niedziela, 4 listopada 2012

18 rozdział, hah < 3 :33

W końcu wzięłam się do pracy i o to jest ! :D Miłego czytania ;333


Rozdział 18 - czylii 
,, Tak po prostu bez tłumaczeń, powiedz kocham, nie inaczej''



Zegar dochodził 8.00 . 
Domin siedział samotnie w pokoju, wpatrując się w tarczę zegara. Wsłuchał się w cichą melodię tykania i nie zauważył, kiedy nawet do pokoju weszli Angelika i Robert .
- Domin, opowiesz nam jakąś baśń ? - zapytali szeptem
- Dobrze - odpowiedział chłopak, wcale nie zdziwiony ich obecnością. Chwile zastanawiał się, po czy skoczył, porwał dzieci i wskoczyli razem na wielkie łóżko wybuchając przy tym śmiechem . Dzieci przytuliły się do niego i zaczęły słuchać
- Hm ... Żyła kiedyś piękna księżniczka, miała na imię Patrishia . Chodziła w aksamitach i jedwabiach. Mieszkała zaś wysoko ponad światem na pokrytym śniegiem wierzchołku góry, w zamku z kolorowego szkła. Miała wszystko, czego można było zapragnąć, jadła najwykwintniejsze potrawy i pijała najsłodsze wina. Sypiała na jedwabnych poduszkach, siadywała na krzesłach z kości słoniowej. Miała wszystko - ale była zupełnie sama . Wszystko wokół niej, jej służki i dwórka, psy, koty, ptaki, a nawet jej kwiaty - były tylko odbiciem w lustrze. Księżniczka Patrishia miała bowiem czarodziejskie zwierciadło. Duże, okrągłe, zrobione z najdelikatniejszego srebra.Co dzień, a także co noc wysyłała je w świat. A duże zwierciadło szybowało nad lądami i morzami, nad miastami i polami. Ludzie nie dziwili się na jego widok, po prostu mówili ,, Wzeszedł księżyc'' . A czarodziejskie lustro po powrocie za każdym razem wysypywało przed księżniczką wszystkie odbicia zebrane w czasie podróży. Ładne i obrzydliwe, nudne i ciekawe, jak się złożyło. Księżniczka wybierała te, które jej się podobały, a inne wyrzucała po prostu do strumienia. I o wiele prędzej niż myślicie, te uwolnione przez księżniczkę odbicia mknęły do ich właścicieli wszystkimi wodami świata. Dlatego właśnie, ile razy człowiek pochyli się nad studnią albo nad kałużą, znajduje w nich własne odbicie. Zapomniałem wam powiedzieć, że księżniczka Patrishia była nieśmiertelna. Nie widziała bowiem jeszcze nigdy swego odbicia w czarodziejskim zwierciadle. A kto zobaczył w nim swoje własne odbicie, stawał się śmiertelny. Księżniczka Patrishia dobrze o tym wiedziała i dlatego nigdy nie patrzyła w lustro. I tak żyła sobie ze wszystkimi swoimi odbiciami, zupełnie szczęśliwa. Jednakże pewnego dnia czarodziejskie zwierciadło przyniosło jej jedno odbicie, które znaczyło dla niej więcej niż wszystkie inne razem wzięte. Było to odbicie młodego księcia. Kiedy je ujrzała, poczuła tak wielką tęsknotę do księcia, że koniecznie chciała go poznać. Ale jak miała to zrobić ? Nie wiedziała przecież, gdzie on mieszka, kim jest, ani nawet nie znała jego imienia. Nie wiedząc, co począć, postanowiła mimo wszystko zajrzeć do czarodziejskiego lustra. Pomyślała bowiem : może zwierciadło zaniesie moje odbicie do księcia. Może przypadkiem spojrzy w górę, kiedy zwierciadło będzie szybowało po niebie, i zobaczy mój obraz. Może podąży za zwierciadłem i odnajdzie nie tu. Patrzyła więc długo w czarodziejskie lustro i wysłała je ze swoim odbiciem w świat. ale wskutek tego, oczywiście, stała się śmiertelna. Zaraz usłyszycie, co się działo dalej, ale najpierw muszę wam opowiedzieć co nieco o księciu. Książę ten miał na imię Pietia i panował nad wielkim królestwem, które sam stworzył. A gdzie znajdowało się to królestwo ? Było nie w przeszłości i nie w teraźniejszości, lecz zawsze o jeden dzień naprzód w przyszłości. I dlatego nazywało się Krajem Jutra. A cała żyjąca tam ludność kochała i podziwiała swego Księcia. Pewnego dnia zaś ministrowie powiedzieli księciu Kraju Jutra : ,, Wasza Wysokość musi się ożenić, bo tak przystoi '' . Książę Pietia nie miał nic przeciwko temu, więc do jego pałacu sprowadzono najpiękniejsze damy Kraju Jutra, aby mógł wybrać sobie jedną z nich. Wszystkie wystroiły się jak najwspanialej, bo, oczywiście, każda pragnęła zdobyć księcia dla siebie. Jednakże wśród tych młodych dam, do pałacu wślizgnęła się także zła wróżka, w której nie płynęła czerwona, gorąca krew, lecz zielona i zimna. Ale nie można było tego poznać po niej, ponieważ bardzo umiejętnie się umalowała. Kiedy zaś książę Kraju Jutra, wszedł do wielkiej złotej sali tronowej, aby dokonać wyboru, zła wróżka szybko szepnęła czarodziejskie życzenie i biedny Pietia widział już tylko ją. I wydawała mu się tak piękna, że od razu ją spytał, czy zostanie jego żoną. ,, Chętnie - syknęła zła wróżka - ale mam jeden warunek''. ,, Spełnię go'' - odparł książę Pietia bez namysłu. ,, Dobrze - odpowiedziała mu i uśmiechnęła się tak słodko, że nieszczęsnemu księciu aż zakręciło się w głowie. - Przez cały rok nie wolno ci spoglądać w górę na szybujące srebrne lustro. Jeżeli to uczynisz, będziesz musiał natychmiast zapomnieć o wszystkim, co do ciebie należy. Będziesz musiał zapomnieć, kim jesteś w rzeczywistości, udać się do Kraju Teraźniejszości, gdzie nikt cię nie zna, i żyć tam jako prosty nieznany biedak. Zgadzasz się na to ?. '' ,, Jeśli tylko o to chodzi - zawołał - to twój warunek jest łatwy do spełnienia ! '' A co tym czasem działo się z księżniczką Patrishią ? Czekała i czekała, ale książę nie przybył. Wtedy postanowiła sama wyruszyć w świat, aby go odnaleźć. Wszystkim odbiciom zwierciadła, jakie miała, zwróciła wolność. Potem, sama jedna poszła w delikatnych pantofelkach ze swego pałacu z kolorowego szkła i ruszyła w świat przez pokryte góry śniegiem . Przewędrowała wszystkie kraje świata, zanim doszła do Kraju Teraźniejszości. Zdarła delikatne pantofelki i musiała dalej iść boso. Ale czarodziejskie zwierciadło z jej odbiciem w dalszym ciągu szybowało wysoko nad światem . Pewnej nocy książę Pietia siedział na dachu swego złotego pałacu, grając w warcaby z wróżką o zielonej, zimnej krwi. Wtem na jego rękę spadła maleńka kropelka. ,, Zaczyna padać-- - powiedziała . ,, Nie - odpowiedział jej książę - to niemożliwe, na niebie nie ma ani jednej chmurki''. Po czym podniósł głowę i spojrzał prosto w duże, srebrne czarodziejskie zwierciadło, które szybowało w górze. Wtedy ujrzał obraz księżniczki Patrishii i zauważył, że ona płacze i że jedna jej łza spadła na jego rękę. I w tejże chwili zrozumiał, że wróżka go oszukała, że wcale nie jest piękna, a w jej żyłach płynie tylko zielona, zimna krew. W rzeczywistości zaś tą, którą kochał, jest księżniczka Patrishia. ,, Złamałeś przyrzeczenie - powiedziała zielona wróżka, a twarz jej wykrzywiła się tak, że stała się podobna do głowy węża - a teraz musisz mi za to zapłacić ! '' Długimi, zielonymi palcami wpiła się w pierś księcia Pieti, który siedział jak skostniały, i zawiązała supeł w jego sercu. W tej samej chwili Pietia zapomniał, że był księciem Kraju Jutra. Nocą, jak złodziej, opuścił zamek i królestwo. Zawędrował aż na koniec świata, aż do Kraju Teraźniejszości, gdzie żył odtąd jako ubogi, nieznany chłystek. Zabrał ze sobą jedynie odbicie z czarodziejskiego zwierciadła. Odtąd pozostało ono puste. Tymczasem i suknie księżniczki Patrishii, z aksamitu i jedwabiu, podarły się na strzępy. Ubraniem jej teraz były o wiele za obszerny męski kubrak i spódnica zszyta z kolorowych lat. I księżniczka Patrishia mieszkała teraz w starej ruinie jakże starego amfiteatru. Tam właśnie oboje spotkali się pewnego pięknego dnia. Ale księżniczka Patrishia nie poznała księcia z Kraju Jutra, bo był on teraz przecież zwykłym nieborakiem. A Pietia także nie poznał księżniczki, bo już wcale nie wyglądała na nią . Ale w swojej wspólnej niedoli zaprzyjaźnili się ze sobą i nawzajem dodawali sobie otuchy. Pewnego wieczoru, kiedy puste teraz srebrne zwierciadło szybowało po niebie, Pietia wyjął odbicie i pokazał je Patrishii. Było juz bardzo pogniecione i zamazane, ale księżniczka poznała własny obraz, który wtedy wysłała w świat. I teraz poznała także pod maską ubogiego nieboraka księcia Pietie, którego wciąż szukała i dla którego stała się śmiertelna. Opowiedziała mu o wszystkim. Ale Pietia smutno potrząsnął głową i rzekł ,, Nie mogę nic z tego zrozumieć, bo mam w sercu supeł. Dlatego nic nie pamiętam ... ' Wtedy księżniczka Patrishia sięgnęla do jego piersi i z łatwością rozwiązała supeł. Książę Pietia przypomniał sobie nagle, kim jest i skąd pochodzi. Ujął księżniczkę za rękę i poszedł z nią w dal, gdzie znajduje się Kraj Jutra . - Kiedy Domin skończył opowiadać, chwile wszyscy milczeli , potem Angelika spytała : 
- Czy później pobrali się ?
- Myślę, że tak - rzekł Domin - Później. 
- I już umarli ? - zapytał Robert
- Nie . Przypadkiem wiem o tym na pewno . Czarodziejskie zwierciadło czyniło człowieka śmiertelnym, tylko kiedy zaglądał w nie sam. Jeśli jednak spojrzało w nie dwie osoby, stawali się znów nieśmierteleni. A oni spojrzeli w nie oboje ... 

TYMCZASEM U ROSALIE ;3

Wielki, srebrny księżyc zawisł nad czarnymi piniami i w jego świetle domek w lesie dawał tajemniczy blask. Rosalie, Issu, Damian i Ewelina siedzieli obok siebie przy ognisku. Wszyscy zaczęli śpiewać piosenkę wymyśloną przez nich ,, (...) Hey, boy, do you love me !? Hey, girl, do you kiss me !? '' . Nie zważali czy poprawnie wymawiają słowa, bawili się przy tym jak nigdy . 
- Dobra, a teraz każdy wymyśla jakieś zdanie do piosenki, potem będziemy się śmiać tym - krzyknęła Issu . Wszyscy pogrążyli się myśleniem 
- Ja zaczynam ! - krzykną Damian 
- Oke - zaśmiali się - To będzie niezłe, haha 
- Otuleni błękitem, między nocą a świtem ! Jesteśmy tu samiii !
-  Mnie ćpaj, mną zaciągaj się, mną się upijaj ! - dodała Ewelina
-  Wspólnie udajmy się na spacer po piekle, ohh yeaaah ! - zaśmiała sie Rosalie
- A  twój pocałunek nadal pali mnie w usta ! Oh, me gusta, twe ustaaa ! - dokończyła Issu i wszyscy zaczęli się śmiać 
- Śpiewamy dalej ? - zapytał Damian
- Kiedy ciemność pokrywa światło - zaśpiewała na odpowiedź mu Rosalie
- W ciszę ubrał się świat - dokończyła Ewelinka
- I mógłbyś być potajemnie częścią mnie - Issu zaszczyciła swoim melodyjnym głosem 
- Leżała nakryta na stercie pogniecionych prześcieradeł 
- Postanowiła śnić... Wyjaśnić sobie nowe ja !
- Horyzonty jutra pełne niespodzianek..
- Nie pozwalaj im zabrać twoich marzeń !
- Szczęście to ten stan, kiedy życie jest ... - Ewelina dała dokończyć komuś innemu wers
- Pełne cudów , natura ciekawa , a na twojej - Dokończył Damian, ale ostatnie słowa także zostawił 
- Drodze stoi masa dziwnych potworów - dokończyła Rosalie
- Głowa pełna marzeń ,wystukuje obcasem nuty życia. 
- Miłość od nienawiści zawsze dużo potężniejszaaa !
- By nie zdradzić innych słowem ... Ohh taaaak ...
- Iiii ! Tytytyrylytyty Afro w cyrku, afro w cyrku, afro afro afro, w cyrku ! - Palnęła Rosalie razem z Isuu i wszyscy zaczęli się śmiać . 
- Byliśmy dla siebie wszystkim i nadal jesteśmy . Jak to miło tak się spotkać znowu . - powiedziała Ewelina a wszyscy pokiwali głowami.
- Bo tylko gdy widzę WAASSS czuję że zaraz eksploduję ! - wypalił Damian patrząc na Ewelinę i Rosalie , które siedziały obok siebie . Obie spojrzały na siebie i zaraz można to nazwać zabawą w berka xD . Po chwili wszyscy wrócili na miejsce i usłyszeli dziwny szelest . Zrobiło się cicho . Zaczął wiać zimny wiatr . 
- O kurfa . Nawet tutaj - Rosalie powiedziała i zrobiła grymas . Wszyscy na nią popatrzyli - Idźcie do domu . Jesteście w niebezpieczeństwie, błagam ! - krzyknęła dziewczyna 
- A mu to mamy w dupie ! Zostajemy z tobą ! - krzyknęli wszyscy . Byli trochę przestraszeni ... Nikt nie wiedział o działalności Rosali z zaświatami ... 
Dziewczyna śmiało wyszła przed krąg z pni , na których jeszcze przed chwilą w spokoju siedzieli i bawili się doskonale . Włosy dziewczyny zrobiły się czarne, z krwistoczerwonymi końcówkami, miała na sobie swoją krwisto - złotą szatę a w ręce czyste sztylety . Wszyscy patrzyli dużymi oczami po sobie, to na Rosalie . Byli w szoku . Po chwili z gęstego lasu wyszła Assay . Całkiem zdrowa, bez żadnej rany . Kompletnie nic 
- Widzę, że szybko wyzdrowiałaś . Co !? Tatusia dopadło sumienie !? - zakpiła sobie 
- Szmata 
- Nie . Rosalie, miło mi - dziewczyna czerpała siłę i nie tylko widząc, jak gniew przeciwniczki rośnie . 
- Taka jesteś słodka , że aż mnie mdli do zawrotów głowy.
- Jestem z śmiercią na "TY". A ty pewnie tak jesteś z dziwkami, nieprawdaż ? 
- Zamknij jape .
- Ubrałaś się jak pod latarnię - powiedziała lustrując plastikowy wygląd dziewczyny - Pod którą stoisz ? - uśmiechnęła się łobuziarsko 
- Pod tą co ty - powiedziała Assay uśmiechając się 
- Wow, ale masz podniete bo komuś dogryzłaś . Szok normalnie ! 
- Teraz wszystko będzie po mojej myśli.
- Za dużo sobie wyobrażasz mała .
- Uważaj na słowa, bo może być za późno by przeprosić..
- Ja cię przeproszę tak, że znowu ci dziurę wwale sztyletem , haha 
Tego już nie wytrzymała . Assay była cała zdenerwowana . Szybkim ruchem uderzyła w Rosalie, na co ta odskoczyla, co spowodowało zetknięciem się Assay z drzewem . 
- Uu ! Jaki romans ! - zawołała siedząc na czubku jednego z gigantów . 
- O bosh, +10 punktów do zajebistości ! - warknęła
- Zajebistość tkwi we wnętrzu mała ! - uśmiechnęła się i zeskoczyła na ziemię . Ganiały się i biły . Nagle Assay rozcięła rękę Rosalie . Damian automatycznie skoczył i odepchnął ją od rannej . 
- Ani mi się waż jej dotknąć jeszcze raz ! - krzyknąl i zaczął z nią walczyć . Dziewczyna szybko uleczyła ranę i skoczyła z powrotem do walki . 
- Damian, uciekaj ! - krzyknęła widząc jego umiejętności walki . W pewnym momencie było już za późno, dostał . Rosalie stanęła w miejscu , tak jak cały świat . Nie mogła dojść do tego, że przez nią ucierpiał ktoś , na kim jej zależy ... Jej rodzina ... Nagle podniosła głowę, w ręce trzymała nowy złoto - błękitny sztylet a w jej oczach zaczął się palić niebieski ogień . Teraz już wiedziała że to nie żarty . Była wkurzona na maxa ! Szybko zaniosła rannego Damiana na bok, a sama jeszcze przed chwilę stanęła w miejscu . Nikt nie wiedział co się dzieje . Głowę odchyliła i zamkniętymi oczami patrzyła w niebo, otwarła usta i napawała się wonią nocnego , leśnego powietrza . Dostała takiego speeda , jak po jakichś dopalaczach . Nikt nie wiedział kiedy to się zdarzyło, nawet sama Assay nie była tego świadoma , że leżała już pod drzewem i z niektórych miejsc lała jej się biała krew ... Dziewczyna wezwała wsparcie 
- Uciekajcie do domu ! Już ! Zajmijcie się Damianem ! - krzyknęła Rosalie do Issu i Effci widząc że w lesie znajdowały się co raz to nowsze demony i nie tylko ... To będzie dopiero początek wojny ... Rosalie wiedziała co się szykuje . Gdy nikt nie widział sama, stąpnęła nogą i już jej nie było . Nikt tego nie zauważył . Dziewczyna wpadła do domu , gdzie cudem siedział Domin 
- Kooteeek ! Jak cię dawno nie widziałem ! Chodź tu do m - nie dokończył widząc, że jego ukochana jest w walecznej szacie - Co się dzieje !? 
- Assay, gromadzi wsparcie, nie można już dłużej czekać !  Wyjaśnie ci wszystko po drodze - chwyciła go za rękę i szybko znaleźli się w zaświatach, pędzili przez długie korytarze , gdzie w końcu wbiegli do ogromnej sali . 
- Rosalie , jak miło cię widzieć . O co chodzi ? - zapytał przewodniczący , gdy wbiegła do pokoju . Za  nią wpadł Domin.
- Assay ... Ja ... Byłam w lesie na polowaniu - pokazała kły , na co starzec pokiwał głową - Spotkałam rodzinę, my siedzieliśmy, Assay zaatakowała . Gromadzi wsparcie , w lesie roi się od demonów, diabłów i nie tylko . Przewiduje, że będzie chciała też sprowadzić Zarena jako dowódcę . Mistrzu, to będzie początek wojny ! 
Mężczyzna szybko wziął ich do innego pomieszczenia . Wszystko zrozumiał . Nacisnął alarm . A Rosalie, jako księżniczkę przygotował sam . Domin dostał także nową zbroję i łuk . Razem z Rosalie będzie przewodził wszystkim . 


CO BĘDZIE DALEJ ? CZY ODBĘDZIE SIĘ BITWA ? CO ZE ZRANIONYM DAMIANEM I RESZTĄ RODZINY ? CZY ROSALIE PRZEŻYJE !? 
Tego dowiecie się w następnym rozdziale . Sayonaraa ;* ;)

------------------------------------------------------
POZDROWIENIA DLA : 
- SHEZA :3
- KANE ;3
- PATI ... ? :3
- ISSU ;3 
- MAĆKA W. :3
- KAŚKI ;3
- WEKAIC ;3
- SHUTTI I MARKHIEGO ; 3

TO DZIĘKI WAM JESZCZE PISZĘ . DZIĘKUJĘ WAM ZA TO ! ;D < 333 ;33

1 komentarz:

  1. Czasem te teksty bohaterów są zajebiste :D Bardzo, bardzo fajnie się to czyta. Mam nadzieję, że Damian nie odniósł zbyt poważnych ran. Dziękuje za dedykację :3

    OdpowiedzUsuń