czwartek, 26 lipca 2012

Latające ostrza, czyli naajaaraany Devill ^^

Rosalie obudziła się w nieznanym na początku jej miejscu. Dopiero po chwili zorientowała się, że znajduje się w pokoju Ralpha. Po dłuższym czasie, mimo bólu głowy ustawiła się w pozycji siedzącej i zobaczyła że chłopak siedzi przy biurku z jej zdjęciem i rysuje coś na kartce.Zrobiło jej się smutno jeszcze bardziej ...
- Ralph... - zaczęła nieśmiało - bo ja ... chciałam cię przeprosić za tamto ... Poniosło mnie ... Ja nie chciałam ... Żałuję tego, że to zrobiłam ... Nie chciałam ... Przepraszam ...
- Nic się nie stało ... Bolało... Ale już jest dobrze - powiedział, wstał od biurka i położył się obok niej .
- No, ja wiem , że coś jest nie tak - nagle przyszedł jej sms - czekaj na chwilkę .
Wyjęła telefon i zobaczyła nową wiadomość w skrzynce odbiorczej. Treść nie była zbytnio pocieszająca ... Był to sms od Maćka ... Zerwał z nią ... Przez durnego sms ... Rozpłakała się ... Jeszcze nigdy tak się nie czuła jak w tym momencie .
- Ej , Mała ... Co jest ?. - powiedział zmartwionym głosem Ralph
- Mój chłopak... Zerwał ze mną ... Przez sms'a ... - powiedziała ledwo przez płacz .
- Oj , nie przejmuj się ... Widocznie nie był Ciebie wart ... To nie ty straciłaś jego, tylko on stracił ciebie . Jesteś wspaniałą dziewczyną . I nie martw się ... Znajdziesz sobie lepszego ...
- Naprawdę tak myślisz ?. - powiedziała z lśniącymi oczami
- Tak , naprawdę . Kogoś takiego, kto będzie cię kochać i szanować . I nigdy cię nie opuści . Na przyklad mnie - ostatnie zdanie dodał szeptem...
- Dziękuję , że jesteś ... - wtuliła się w niego i zasnęła . Po chwili on też zasnął, czując, że ma przy sobie cały świat ...
Nazajutrz została przywitana śniadaniem do łożka i słowami od Ralpha
- Hej piękna - uśmiechnął się.
- Hej - odwzajemniła uśmiech
- Jak się czujesz ?
- Średnio, ale nie narzekam . A ty ?.
- Dobrze ... Wiesz, norma. Byłem z kuzynem na mieście w sklepie, ściągnął mi spodnie ... Moje bokserki widziało pół miasta ...
Rosalie zachichotała , a chłopak do niej dołączył.
- Nie obraź się, za to co powiem, ale ... Jesteś taką moja małą księżniczką ...
- Wiesz Ty co ?. Ja słucham rapu, śpię do późna, lubię dresy i naganne zachowanie, przekleństwa i miętowe Winterfresh . I gdzie mi tu z księżniczką kurde wyjeżdżasz ?!
- Jesteś moją księżniczką i ty o tym wiesz.
Rosalie uśmiechnęła się i patrzyła z rozbawieniem na szukającego czegoś Ralpha.
- Hm ... Coś mi nie pasi ... No kurwa ! Zapierdolili mi moje ciuchy ! Wiedziałem, że coś jest nie tak ...
- Oj, znajdziesz je - zachichotała widząc jeszcze idealnie pasującą minę chłopaka do sytuacji .
- Ta ... - powiedział chłopak spoglądając przez okno .
- Widzę moje bokserki u sąsiadki w pokoju ... - dodał po chwili i zrobił wielkie oczy - Zabije te bachory ... Jak ja nienawidzę tego młodszego rodzeństwa ...
Rosalie przytkała ta wypowiedź i nic nie powiedziała, tylko wpatrywała się w Ralpha .
- Kocham cię, wiesz ... ?. - powiedział nieśmiało chłopak patrząc na dziewczynę.
- Wiem ... - uśmiechnęła się - Ja Ciebie bardzo bardzo lubię .
- Mrrr - zachichotał Ralph - No kurwa !
- Co jest ?.
- Drugich bokserek też nie ma.. - popatrzył znowu przez okno - No oczywiście . Pani Asia je ma !
- Kto ?! - Rosalie zamurowało .
- Pani Asia ...
- Będzie dobrze ... - pocieszyła go 
- Ta ... O nie, właśnie doczepia karton ...." Ralphusiu.. przyjdź po nie.. Najlepiej nago" . Jak ja nienawidzę tych sąsiadów ...
- Spróbuj tylko tam iść , a Ci się nie opłaci ... Jesteś tylko mój ! Znaczy wiesz ... Eeee .... Udajmy, że tego nie mówiłam, okey ... ?. - powiedziała zawstydzona dziewczyna.
- Hm .... Nie pozwolę ci na to... 
- No proooszę . Jestem zmęczona . Już nie wiem co mówię .
- Ja się nie poddam - powiedział zadowolony z siebie .
- Ale ja nie chciałam tego powiedzieć - powiedziała śmiejąc się sama z siebie
- Nie, skąd - zaśmiał się
- Ey, ja cię nie kocham . Pamiętać na przyszłość : nie gadać z tobą , jak jestem zmęczona - zachichotała
- No nie broń się już przed tym uczuciem . Odpręż się . Chcesz, to zrobię ci masaż .
Ale przed jakim uczuciem ?! Ja Cię nie kocham!
- Kochasz
- Nie
- Kochasz, ale wstydzisz się do tego przyznać - powiedział i usiadł koło niej
- Nie, nie kocham - znowu zaprzeczała .
- Ha ! Dwa minusy robią plus, więc dwa nie robią tak ! - powiedział z dumną miną
- Matematyku, miłość to nie matma tylko chemia - i oboje się zaśmiali.
Cały dzień minął jej bez żadnych smutków . Wieczorem została zaproszona przed Devila do siebie, co ją zdziwiło, ale zgodziła się. Obiecała Ralphowi że jak tylko coś ją spotka nie miłego to wróci do niego i będzie spać tam .
- Hej kochanie - usłyszała na powitanie.
- Najpierw zrywasz, a potem "kochanie" - powiedziała obojętnym tonem Rosalie 
- No, nie chciałem tego robić. Chce do ciebie wrócić i dlatego zaprosiłem cię do siebie na noc , bu to naprawić .
I tak minęło kilka godzin . Nagle Devil zaczął zachowywać się bardzo dziwnie . Zaczął dotykać Rosalie tam, gdzie nie powinien i w ogóle . W pewnym momencie oczy zaczęły mu się świecić tak dziwnie . Wiedziała już co jest .
- Ty jesteś najarany ! - wykrzyknęła do niego dy chciał się przytulić i odskoczyła - nie zbliżaj się do mnie !
- Ej, co ty wygadujesz, wszystko jest okeeeyyy. Pomyślmy , taka dzielna dziefffcynka ... Boi się chłopaka ... 
- Mówiłam ci coś, nie zbliżaj się do mnie ... - powiedziała i odskoczyła w drugi kąt pokoju . 
Podszedł do niej kiwając się na boki od nadmiaru zielska w sobie . 
- Trzymaj ręce przy sobie - powiedziała ale było już za późno...

CENZURA XD

W pewnym momencie Rosalie wyrwała się Maćkowi i uciekła do kuchni pozostawiając go samego na łóżku . Schowała się , miała nadzieję , że jej nie znajdzie . Myliła się . Znalazł ją . Był zły, że mu zwiała . Wyciągnął noże z pojemnika na blacie i zaczął rzucać nimi w dziewczynę . Wtedy zobaczyła torebeczkę z czymś i była juz na 100% przekonana o tym, że jest najaraaany . I to dość dobrze . Nagle skrzywiła się z bólu . Dostała . Resztką sił, znikła i znalazła się pod drzwiami dobrego starego kolegi ...Gdy tylko otworzył drzwi, wiedział co jest .
- O mój boże ... Moje ty biedactwo ... Ja się tu już tobą zaopiekuje ... - złapał Rose na ręce i położył na łóżku, po czym zaczął opatrywać rany . Przebrał ją w czyste ciuchy. Położył się obok niej, ale nie spał ... Czuwał nad swoją ukochaną ...

"A teraz wyjdę i będę mieć wyjebane. Ty się martw ! "



 Przeepraszam, że tak długo nie dodawałam nic, ale nie mogłam nic wymyślić . Miłego czytania . ;3333






Rano Rosalie obudziła się i leniwie przetarła swoje niebieskie oczy. Gdy tylko zdążyła je otworzyć, wydała okrzyk pełen przerażenia.
- Ralph ! Wynocha z mojego pokoju ! No przynajmniej odwróć się, bo chcę wstać - krzyknęła dziewczyna, gdy do jej świadomości dotarło w końcu że przy jej łóżku faktycznie stał Ralph patrzący na nią z rozbawioną miną.
- Key, okey. Ale jakbyś widziała swoją minę. Bezcenna ! - powiedział i stanął w kącie plecami do niej. Rosalie ostrożnie wstała, ubrała się i podeszła do chłopaka z ogromną poduchą
- A masz ! To za to że wlazłeś mi do pokoju i mnie przestraszyłeś - mówiąc to zaczęła go walić po głowie - A teraz pozwolisz, ze pójdę zjeść śniadanie - uśmiechnęła się słodko i wyszła z pokoju.
- Co za dziewczyna - zachichotał i udał się za nią
 -------------------------------------------------------
- Dobrze, dobrze ! - chwalił swoją uczennicę - No a teraz powtórz to, co nauczyłaś się dzisiaj - mówił patrząc na nią z zachwytem. Od początku tej znajomości Ralph czuł coś do niej. Myślał że to była tylko krótkotrwała fascynacja. Ale mylił się. Co raz, co dzień myślał o niej coraz to więcej. Ona po prostu miała w sobie to coś. Zawsze uwielbiał na nią patrzeć. Na to jak się śmieje, uczy. wkłada swój cały wysiłek w to, by zrobić wszystko jak najdokładniej. Najmniejszy ruch robiła powoli, ucząc się, jak najlepiej go wykorzystać. Z wielką chęcią spędzał z nią czas. Po prostu potrzebował tego. Chciał dzisiaj, znaczy już postanowił że powie jej prawdę i to, co do niej czuje . Po prostu wszystko. Chciał z nią być szczery. Nagle przerwał rozmyślenia, wyjął głowę z chmur i obserwował kończącą zajęcia dziewczynę .
Gdy już zakończyli zajęcia, zaczął nieśmiało
- Rosalie, bo ja bym chciał ci coś powiedzieć... Masz czas ?.
- Jasne, o co chodzi ?. - zapytała z uśmiechem na twarzy biorąc butelkę wody.
- Tylko, że nie tutaj. Mogłabyś teraz przyjść do mnie do domu? Czy masz jakieś plany ? - zapytał patrząc na nią znacząco.
- Hm ... Mogę pójść. I tak nic nie mam zamiaru robić.
I tak o to sposobem znalazła się u Ralpha w domu w jego pokoju.
- No to co to takiego ważnego, że przywędrowaliśmy aż tutaj ?.
- Raczej osobistego...
Rosalie zrozumiała jak bardzo poważna jest sprawa o której chce jej powiedzieć chłopak. Usiadła obok niego na łóżku patrząc w jego oczy z czułością i powiedziała
- Ej, mi możesz powiedzieć wszystko. Przecież od tego są przyjaciele - dziewczyna widząc jego reakcję na słowo "przyjaciele" zaczęła się domyślać o co może chodzić.
- Bo ... Ja chcę ci coś powiedzieć, ale tak trudno mi jest to zrobić... - powiedział zakłopotany - Bo wiesz ... Bo ja cię ... Albo już nie. Inaczej... - wziął jej dłoń i przyłożył do serca - słyszysz, jak mi serce bije ?. Ono cię nigdy nie oszuka... Chciałem ci powiedzieć to już od dawna, ale nie miałem odwagi... Ale teraz się już nie wycofam... Bo wiesz... Ja cię bardzo kocham... - powiedział Ralph i pocałował ją delikatnie w usta czekając na jej reakcję. Rosalie dopiero teraz zauważyła, ile jej zdjęć znajduje się w jego pokoju i zrozumiała ... Ale nie kontrolowała się teraz ... Wybuchła ...
- Wiesz ty co ? Masz tyle moich zdjęć i myślisz, że patrząc na te zdjęcia ... Na moją twarz, ciało, oczy, włosy... Już mnie znasz? Mylisz się...
To tylko chwila uwieczniona na fotografii, ujęcie sekundy mojego życia... Nie wiesz, co wtedy mogłam czuć, kim mogłam być... I wiesz co ?. Jeśli ci się wydaje że jestem pusta, to się mylisz. Bo ja jestem tylko szczera ! Dziękuję ci za to, że jesteś takim sukinsynem ! Kiedyś miałam marzenia... Wierzyłam, że mogą się udać... Dążyłam do celu, nawet ufałam ludziom. Ale teraz widzę, że nie było warto ! Myślisz, że ja ciągle się tak uśmiecham ?! To popatrz na mnie, jak jestem sama ! Tak, jestem świetną aktorką . Przy wszystkich udaję szczęśliwą  , śmieję się , jestem wesoła . A gdy tylko zostaje sama uśmiech znika z mojej twarzy i pojawia się tysiące myśli . Ale nie wiem jak długo jeszcze wytrzymam , coraz trudniej jest mi udawać . I lepiej zapomnij, że jestem, bo teraz wystarczy, że ja o tym wiem. I wiesz co ?. Ty taki zawsze jesteś, czy masz całoroczny limit ? Wyrywasz każdą dziewczynę, która ci się spodoba ?!Przedstawienie się skończyło.Teraz skunksie ukłoń się. Od teraz już nic nie znaczysz. Czasami zastanawiam się, co myślisz gdy ze mną rozmawiasz... Ale szczerze ? Wole nawet nie wiedzieć , bo mogłabym się przestraszyć ! I wybuchnę Ci śmiechem w twarz, gdy jeszcze raz wspomnisz o miłości . I wiesz co ?! Reprezentujesz najgorszy gatunek skurwysynów !!!! I skoro urodziłeś się takim sukinsynem, to księciem na pewno nie umrzesz ! Nie mam zamiaru już dłużej tutaj tak z tobą rozmawiać, bo rozwalam cię na starcie mały. Teraz wyjdę i będę mieć wyjebane. Ty się martw ! - popatrzyła na niego i zniknęła. Ralph nie wiedział, co ma robić. Najchętniej to by się rozpłakał. Boli go ... Te słowa bardzo go zraniły ... Bo słowa czasem bardziej bolą, niż czyny ...
Nazajutrz Rosalie czuła się strasznie ... Miała wyrzuty sumienia, że tak źle potraktowała Ralpha ... W końcu on się tylko zakochał ... Nie powinna tak się na niego złościć . A to że ją pocałował ... ?. Mogła mu powiedzieć, żeby więcej tak nie robił i tyle ... Nagle z zamyślenia wyrwało ja pukanie do drzwi . Pomyślała że da tej sprawie trochę czasu ... Tak jak Ralphowi . Powiedziała "proszę" i zobaczyła w drzwiach Kayę z paczką słodyczy .
- Hej, można ? - zapytała .
- Tak, wchodź - powiedziała smutno Rosalie i w mgnieniu oka, Kaya siedziała obok niej na pościeli .
- Słyszałam, co się stało ... Ralph się załamał ...Ale widzę , że nie tylko on - powiedziała lustrując stan koleżanki - masz , to na pocieszenie - podała jej już wspomnianą dużą paczkę ze słodyczami .
- Dzięki ... - uśmiechnęła się słabo
- Wiesz... Chciałam ci coś jeszcze powiedzieć ...
- Słucham ... - powiedziała Rosalie myśląc co to może chcieć jej powiedzieć ... Miała już dość trochę nowości, ale postanowiła i to znieść...
- Bo ... Głupio mi to tak trochę mówić dopiero teraz ... Ale ...
- ... ale ... ?
- Tak naprawdę to ja ... Patrishia ... - powiedziała Kaya-Patrishia
Ten news zwalił Rosalie z nóg ... Za dużo nowych rzeczy ... Zemdlała...
                                                   C.D.N. :D