- Ralph... - zaczęła nieśmiało - bo ja ... chciałam cię przeprosić za tamto ... Poniosło mnie ... Ja nie chciałam ... Żałuję tego, że to zrobiłam ... Nie chciałam ... Przepraszam ...
- Nic się nie stało ... Bolało... Ale już jest dobrze - powiedział, wstał od biurka i położył się obok niej .
- No, ja wiem , że coś jest nie tak - nagle przyszedł jej sms - czekaj na chwilkę .
Wyjęła telefon i zobaczyła nową wiadomość w skrzynce odbiorczej. Treść nie była zbytnio pocieszająca ... Był to sms od Maćka ... Zerwał z nią ... Przez durnego sms ... Rozpłakała się ... Jeszcze nigdy tak się nie czuła jak w tym momencie .
- Ej , Mała ... Co jest ?. - powiedział zmartwionym głosem Ralph
- Mój chłopak... Zerwał ze mną ... Przez sms'a ... - powiedziała ledwo przez płacz .
- Oj , nie przejmuj się ... Widocznie nie był Ciebie wart ... To nie ty straciłaś jego, tylko on stracił ciebie . Jesteś wspaniałą dziewczyną . I nie martw się ... Znajdziesz sobie lepszego ...
- Naprawdę tak myślisz ?. - powiedziała z lśniącymi oczami
- Tak , naprawdę . Kogoś takiego, kto będzie cię kochać i szanować . I nigdy cię nie opuści . Na przyklad mnie - ostatnie zdanie dodał szeptem...
- Dziękuję , że jesteś ... - wtuliła się w niego i zasnęła . Po chwili on też zasnął, czując, że ma przy sobie cały świat ...
Nazajutrz została przywitana śniadaniem do łożka i słowami od Ralpha
- Hej piękna - uśmiechnął się.
- Hej - odwzajemniła uśmiech
- Jak się czujesz ?
- Średnio, ale nie narzekam . A ty ?.
- Dobrze ... Wiesz, norma. Byłem z kuzynem na mieście w sklepie, ściągnął mi spodnie ... Moje bokserki widziało pół miasta ...
Rosalie zachichotała , a chłopak do niej dołączył.
- Nie obraź się, za to co powiem, ale ... Jesteś taką moja małą księżniczką ...
- Wiesz Ty co ?. Ja słucham rapu, śpię do późna, lubię dresy i naganne zachowanie, przekleństwa i miętowe Winterfresh . I gdzie mi tu z księżniczką kurde wyjeżdżasz ?!
- Jesteś moją księżniczką i ty o tym wiesz.
Rosalie uśmiechnęła się i patrzyła z rozbawieniem na szukającego czegoś Ralpha.
- Hm ... Coś mi nie pasi ... No kurwa ! Zapierdolili mi moje ciuchy ! Wiedziałem, że coś jest nie tak ...
- Oj, znajdziesz je - zachichotała widząc jeszcze idealnie pasującą minę chłopaka do sytuacji .
- Ta ... - powiedział chłopak spoglądając przez okno .
- Widzę moje bokserki u sąsiadki w pokoju ... - dodał po chwili i zrobił wielkie oczy - Zabije te bachory ... Jak ja nienawidzę tego młodszego rodzeństwa ...
Rosalie przytkała ta wypowiedź i nic nie powiedziała, tylko wpatrywała się w Ralpha .
- Kocham cię, wiesz ... ?. - powiedział nieśmiało chłopak patrząc na dziewczynę.
- Wiem ... - uśmiechnęła się - Ja Ciebie bardzo bardzo lubię .
- Mrrr - zachichotał Ralph - No kurwa !
- Co jest ?.
- Drugich bokserek też nie ma.. - popatrzył znowu przez okno - No oczywiście . Pani Asia je ma !
- Kto ?! - Rosalie zamurowało .
- Pani Asia ...
- Będzie dobrze ... - pocieszyła go
- Ta ... O nie, właśnie doczepia karton ...." Ralphusiu.. przyjdź po nie.. Najlepiej nago" . Jak ja nienawidzę tych sąsiadów ...
- Spróbuj tylko tam iść , a Ci się nie opłaci ... Jesteś tylko mój ! Znaczy wiesz ... Eeee .... Udajmy, że tego nie mówiłam, okey ... ?. - powiedziała zawstydzona dziewczyna.
- Hm .... Nie pozwolę ci na to...
- No proooszę . Jestem zmęczona . Już nie wiem co mówię .
- Ja się nie poddam - powiedział zadowolony z siebie .
- Ale ja nie chciałam tego powiedzieć - powiedziała śmiejąc się sama z siebie
- Nie, skąd - zaśmiał się
- Ey, ja cię nie kocham . Pamiętać na przyszłość : nie gadać z tobą , jak jestem zmęczona - zachichotała
- No nie broń się już przed tym uczuciem . Odpręż się . Chcesz, to zrobię ci masaż .
- Ale przed jakim uczuciem ?! Ja Cię nie kocham!
- Kochasz
- Nie
- Kochasz, ale wstydzisz się do tego przyznać - powiedział i usiadł koło niej
- Nie, nie kocham - znowu zaprzeczała .
- Ha ! Dwa minusy robią plus, więc dwa nie robią tak ! - powiedział z dumną miną
- Matematyku, miłość to nie matma tylko chemia - i oboje się zaśmiali.
Cały dzień minął jej bez żadnych smutków . Wieczorem została zaproszona przed Devila do siebie, co ją zdziwiło, ale zgodziła się. Obiecała Ralphowi że jak tylko coś ją spotka nie miłego to wróci do niego i będzie spać tam .
- Hej kochanie - usłyszała na powitanie.
- Najpierw zrywasz, a potem "kochanie" - powiedziała obojętnym tonem Rosalie
- No, nie chciałem tego robić. Chce do ciebie wrócić i dlatego zaprosiłem cię do siebie na noc , bu to naprawić .
I tak minęło kilka godzin . Nagle Devil zaczął zachowywać się bardzo dziwnie . Zaczął dotykać Rosalie tam, gdzie nie powinien i w ogóle . W pewnym momencie oczy zaczęły mu się świecić tak dziwnie . Wiedziała już co jest .
- Ty jesteś najarany ! - wykrzyknęła do niego dy chciał się przytulić i odskoczyła - nie zbliżaj się do mnie !
- Ej, co ty wygadujesz, wszystko jest okeeeyyy. Pomyślmy , taka dzielna dziefffcynka ... Boi się chłopaka ...
- Mówiłam ci coś, nie zbliżaj się do mnie ... - powiedziała i odskoczyła w drugi kąt pokoju .
Podszedł do niej kiwając się na boki od nadmiaru zielska w sobie .
- Trzymaj ręce przy sobie - powiedziała ale było już za późno...
CENZURA XD
W pewnym momencie Rosalie wyrwała się Maćkowi i uciekła do kuchni pozostawiając go samego na łóżku . Schowała się , miała nadzieję , że jej nie znajdzie . Myliła się . Znalazł ją . Był zły, że mu zwiała . Wyciągnął noże z pojemnika na blacie i zaczął rzucać nimi w dziewczynę . Wtedy zobaczyła torebeczkę z czymś i była juz na 100% przekonana o tym, że jest najaraaany . I to dość dobrze . Nagle skrzywiła się z bólu . Dostała . Resztką sił, znikła i znalazła się pod drzwiami dobrego starego kolegi ...Gdy tylko otworzył drzwi, wiedział co jest .
- O mój boże ... Moje ty biedactwo ... Ja się tu już tobą zaopiekuje ... - złapał Rose na ręce i położył na łóżku, po czym zaczął opatrywać rany . Przebrał ją w czyste ciuchy. Położył się obok niej, ale nie spał ... Czuwał nad swoją ukochaną ...