lat. I księżniczka Patrishia mieszkała teraz w starej ruinie jakże starego amfiteatru. Tam właśnie oboje spotkali się pewnego pięknego dnia. Ale księżniczka Patrishia nie poznała księcia z Kraju Jutra, bo był on teraz przecież zwykłym nieborakiem. A Pietia także nie poznał księżniczki, bo już wcale nie wyglądała na nią . Ale w swojej wspólnej niedoli zaprzyjaźnili się ze sobą i nawzajem dodawali sobie otuchy. Pewnego wieczoru, kiedy puste teraz srebrne zwierciadło szybowało po niebie, Pietia wyjął odbicie i pokazał je Patrishii. Było juz bardzo pogniecione i zamazane, ale księżniczka poznała własny obraz, który wtedy wysłała w świat. I teraz poznała także pod maską ubogiego nieboraka księcia Pietie, którego wciąż szukała i dla którego stała się śmiertelna. Opowiedziała mu o wszystkim. Ale Pietia smutno potrząsnął głową i rzekł ,, Nie mogę nic z tego zrozumieć, bo mam w sercu supeł. Dlatego nic nie pamiętam ... ' Wtedy księżniczka Patrishia sięgnęla do jego piersi i z łatwością rozwiązała supeł. Książę Pietia przypomniał sobie nagle, kim jest i skąd pochodzi. Ujął księżniczkę za rękę i poszedł z nią w dal, gdzie znajduje się Kraj Jutra . - Kiedy Domin skończył opowiadać, chwile wszyscy milczeli , potem Angelika spytała : 
- Czy później pobrali się ?
- Myślę, że tak - rzekł Domin - Później. 
- I już umarli ? - zapytał Robert
- Nie . Przypadkiem wiem o tym na pewno . Czarodziejskie zwierciadło czyniło człowieka śmiertelnym, tylko kiedy zaglądał w nie sam. Jeśli jednak spojrzało w nie dwie osoby, stawali się znów nieśmierteleni. A oni spojrzeli w nie oboje ... 

TYMCZASEM U ROSALIE ;3

Wielki, srebrny księżyc zawisł nad czarnymi piniami i w jego świetle domek w lesie dawał tajemniczy blask. Rosalie, Issu, Damian i Ewelina siedzieli obok siebie przy ognisku. Wszyscy zaczęli śpiewać piosenkę wymyśloną przez nich ,, (...) Hey, boy, do you love me !? Hey, girl, do you kiss me !? '' . Nie zważali czy poprawnie wymawiają słowa, bawili się przy tym jak nigdy . 
- Dobra, a teraz każdy wymyśla jakieś zdanie do piosenki, potem będziemy się śmiać tym - krzyknęła Issu . Wszyscy pogrążyli się myśleniem 
- Ja zaczynam ! - krzykną Damian 
- Oke - zaśmiali się - To będzie niezłe, haha 
- Otuleni błękitem, między nocą a świtem ! Jesteśmy tu samiii !
-  Mnie ćpaj, mną zaciągaj się, mną się upijaj ! - dodała Ewelina
-  Wspólnie udajmy się na spacer po piekle, ohh yeaaah ! - zaśmiała sie Rosalie
- A  twój pocałunek nadal pali mnie w usta ! Oh, me gusta, twe ustaaa ! - dokończyła Issu i wszyscy zaczęli się śmiać 
- Śpiewamy dalej ? - zapytał Damian
- Kiedy ciemność pokrywa światło - zaśpiewała na odpowiedź mu Rosalie
- W ciszę ubrał się świat - dokończyła Ewelinka
- I mógłbyś być potajemnie częścią mnie - Issu zaszczyciła swoim melodyjnym głosem 
- Leżała nakryta na stercie pogniecionych prześcieradeł 
- Postanowiła śnić... Wyjaśnić sobie nowe ja !
- Horyzonty jutra pełne niespodzianek..
- Nie pozwalaj im zabrać twoich marzeń !
- Szczęście to ten stan, kiedy życie jest ... - Ewelina dała dokończyć komuś innemu wers
- Pełne cudów , natura ciekawa , a na twojej - Dokończył Damian, ale ostatnie słowa także zostawił 
- Drodze stoi masa dziwnych potworów - dokończyła Rosalie
- Głowa pełna marzeń ,wystukuje obcasem nuty życia. 
- Miłość od nienawiści zawsze dużo potężniejszaaa !
- By nie zdradzić innych słowem ... Ohh taaaak ...
- Iiii ! Tytytyrylytyty Afro w cyrku, afro w cyrku, afro afro afro, w cyrku ! - Palnęła Rosalie razem z Isuu i wszyscy zaczęli się śmiać . 
- Byliśmy dla siebie wszystkim i nadal jesteśmy . Jak to miło tak się spotkać znowu . - powiedziała Ewelina a wszyscy pokiwali głowami.
- Bo tylko gdy widzę WAASSS czuję że zaraz eksploduję ! - wypalił Damian patrząc na Ewelinę i Rosalie , które siedziały obok siebie . Obie spojrzały na siebie i zaraz można to nazwać zabawą w berka xD . Po chwili wszyscy wrócili na miejsce i usłyszeli dziwny szelest . Zrobiło się cicho . Zaczął wiać zimny wiatr . 
- O kurfa . Nawet tutaj - Rosalie powiedziała i zrobiła grymas . Wszyscy na nią popatrzyli - Idźcie do domu . Jesteście w niebezpieczeństwie, błagam ! - krzyknęła dziewczyna 
- A mu to mamy w dupie ! Zostajemy z tobą ! - krzyknęli wszyscy . Byli trochę przestraszeni ... Nikt nie wiedział o działalności Rosali z zaświatami ... 
Dziewczyna śmiało wyszła przed krąg z pni , na których jeszcze przed chwilą w spokoju siedzieli i bawili się doskonale . Włosy dziewczyny zrobiły się czarne, z krwistoczerwonymi końcówkami, miała na sobie swoją krwisto - złotą szatę a w ręce czyste sztylety . Wszyscy patrzyli dużymi oczami po sobie, to na Rosalie . Byli w szoku . Po chwili z gęstego lasu wyszła Assay . Całkiem zdrowa, bez żadnej rany . Kompletnie nic 
- Widzę, że szybko wyzdrowiałaś . Co !? Tatusia dopadło sumienie !? - zakpiła sobie 
- Szmata 
- Nie . Rosalie, miło mi - dziewczyna czerpała siłę i nie tylko widząc, jak gniew przeciwniczki rośnie . 
- Taka jesteś słodka , że aż mnie mdli do zawrotów głowy.
- Jestem z śmiercią na "TY". A ty pewnie tak jesteś z dziwkami, nieprawdaż ? 
- Zamknij jape .
- Ubrałaś się jak pod latarnię - powiedziała lustrując plastikowy wygląd dziewczyny - Pod którą stoisz ? - uśmiechnęła się łobuziarsko 
- Pod tą co ty - powiedziała Assay uśmiechając się 
- Wow, ale masz podniete bo komuś dogryzłaś . Szok normalnie ! 
- Teraz wszystko będzie po mojej myśli.
- Za dużo sobie wyobrażasz mała .
- Uważaj na słowa, bo może być za późno by przeprosić..
- Ja cię przeproszę tak, że znowu ci dziurę wwale sztyletem , haha 
Tego już nie wytrzymała . Assay była cała zdenerwowana . Szybkim ruchem uderzyła w Rosalie, na co ta odskoczyla, co spowodowało zetknięciem się Assay z drzewem . 
- Uu ! Jaki romans ! - zawołała siedząc na czubku jednego z gigantów . 
- O bosh, +10 punktów do zajebistości ! - warknęła
- Zajebistość tkwi we wnętrzu mała ! - uśmiechnęła się i zeskoczyła na ziemię . Ganiały się i biły . Nagle Assay rozcięła rękę Rosalie . Damian automatycznie skoczył i odepchnął ją od rannej . 
- Ani mi się waż jej dotknąć jeszcze raz ! - krzyknąl i zaczął z nią walczyć . Dziewczyna szybko uleczyła ranę i skoczyła z powrotem do walki . 
- Damian, uciekaj ! - krzyknęła widząc jego umiejętności walki . W pewnym momencie było już za późno, dostał . Rosalie stanęła w miejscu , tak jak cały świat . Nie mogła dojść do tego, że przez nią ucierpiał ktoś , na kim jej zależy ... Jej rodzina ... Nagle podniosła głowę, w ręce trzymała nowy złoto - błękitny sztylet a w jej oczach zaczął się palić niebieski ogień . Teraz już wiedziała że to nie żarty . Była wkurzona na maxa ! Szybko zaniosła rannego Damiana na bok, a sama jeszcze przed chwilę stanęła w miejscu . Nikt nie wiedział co się dzieje . Głowę odchyliła i zamkniętymi oczami patrzyła w niebo, otwarła usta i napawała się wonią nocnego , leśnego powietrza . Dostała takiego speeda , jak po jakichś dopalaczach . Nikt nie wiedział kiedy to się zdarzyło, nawet sama Assay nie była tego świadoma , że leżała już pod drzewem i z niektórych miejsc lała jej się biała krew ... Dziewczyna wezwała wsparcie 
- Uciekajcie do domu ! Już ! Zajmijcie się Damianem ! - krzyknęła Rosalie do Issu i Effci widząc że w lesie znajdowały się co raz to nowsze demony i nie tylko ... To będzie dopiero początek wojny ... Rosalie wiedziała co się szykuje . Gdy nikt nie widział sama, stąpnęła nogą i już jej nie było . Nikt tego nie zauważył . Dziewczyna wpadła do domu , gdzie cudem siedział Domin 
- Kooteeek ! Jak cię dawno nie widziałem ! Chodź tu do m - nie dokończył widząc, że jego ukochana jest w walecznej szacie - Co się dzieje !? 
- Assay, gromadzi wsparcie, nie można już dłużej czekać !  Wyjaśnie ci wszystko po drodze - chwyciła go za rękę i szybko znaleźli się w zaświatach, pędzili przez długie korytarze , gdzie w końcu wbiegli do ogromnej sali . 
- Rosalie , jak miło cię widzieć . O co chodzi ? - zapytał przewodniczący , gdy wbiegła do pokoju . Za  nią wpadł Domin.
- Assay ... Ja ... Byłam w lesie na polowaniu - pokazała kły , na co starzec pokiwał głową - Spotkałam rodzinę, my siedzieliśmy, Assay zaatakowała . Gromadzi wsparcie , w lesie roi się od demonów, diabłów i nie tylko . Przewiduje, że będzie chciała też sprowadzić Zarena jako dowódcę . Mistrzu, to będzie początek wojny ! 
Mężczyzna szybko wziął ich do innego pomieszczenia . Wszystko zrozumiał . Nacisnął alarm . A Rosalie, jako księżniczkę przygotował sam . Domin dostał także nową zbroję i łuk . Razem z Rosalie będzie przewodził wszystkim . 


CO BĘDZIE DALEJ ? CZY ODBĘDZIE SIĘ BITWA ? CO ZE ZRANIONYM DAMIANEM I RESZTĄ RODZINY ? CZY ROSALIE PRZEŻYJE !? 
Tego dowiecie się w następnym rozdziale . Sayonaraa ;* ;)

------------------------------------------------------
POZDROWIENIA DLA : 
- SHEZA :3
- KANE ;3
- PATI ... ? :3
- ISSU ;3 
- MAĆKA W. :3
- KAŚKI ;3
- WEKAIC ;3
- SHUTTI I MARKHIEGO ; 3

TO DZIĘKI WAM JESZCZE PISZĘ . DZIĘKUJĘ WAM ZA TO ! ;D < 333 ;33