Rozdział 20
Czyli
Teoria kontra praktyka
Za oknem szklana pogoda … A w środku
ciemne ściany, brak okien. Jedynym światłem, było to, pochodzące z lampy na
suficie . Chora woń unosiła się i cichym echem odbijała od ścian nie
przepuszczającym żadnego dźwięku z pomieszczenia, w którym odbywało się to całe
zamieszanie … Spory ruch, wokół białego stołu … Na blacie leżała dziewczyna o
brązowych włosach i pięknych niebieskich oczach. Wszyscy robili co w ich
siłach, żeby jej pomóc. Przeważała tu delikatność i staranność. Dokładnie
opracowany każdy ruch, z dokładnością co do milimetra. Każdemu zależało tylko
na jednym … Aby przywrócić ją do życia .
I tak mijały sekundy, minuty i godziny
…
A pod salą operacyjną na krześle
siedział Devil …
Głowę schował w nogach . Po jego
policzkach spływały delikatne mokre ślady . Ciągle przed oczami miał widok tej
wojny … Rosalie … Ginąca na jego rękach … W głowie miał tylko czarne myśli …
Nie chciał, żeby ona znikała … Kochał ją … Wyjął telefon i szklanymi oczami
patrzył na ekran . Wpatrywał się na tapetę, gdzie stali oboje do siebie
przytuleni . Przypominał sobie wszystkie dobre chwile . Głowę schował w rękach
gdy usłyszał otwierane drzwi. Podniósł się i zobaczyli jak jego ukochaną
wywozili ze sali .
- Rosalie … Co z nią !? – od razu
krzyknął do lekarza który wyszedł na końcu
- Devil, uspokój się – uśmiechnął się
przyjaźnie
- Szamren – powiedział po imieniu –
Jak ja mam być do cholery spokojny, jak ona tam leży !? Powiedz mi !
- Devil – teraz lekko się zaśmiał ale
po chwili spoważniał – Nie bój się . Rosalie jest w dobrych rękach. Wszystko
powinno być z nią dobrze . Jeżeli chcesz to chodź, zrobię wyjątek i wpuszczę
cię do niej do sali.
Chłopak nie odpowiedział i poszedł
krok w krok za Szamrenem pod salę, w której położono dziewczynę .
Po godzinie siedział obok niej na
łóżku i trzymał ją za rękę . Patrzył i nie mógł uwierzyć że dalej ją widzi .
Bał się że już nigdy to nie wydarzy się . Że los płata z niego figle i robi mu
na złość … > Setki miłych wspomnień,
tysiące pięknych wrażeń < - pomyślał patrząc na jej twarz .
I tak mijały znowu sekundy, minuty i
godziny … Parę dni … A on nadal był obok niej .
- Rzuć mi koło ratunkowe, bo tonę w
twoich oczach – usłyszał jej słodki chrypnięty głos
- Rosalie … - zaczął płakać - Tak
bardzo się cieszę że tu jesteś … Bałem się że nigdy nie usłyszę twojego głosu …
- Devil … Jestem tu … Nie bój się …
- Teoria kontra praktyka …
Teorytycznie jesteś szalona i głupia za to co zrobiłaś … Ale praktycznie …
Całym moim światem … - powiedział przytulając się do niej. Patrzył na nią nie
jak na przedmiot, nie jak na miss świata, lecz w sposób nieuchwytny… Jakby
przenikał na wskroś jej duszę… Jej zdolność do walki ze światem, nad którym
dominowała.. Rosalie popatrzyła przez okno i powiedziała
- Ale dzisiaj piękne niebo, tyle
gwiaazd ! Nawet nie patrzysz !
- Bo one mnie nie obchodzą,
najpiękniejszą gwiazdkę mam koło siebie – chciał dać jej buziaka, ale w tym
samym czasie do Sali wszedł Szamren i paru innych lekarzy i pielęgniarek
- Oj Devil, Devil – zaśmiał się
- No co … ? – uśmiechnął się
łobuzersko
- Dobra, daj jej tego buziaka i odsuń
się – wszyscy zachichotali . Zmieszana para pocałowała się po czym chłopak
osunął się niechętnie na krzesło w rogu
- Jak się czujesz Rosalie ? Lepiej już
?
- Jeszcze trochę boli, ale nie
narzekam . Dziękuję – uśmiechnęła się dziewczyna . Jeszcze jakiś czas
rozmawiali, po czym z pomocą wszystkich wstała na nogi i wyszli z pomieszczenia
.
Tymczasem w Czarnym Zamku ;
Zaren, wraz z Assay i paroma innymi
osobami siedzieli w ciemnej sali przy okrągłym stole naradzając się .
- Rosalie żyje .
- Wiemy o tym .
- Wiecie, że teraz może odzyskać siły,
parę treningów i znowu będzie wojna … - stwierdziła Assay
- Ba, to będzie oczywiste . Devil na
pewno jej w tym pomoże . Przecież on ja tak bardzo kocha – Zaren wykrzywił
twarz w grymasie
- Milion słów i pomysłów ale trzeba
jakoś to zamknąć … Mam pomysł !
- Jaki ?! – powiedzieli wszyscy patrząc
podejrzliwie na dziewczynę
- Jakby tak … Trochę ich oszukać … ?
Stwierdzimy że zostałam wydziedziczona i będę tak jakby hm …. Szpiegiem ? Będę
udawać świetną koleżankę a będę wam zdawać relacje – uśmiechnęła się szyderczo
. Wszyscy byli zachwyceni i bili brawa
- Doskonałe ! Idealne kochanie ! –
powiedział Zaren
- To idę się spakować – pocałowała wszystkich
na pożegnanie i uciekła na górę .
Wyjęła walizkę z szafy, spakowała
wszystko. Ciuchy, zeszyty i długopisy . Buty i torby . Jednym słowem wszystko .
Usiadła jeszcze na łóżku . Miała inne plany … Kiedy zobaczyła jak Rosalie dostała
szczałą coś się w niej złamało . Sama nie rozumiała tego ale nie potrafiła tak
dalej żyć . > Traktuj innych tak,
jak sam chciałbyś być traktowany < -
pomyślała ostatni raz i zeszła na dół na kolacje.
Tam, gdzie cierpienia zamieniają się w
szczęście przy dobrym towarzystwie J
- Patrishia ! – wykrzyknęła Rosalie
widząc twarz koleżanki w drzwiach
- Można ? – zapytała
- Chodź – uśmiechnęła się
- Devila nie ma ? Dziwne …
- Jest w wc
- Aha … Jak się czujesz ? – zapytała siadając
obok niej
- Już lepiej . Ale widząc ciebie tutaj
to zajebiście – wyszczerzyła się
- To fajnie – zaśmiały się –
Przyniosłam ci co nieco
- O nie – zaśmiała się i wzięła z
miseczki banana . Bawiła się nim chwilę po czym rzuciła nim w Patrishie
- O ty ! – zaśmiała się i tak rzucały
w siebie . Gdy Rosalie rzucała koleżanka schyliła się i trafiła we wchodzącego
Devila
- Okey, nie skomentuje tego –
powiedział a dziewczyny zaczęły się śmiać . Devil wszedł do Sali i wyrzucił
banana przez okno i zaczął walić w dziewczyny winogronami
- Dobra, peace ludzie ! Haha – zaczęła
się śmiać Patrishia
Wszyscy zaczęli się śmiać i rozmawiać
ze sobą, gdy nagle do drzwi ktoś zapukał. Nastała cisza, a do Sali weszła Assay
… Devil razem z Patrishią stanęli przed łó…żkiem dziewczyny . Ale ona wstała i
odepchnęła ich na boki i stanęła między nimi . Śmiesznie to wyglądało . Tamci
ubrani na sportowo i groźnie a pomiędzy nimi dziewczyna w piżamie w króliczki
XD
- Czego tu chcesz ?! – powiedział chłopak
- Cześć … Słuchajcie ja wiem , nie
byłam do was nastawiona okey … Przyszłam przeprosić … Rosalie, tak mi przykro …
- powiedziała. Nie wierzyła że powiem komuś coś miłego, ale zamierzała się
zmienić
Oni zaczęli się śmiać .
- Ty i przeprosiny !? Haha –
powiedziała Patrishia – Kim jesteś i czemu podszywasz się pod Assay ?
- Jestem nią udowodnię ci to ! –
wyjęła drobny nożyk i przecięła rękę . Z cienkiej rany zaczęła sączyć się biała
krew. Wszystkich zatkało
- Chwila – powiedział Devil i wrócił
po chwili w wykrywaczem kłamstw ( XD ) – Siadaj i załó…ż to na głowę – podał jej
krzesło . Dziewczyna zrobiła to, o co ją proszono – Czy ty szczerze
przeprosiłaś ?
* Piiiiiip *
- Naprawdę wyszłaś z domu ? Już nie
masz zamiaru tam wracać ? – zapytała Rosalie
* Piiiiiiip*
- Kochasz Devila ? – zaśmiała się
Patrishia
* Biiiiiiip*
- O lols ! – powiedziała Rosie i
usiadła na łóżku. Na to Assay wyczarowała gorącą herbatę i podała dziewczynie –
Dziękuję ? Nie jest zatruta ?
- Ja jakoś żyje – zaśmiała się i nagle
zauważyli że pije tą samą herbatę co Rosie. Zaśmiali się
- Fajna jesteś jak nie chcesz mnie
zabić
- Ty też – uśmiechnęła się
- Skąd ta zmiana ? – zapytała podejrzliwie
Patrishia a Devil do niej dołączył
- Zrozumiałam, że Zaren jest chory
psychicznie bez obrazy . To co robi jest złe . Teraz się pozbierałam. Nie
jestem już taka jak wcześniej. Może nie będę tak perfekcyjna i idealnie żyć,
ale może na coś się wam przydam . Ale jestem, wstaję z łóżka żeby przeżyć
kolejny cholernie pusty dzień ale jestem . Postanowiłam przyjść tu do was i
może poprosić o wybaczenie ?
- Powiem jedno słowo : ogar – zaśmiały
się .
- Wiem, jestem dziwna ale chcę poczuć
normalnie żyć a nie być tylko maszyną do zabijania .
- Rozumiemy – wszyscy pokiwali głową
- Ja ci jeszcze trochę nie ufam, ale
może się przekonam do ciebie … - powiedziała Patrishia
- Rozumiem – zasmuciła się trochę .
Rosalie zaczęła nucić jakąś melodię – Ej zanuć głośniej , znam skądś to –
powiedziała i zaczęły oboje śpiewać
- Tęsknię za tobą skarbie, serce me
strasznie cierpi strasznie ! Tęsknię skarbie za tobą, jesteś moją melodią ! – i
wszyscy zaczęli się śmiać .
- To jak ? Mogłabym zostać, chociaż
tak na tydzień … Zobaczylibyście, wtedy ewentualnie albo bym została albo
poszła …
Wszyscy odwrócili się do rogu i długo
dyskutowali zawzięcie co chwila patrząc w stronę Assay . W końcu siedli twarzą
w twarz .
- No zgoda – zaśmiali się – Bo jest
taka zasada … Traktuj innego, jak siebie samego – wszyscy się uśmiechnęli i
podali sobie ręce .
Po godzinie ;
- Ej , proste równanie o facetach ? –
zapytała Assay rozwiązując krzyżówkę
- Hm ... Poznać dziewczynę, rozkochać
ją w sobie, zostawić, zapomnieć o niej . Proste równanie
- Skąd ja to znam xd
- Teraz przez was chciałbym wyjechać
gdzieś bardzo daleko, odnaleźć ciszę i spokój
- Weź mnie kurwa nie prowokuj –
dokończyła Ass
- Znasz to ? – zdziwił się
- Viniar ten kawałek daje – wyszczerzyła zęb
- A myślałem że tylko ja słucham tego
Przyszła Rosalie i usiadła między
Patrish a Devem na co ten dał jej buzi
- Kochasz go ?
- Nie, nie kocham go . Tylko czasami
sprawdzam jakby wyglądało moje imię z jego nazwiskiem …
*Śmiech*
- Kochasz go !
- Nie !
- To dlaczego nie kopniesz go w dupę i
nie powiesz ,, spierdalaj ‘’ ?
- Ymmm …. Dobra, jednak kocham .
*Śmiech*
- Normalnie komedia romantyczna w
której gracie główne role
- Ale na pewno nie byłaby idealna bez
was – powiedziała Rosalie i nagle do Sali weszła Efcia, Damian i Issu – Co to
kurwa , zlot rodzinny !?!? – krzyknęła na co wszyscy zaczęli się śmiać
- No co ? My tylko tak na chwilę .
Rosalie , dziękuję ci za to, co zrobiłaś . Jestem twoim dłużnikiem – pocałował ją
w policzek
- Oj tam , Damix norma – uśmiechnęła się
. Wszyscy się poprzytulali . Nowa trójka krzywo patrzyła na Assay po czym
wyszła ze Sali a wtedy wszyscy wybuchneli się śmiechem
- Życie mija od momentu do momentu, a
każdy moment trzeba wykorzystać <3
- Moment szybko mija, ale te chwile zostają
w sercu – powiedziała Ass – Dobra, to o czym mam pamiętać teraz ?
- Jak to Rosalie mówiła ; myśl, spełniaj marzenia, kochaj życie
jak wariat, wal w pysk jeśli trzeba. Podpal świat dla tego jedynego – spal w
cholerę . Słuchaj serca – uśmiechnął się patrząc na ukochaną .
- Ten świat jest dziwny …
- Tak jak my
*Śmiech*
- Siedziała z papierosem w ręku i
napawała się tym wspaniałym uczuciem że już nie potrzebuje go do szczęściaaaa –
zaczęła Patrishia a wszyscy zaczęli się śmiać
- Bo to więceej niż przyjaźń, ale
mniej niż miłość ? – powiedziała Assay
- Zagubieeni między słowami
- Dzisiaj widziałeeem miłość !
- Wypierdoliła się na chodniku !
- Oddaj mi twój strach, a dam ci
szczęście i zaufanie !
- Chwyć mnie za rękę !
*Śmiech*
- Mamy po 15 i 16 lat a nasze
życiorysy są lepsze od Mody na Sukces , haha xD – powiedziała Assay a wszyscy
się zaśmiali – A co będzie teraz ? No wiecie … My ? Oni ?
-
Jesteśmy silniejsi … I potrafimy znieść okrucieństwo, a oni nie . A co
do twojego ojca i oczywiście ojca Devila to pokażcie mu że was nie zniszczył !
Że popełnił największy błąd ! Największy w swoim życiu błąd, że was zostawił, a
ciebie Assay wykorzystywał . Pokażcie mu że razem w piątkę dobrze się będziemy
bawić i damy sobie radę ! – powiedziała jednym tchem Rosalie . Devil ją
przytulił a ona go pocałowała
- W piątkę … ? – zapytała Ass
- Tak, w piątkę – uśmiechnęła się Ross
– Zabierzemy cię wszędzie ze sobą . Będziemy pić , palić, gadać i wspominać,
myśleć . Razem.
- To już nie będą te dni, nie ta ja …
Inna ja, bez niego !
- I tak trzymajmy J . Będziemy pić , palić, gadać i wspominać,
myśleć . Razem ! – i wszyscy się zaśmiali .
XD to jest zajebi...piiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiipppp :D
OdpowiedzUsuńDziękuję < 33 ;3
Usuń"- Kochasz go !
OdpowiedzUsuń- Nie !
- To dlaczego nie kopniesz go w dupę i nie powiesz ,, spierdalaj ‘’ ?
- Ymmm …. Dobra, jednak kocham ."
To było mocne, nie powiem :D
No i znów jestem kurna w tyle, z opóźnieniem komentuję. Co to za czytelnik. Rozdział jest zajebisty, jak to ujęła polasa21. I dziękuje za dedyk.