poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Huhu ! :D

Dzisiaj dodałam dwa rozdziały i na razie nie mam pomysłu na dalsze , dlatego ogłaszam przerwę w dodawaniu postów . Przepraszam. Gdy tylko coś wymyślę to nabazgrolę ^.^ . Miłego długiego weekendu : ) .

Rozdział IV !

Rozdział IV - Demoniczne zwierze

Znaleźli się na polu bitwy . Devil miał rację . Zaren przysłał demoniczną bestię . Gdy Rosalie zobaczyła to coś , to zdębiała ...
Ciemny kształt zgarbiony obok nóg swego pana podniósł łeb i spojrzał na Rose bez wyrazu . Potem jego zakrwawione usta rozchyliły się w szerokim uśmiechu pełnym czerni i głodu . Wargi odsłoniły obrzydliwe zęby, z których zwisały jakieś biało-różowe strzępy ciała . Pewnie poprzedniego nieszczęśnika . Kły lśniły bielą przez smugi czerwieni , a uśmiech zmienił się w dziki grymas, maskę żądzy i nienawiści. Nos zmarszczył się jak u psa, a czarne oczy zginęły w jamach chrząstki . Język, niemożliwie długi i purpurowo szary, wysunął się z ust i zlizał krew z podbródka .
- No i proszę. Ofiara zjawiła się sama - klasnął w ręce Zaren - Proszę . Jeśli rozprawisz się z Beetranhtenovenem (wiem , długa nazwa :P ), udowodnisz na co cię tak naprawdę stać . Potem czeka niespodzianka . Ale ty Devil, nie będziesz mógł jej pomóc . To walka 1vs1. My tylko będziemy obserwatorami , lepiej pożegnaj się ze swoją nową koleżanką - wybuchnął złośliwym śmiechem .
- Ale ojcze ...
- Milcz ! - urwał jednym słowem .
Rosalie na początku bała się . Nie wiedziała co ma robić . Otworzyła usta, chcąc naśladować niemy okrzyk, lecz jej wrzask uciekł z jej ust w popołudniowe powietrze . Nagle przypomniała sobie o "kijku" w tylnej kieszonce jej nowych granatowych rurek. Nie mając dokładnej świadomości tego, co robi wyciągnęła obie dłonie z patykiem w ręku i wycelowała. Strzelała czarną kulą energii. Powtórzyła strzał . Nie przejmowała się , czy zrobi krzywdę temu czemuś. Broniła się, a tutaj wszystkie kroki dozwolone . Jej cel - przypominający ludzki kształt, podnosił się, napinał, szykował do skoku. Rosalie usiłowała krzyknąć "Nie ruszaj się ! " , a chociaż jej usta się poruszały , nie wydobywały się z nich żadne dźwięki . Potem sama , działająca niezależnie od umysłu, wyszczeliła kolejne kule energii . Huknął grom, zajaśniała błyskawica. Strzelała dobrze, celując instynktownie w środek ciała istoty. Strzelała szybko i celnie . Strzelała 10 razy. Każdy huk był głośniejszy od poprzedniego. Posłała 10 kul energii prosto w to coś, trafiając je, kiedy wstawało w brzuch , krocze oraz pierś . W końcu bestia upadła . Walka wygrana Devil widząc wygraną nadal przerażonej dziewczyny, momentalnie podbiegł do niej, zakręcił nią i pocałował w usta . Po chwili zdał sobie sprawę z tego co zrobił i wysadził
- Przepraszam , poniosło mnie .
- Nic się nie stało - po czym odwzajemniła pocałunek . Chłopak był zdziwiony , ale nagle poczuł że może mieć szanse u dziewczyny którą naprawdę kocha .
- Nie tak szybko ! Nie czas teraz na szczęście. Devil, to że ja cię wtedy nie zabiłem , nie oznacza że daruje ci życie tak o . Teraz to nie ja ciebie zabije . Ona zrobi to za mnie .
- Ojcze nie ! Nie pozwolę ci nią manipulować ! - po tych słowach chłopak dał znać dziewczynie i oboje rzucili się na Zarena . Ale gdy ona dostknęła jego ręki, zamarła. Stanęła . Wszystko nagle zrobiło się czarne . Po chwili jej ciało zaczęło się iskrzyć na złoty kolor . Jej zwykłe ciuchy zamieniły się w zbroję , a raczej szatę która ciągnęła się po ziemi . Na głowie pojawił się diadem .Lecz po chwili zamiast szaty miała zbroję z metalu . Iskrzyła się czystym ogniem . W dłoniach miała sztylety .
Zaren wyszeptał coś po cichu i nagle w dziewczynie rozpętała się potrzeba zabicia kogoś . A tym kimś był Devil.
- O nie . Nie , nie , nie ! Rosalie , chyba nie chcesz tego zrobić ? Proszę cię . Nie !
- Devil , ale o co ci chodzi ? Ja przecież ... - urwała w połowie zdania i po chwili dodała - nie chcę ci czegoś zrobić ... Tylko zabić . Tak będzie szybciej - w jej oczach pojawił się czysty ogień .
- Rosalie ! Przypomnij sobie ! Nie jestem twoim wrogiem. Jestem przyjacielem ... Nie daj się opętać temu zaklęciu !
Nagle dziewczyna stanęła ... Tak jakby powoli się otrząsając ale ...
- Oh tak ! Byłeś przyjacielem . Ale teraz już byłeś ! Mam ochotę cię zabić - urwała - Słuchaj. Nie chcę cię zabić. Chcę go tylko trochę oszukać. Udawaj że zemdlałeś czy coś jak cię popchnę - wyszeptała po chwili gdy Zaren nie patrzył w ich stronę .
Dziewczyna ze wszystkich sił popchnęła Devila. Chłopak zatoczył się i poleciał na trawę . Zaren zainteresowany zajściem odwrócił się i popatrzył na Rosalie wzrokiem pełnym podziwu .
- No, no ,no . Jakbym patrzył na wymarzoną córkę zabójczynię . Brawo . No chodź tutaj - i otworzył ramiona. Dziewczyna automatycznie poleciała się przytulić. Gdy wpadła Zarenowi w ramiona, wyciągnęła cichaczem nóż i wbiła mu go w plecy .
- Zdrada ?! Nie może być ! A ! To boli ! - wykrzyczał na cały głos mężczyzna . Już znikał , ale na do widzenia dostał od niej w prezencie mocnego plaskacza w policzek .
- Powiedz mi .Dlaczego mnie uratowałaś ? - zapytał Devil, gdy podszedł do dziewczyny.
- Bo jesteś przyjacielem - odparła ta i skierowała się do domu, by pożegnać się z Anią . Gdy tylko weszła do długiego korytarza i stanęła w drzwiach do pokoju dziewczynki, ta zrywając się z łóżka podbiegła do Rosalie
- Ty żyjesz ! Tak się bałam. Myślałam już że nie wrócisz - rozpłakała się .
- Aniu, już wszystko dobrze . Przestań płakać - uśmiechnęła się pogodnie, po czym pogłaskała ją po głowie i postawiła na ziemię .
- Idziesz już ?
- Musze , ale nie martw się . Na pewno się zobaczymy . I to nie raz
- Zadzwoń do mnie - podała jej kawałek karteczki z numerem telefonu .
- Dziękuję . Obiecuję że zadzwonię jutro - powiedziała Rose i znikła .

Rozdział 3 ^.^

Rozdział III - Bitwa

W końcu Zaren rzucił się na Rosalie. W jej ręce nagle pojawiło się coś na wygląd różdżki . Przypomniała sobie scenę ze swojego snu i postanowiła to wykorzystać . Ale było za późno . Poczuła przeszywający ból w lewym ramieniu. Nie mogła liczyć na Devila, który leżał bez ruchu na trawie . Musiała liczyć sama na siebie . W końcu , złamana w pół z bólu wydyszała
- He ~ dżi - zaklęcie które odrzuciło przeciwnika parę dobrych kilometrów . Zniknął . Rosalie poczuła ulgę, lecz nie na długo . Pojawił się z tyłu . Rozciął plecy . Odwróciła się i zakreśliła krąg wokół Zarena
- Znikaj .
- Pożałujesz tego dziewczynko ! - krzyknął i zniknął . 
Gdy już było po wszystkim Devil ocknął się i niczego nie świadom wstał i zamierzał podejść do Rose którą zauważył kątem oka . Jednak gdy podszedł bliżej i spojrzał na nią dokładniej to się przestraszył . I to nie na żarty . Zobaczył dziewczynę ( obiekt jego westchnień ) całą we krwi z mnóstwem drobnych ran , większych rozcięć czy siniaków zdobytych podczas bójki . 
- Masz . Załatwiłam go dla ciebie . Mogłam zginąć . Myślę że jesteś zadowolony - powiedziała jednym tchem i powoli nogi zaczęły się pod nią uginać , a ta zaczęła upadać . Devil nadal przerażony od razu poleciał ją złapać jednocześnie chroniąc od upadku . 
Nazajutrz Rosalie obudziła się w obcym pokoju . Trochę się przeraziła . Nic nie pamiętała , lecz po chwili mnóstwo bandaży i ból jej o wszystkim przypomniał. Pokój, w którym się znajdowała był przytulnie umeblowany. Nagle drzwi się otworzyły i pojawiła się w nich mała dziewczynka .
- Mogę wejść ? - zapytała swoim niewinnym głosikiem - Jestem siostrą Devila ...
- Oh ... Oczywiście - i uśmiechnęła się przyjaźnie .
Weszła , zamknęła za sobą drzwi i stanęła pod ścianą .
- Chodź. Co tak będziesz stać ? Zmieścimy się obie - poklepała dłonią w wolne miejsce obok siebie . Mała z wielkim entuzjazmem wskoczyła na łóżko i delikatnie przytuliła się do ramienia Rosalie . 
- Jestem Ania . Milo mi cię w końcu poznać Rose . Mój brat ciągle o tobie mówi i wzdycha do twojego zdjęcia - zachichotała .
- Naprawdę ? Dziwne - i przyłączyła się do wesołego śmieszku Ani .
Po chwili do pokoju wszedł Devil w samych slipkach . Trochę się zmieszał gdy zobaczył Rosalie w swoim pokoju .
- Eee ... Nie wiedziałem że moja mama cię tutaj położyła - po czym szybko podszedł do biurka i schował ołtarzyk .
- No wiesz co ?! Nie prosiłyśmy się tu z Anią o Slipkowy Patrol ! - i obie dziewczyny zaczęły się śmiać .
- Twój brat jest dziwny .
- No wiem . Ale on nie zachowuje się tak zwykle . Musiał być naprawdę zmieszany .
- O boże ! Która godzina ?! Ja dzisiaj nie poszłam do szkoły ! - krzyknęła z przerażeniem Rose .
- Nie martw się . Cały twój czas który poświęcisz na pobyt tutaj, to jak sekunda w twoim normalnym ludzkim świecie . - pocieszyła dziewczynę Ania . Widząc bandaże i ból z którego Rosalie wykrzywiała usta skupiła się i sprawiła że bandaże same spadły a dziewczynę nic nie bolało .
- Dzięki . Teraz jest o wiele lepiej .
- Wiem , mój brat to taka ciapa . Nic nie potrafi zrobić dobrze .
W pewnym momencie do pokoju wpadł zdruzgotany Devil ( na szczęście już ubrany ^.^ )
- Anka , biegnij do pokoju . Zer idzie . 
- Ok , ok . Papa Rose . Do zobaczenia - i wybiegła z pokoju .
- Zer ? - zapytała podejrzliwie .
- Zaren , tylko mówimy w skrócie Zer bo fajniej brzmi .Chce się na tobie zemścić .
- Dobra Devil , słuchaj . Może i nie jestem w tym wszystkim doświadczona, ale jeśli przyszedł po mnie, to mnie dostanie . Ania mnie wyleczyła . Będę walczyć . 
- Nie pozwolę ci na to ! On cię zabije ! A jeśli nawet, to przyśle swoje demoniczne zwierze ...
- No to co ? Ooo ! Sugerujesz że jestem słaba i nie potrafię się bić ?
- Rosalie , nie o to chodzi ...
-No więc o co ?! - wrzasnęła 
- Nie rozumiesz ?! Wszędzie za tobą chodzę , tylko niewidzialny . Miałem i mam za zadanie cię chronić , ale zakochałem się w tobie . Nie chcę po prostu, żeby ci się stała jakaś cholerna krzywda !! - krzyknął chłopak, a oczy zaczęły się robić co raz bardziej czerwone. Wydawało się, że po prostu paliły się czystym ogniem . GNIEWEM . - Przepraszam - powiedział po chwili starając się opanować .
- Nie , to ja powinnam przeprosić . Gdybym nie zaczęła, to by do tego nie doszło .... - powiedziała zdezorientowana dziewczyna .
- To nie twoja wina. Dobra , zgodzę się, żebyś walczyła . Ale pod jednym warunkiem ! Idę z tobą .
- Zgoda - na twarzy Rosalie pojawił się szeroki uśmiech, przez który chłopaka dosłownie zcięło z nóg .

czwartek, 19 kwietnia 2012

Rozdział 2

Rozdział II  - Koszmar

Rosalie obudziła się w środku nocy. Miała straszny sen. Ale to, co zobaczyła ją sparaliżowało . Ujrzała w ciemności parę czerwonych oczu, które przyglądały jej się z zaciekawieniem. Nagle z ciemności wyłoniła się postać. Z początku dziewczyna nie potrafiła poskładać kresek zarysu przybysza, lecz gdy jej oczy przyzwyczaiły się do ciemności panującej w pokoju, rozpoznała sylwetkę. Była to postać chłopaka. Prawdopodobnie tego samego, którego zobaczyła w szkole.
- Siema . Jak coś , to się nie bój. Przyszedłem się zapytać czy masz gumę do żucia. - rzucił chłopak żeby rozładować atmosferę. Widział że Rosalie trzęsła się na łóżku, więc postanowił rzucić żart.
- Miętowa , czy truskawkowa ? - zapytała kpiąco dziewczyna.
- Hm... Mogą być obie - zaśmiał się a Rose mu zawtórowała. 
- A tak seryjnie to co chcesz ? .
- Przyszedłem ci coś pokazać . Chodź - wyciągnął do niej rękę w przyjaznym geście .
Rosalie niepewnie wstała i zaczęła podchodzić ostrożnie w stronę chłopaka . Popatrzyła mu prosto w oczy. To co zobaczyła nie przestraszyło jej za bardzo, spodziewała się tego. 
- No kurde . Co za kobita - walnął się otwartą dłonią w czoło - Chodź . Jejku , czego ty się boisz ? 
Rosalie nabrała odwagi i chwyciła go za rękę . Nagle wszystkie lęki i obawy znikły  a przed nimi otworzyło się przejście w kształcie wiru z piasku . Po chwili wylądowali na jakiejś łące . Rozpoznawała to miejsce ze snu.  
- Sorry że się nie przedstawiłem . Jestem książę Devil. Chodź , usiądźmy - powiedział i dopiero teraz dziewczyna zauważyła ławkę z bandaży .
" Super. Randka z księciem papieru toaletowego" - pomyślała . Oboje usiedli i Rosalie się odezwała
- Em ... W takim razie miło mi szanowny .. yy ... książę .
- Nie nazywaj mnie tak - omal że nie warknął - po prostu Devil . Albo Dev . Wiem. To wszystko jest dziwne, ale przyzwyczaisz się. To twoje przeznaczenie .
- O co ci chodzi ? - zapytała .
- Popatrz. Istnieje dobro, ale także i zło . Ja zostałem wychowany w tym drugim ale tego nie pochwalam . Wybieram dobro . Mój ojciec Zaren strącił byłą księżniczkę, a sam zasiadł na tronie, co w świecie równoległym czyli zaświatach wywołało totalny burdel . Podczas walki anioły vs demony mój ojczym zadał śmiertelną ranę księżniczce Rachell . Niestety nie dało rady jej odratować. Zmarła 14 lat temu czyli wtedy gdy ty przyszłaś na świat. Przepowiednia mówi, że gdy jej królewska mość zmarła narodziła się nowa . To było siódmego listopada czyli idealnie wtedy kiedy się urodziłaś. Kazano mi cię odszukać i powiedzieć ci o wszystkim . 
- Ale ...Rany , mnóstwo dziewczyn się wtedy urodziło . Nie masz stu procentowej pewności że to ja .
- Mam . Mieliśmy mnóstwo wizji z tobą . Korona księżniczki Rachell czeka na ciebie Rosalie . A raczej Angel , bo tak tu się nazywasz .
- Devil ! Ja w to nie wierzę ! - krzyknęła z całych sił .
- Boże , coś ty zrobiła najlepszego ?! Zaraz tu zjawi się mój ojciec . Szybko stań za mną , a jak każe mi się przesuwać w bok to będę się starać wolno żebyś za mną nadążyła , zrozumiano ? -Rosalie kiwnęła głową na znak że rozumie i stanęła za chłopakiem . W tym momencie ziemia zaczęła się trząść. Wszystko znikło. Został tylko on z nią . Nagle pojawił się mężczyzna w czerwonych garniturze, włosach prawie postawionych za sprawą dużej ilości żelu .Skórę miał koloru soku z wiśni. Nie wyglądał na przyjaźnie nastawionego.
- Synu ! Z kim tak rozmawiałeś ?
- Z nikim ojcze. Jestem tu sam . Nie ma nikogo . A teraz mógłbyś już pójść ? Zostaw mnie samego .
- Devil . Czy ty uważasz, że ja jestem aż taki głupi ?  A teraz przesuń się w bok . 
- Okay .
Zaren coś wymamrotał pod nosem i nogi dziewczyny odmówiły jej posłuszeństwa .Chłopak nie czując ocierającego się ciała Rosalie stanął i odwrócił się .
- Tło to nie ludzie , ludzie to nie tło ! Nawet to co w budzie , nawet to co zastygło ! - Rosalie odzyskała czucie w nogach - Uciekaj ! 
- Ja ... Nie mogę ... - wyjąkała .
- A więc to tak ! Spiskujesz przeciw ojcu . Jednak zbuntowałeś się ! - Zaren rzucił się na Devila . Powalił go na ziemię. Ona postanowiła coś zrobić z tym . Postanowiła zadziałać hamotą która słodko brzmiała w jej ustach :
- Ty różowy ! Zostaw go , ale to już  .Nie ładnie znęcać się nad młodszymi. I to w dodatku nad własnym synem . Gnojek powalony z ciebie wiesz ? Co ? Zabrakło ci nagle słów ? Powtórzę drugi raz . Zostaw go , najpierw chodź zabaw się ze mną . - i pokazała mu środkowy palec . Devil nie sprzeciwił się jej . Nie miał na razie sił na to.
C.D.N.







sobota, 14 kwietnia 2012

Rozdział I :) .

Rozdział I - Zdziwienie
Korytarz. Przy jednym z licznych parapetów stała dziewczyna. Piękna, wysoka brunetka o niebieskim spojrzeniu, zwana Rosalie. Stała sama, nikt jej nie towarzyszył . W końcu usiadła, oparła się o biały, przyjemnie ciepły kaloryfer i zaczęła rozmyślać. Z tego transu wyrwało ją głośne siadanie obok.
- Rosalie. Tutaj jesteś, szukałam cię wszędzie - powiedziała zmartwionym głosem Patrycja. 
- Przecież wiesz, że ja na każdej przerwie tutaj siedziałam i na razie będę siedzieć .
- Jak to na razie ? Jenak przepisujesz się do tamtej szkoły ? Rose, zastanów się nad tym jeszcze, proszę.
- Patrycja... Rozmawiałyśmy już na ten temat . Zmieniam miejsce zamieszkania a tutaj będę miała bardzo daleko...
- Wiem , wiem . - wzdychnęła zrezygnowana dziewczyna .
- Co mamy teraz ? - zapytała Rosalie patrząc towarzyszce w oczy .
- Chemię ...
- A obudziłabyś mnie pod koniec lekcji, jak babka skończy przynudzać ? .
- Chcesz przegapić tak interesującą lekcję ? - odpowiedziała jej ta z nutką słodkiego sarkazmu .
- Bardzo śmieszne - obie dziewczyny zaczęły się śmiać .
Nagle nastała cisza , którą przerwał dzwonek oznaczający początek pierwszej lekcji.
- Rosalie, siądziesz ze mną ? - zapytała Patrycja.
- Ale ja siedzę z Katherin. - odpowiedziała dziewczyna szukając ławki w której siedzi razem z koleżanką.
- Mam siąść sama ? - zapytała niemalże ze łzami w oczach Pati .
- Jest jeszcze Elizabeth .Ona siedzi sama .
- Eh ... No dobra . Ruda , czekaj ! - wykrzyknęła do Elizabeth po przezwisku ze względu na jej cudnie naturalne rude włosy.
 - No to dzisiaj do odpowiedzi przyjdzie ... Może Rosalie . - powiedziała Rebeka Rups o przezwisku Pinky. Tak przezywają ją uczniowie ze względu na zawsze różowy strój. - No szybciej. Mamy dzisiaj dużo materiału do przerobienia . 
- Zawsze tak gada - mruknęła pod nosem dziewczyna wlokąc się do biurka nauczycielki. A gry wracała z powrotem do ławki wszyscy gratulowali jej dobrej oceny. 
Lekcje tak szybko minęły, że nasza główna postać się nie zorientowała kiedy już była ostatnia lekcja. W-F .
Zeszła do szatni gdzie zostawiła plecak na jednej z wielu drewnianych ławek. Wyciągnęła kluczyki do szafki i skierowała się w stronę sali gimnastycznej. Weszła tylnym wejściem, żeby jej nikt nie zauważył. Przekroczyła drzwi i znalazła się w dobrze oświetlonej sali o pomarańczowo-żółtych ścianach z szarymi wcinkami. Podłoga z paneli błyszczała pod wpływem słońca. Wzdłuż sali wisiała czysta biała siatka do piłki siatkowej. Dziewczyna bardzo lubiła grać w siatkówkę, ale zawsze była wybierana jako ostatnia ze względu na brak umiejętności serwowania. Zadowolona Rosalie pobiegła krętym korytarzem w dół gdzie wyciągnęła swój i Patrycji strój na wychowanie fizyczne. W drodze powrotnej spotkała koleżankę
- Patrishia !  Trzymaj , wzięłam Twój też . - zawołała wręczając jej strój.
- O , wielkie dzięki. Kochana jesteś. Lepiej już chodźmy na górę, bo się spóźnimy - powiedziała Patrycja i pobiegły razem na górę się przebrać.
Gdy tylko skończyły zmieniać ubranie zadzwonił dzwonek na lekcje i prędko wbiegły na salę gimnastyczną stając w szeregu obok reszty klasy. Oczywiście dziewczęta i chłopcy mieli osobno W-f . Rozgrzewkę prowadziła Sally. Po naciągnięciu się i rozgrzaniu nastąpiło wybieranie składów. Dwie kapitanki. Kaya - jedna z najlepszych dziewcząt grających. Marzeniem Rose było zagranie z nią w jednej drużynie. Drugą kapitanką była Katherin. Ona też nawet dobrze grała, ale nikt nie dorównywał Kayi. 
- Wybieraj Kaya pierwsza - powiedział nauczyciel, pan Oktavian.
- Dlaczego ona zawsze pierwsza wybiera ? - zapytała Katherin z żalem w głosie.
- Po prostu wybierajcie. Ja mam dużo pracy. Muszę skończyć wystawiać oceny. Na następnej lekcji będę obserwował czy robicie postępy.
- No to ja wybieram ... Rosalie - powiedziała Kaya zaskoczona własnym głosem, tak jakby sama nie wierzyła że to powiedziała. 
- Ją ?! - zapytały zdziwione dziewczyny z  "wyższych sfer".
- Mnie ?! - dołączyła do tego zdziwienia Rosie. 
- Tak. Ją - teraz Kaya powiedziała to już z pewniejszym głosem.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
- Zrobimy walkę. Rose, przynieś tą niebiesko-żółtą piłkę, ok ? - zapytała Kaya z proszącą miną.
- Okay. - Dziewczyna pobiegła do pokoju nauczycielskiego który jest naprzeciwko wejścia do sali. Pan Oktavian siedział przy stole nad dziennikiem z zaciętą miną.
- Eee ... Mógłby pan nam dać piłkę ? 
Nauczyciel podskoczył na krześle . - Ach , to ty Rosalie. Przestraszyłaś mnie . Tak , weź sobie . Jest w szafie.
Wzięła piłkę , podziękowała i wbiegła na salę do swojej drużyny walnęła piłka tak mocno podczas walki że żadna z przeciwniczek nie odbiła.
Kaya zrobiła minę pełnego podziwu i zaskoczenia . - Dobra , gramy . Nasz serw. 
Gra się zaczęła, a Rosalie szło tak dobrze. Odbijała wszystkie piłki kierowane w jej stronę. Ścinała z taką energią że zawsze był punkt dla nich. Ale nadszedł czas do serwowania. Bała się. Nagle zobaczyła, że ktoś siedzi na koszu do koszykówki i obserwuje ją z zaciekawieniem. Postać ta wyglądała na oko dość normalnie. Ale warto zauważyć że jeśli się przyjrzeć to miała czerwone oczy, wydawało się jakby paliły się żywym ogniem. Oczywiście szpony , zamiast paznokci. Z tyłu wyrastał dlugi ogon pokryty kolcami, które połyskiwały w świetle słońca wpadającego przez okna . Był to chłopak.
- Uda ci się Rose ! Ten serw odmieni twoje życie . Dalej ! - wykrzyknął i zniknął. Nagle nastolatka poczuła przypływ siły i już wiedziała że musi się jej udać.
- No , Rosalie ! Szybciej, serwuj. Chyba że cię teraz strach obleciał . - zaśmiała się Miranda. Nie przepadały za sobą. Zawsze wyśmiewała się z Rose . Dziewczyna wzięła głęboki oddech i zaserwowała tak mocno że piłka poleciała na sam koniec boiska przy okazji waląc Mirandę w głowę . 
- No Miranda. Kogo teraz strach obleciał ? - zapytała Rosalie nie wierząc że komuś docina, ale słowa same sypały się z jej ust. 
- To niemożliwe - warknęła Miranda ze złością .
- Możliwe, możliwe. Twoja niechęć do Rosalie dodaje jej sił. - powiedziała Kaya . One też za sobą teraz zbytnio nie przepadają . Kiedyś się przyjaźniły, ale Mirandzie odbiła niby sława i zaczęła rozpowiadać fałszywe plotki o Kayi w całej szkole. Gdy zadzwonił dzwonek nauczyciel wszedł do sali 
- Dobrze dziewczęta. Idźcie teraz do szatni, żeby odpocząć. 
Po wyjściu ze sali wszyscy gratulowali Rosali dobrej gry . Razem z Katherin i Patrishią poszły się napić . Dziewczyna nie mogła znaleźć drugiej zaczętej już butelki cisowianki. Zamiast niej znalazła jakąś szklaną butelkę z pomarańczowym napojem . Rosie po dłuższym zastanowieniu zdjęła karteczkę która była przyklejona i wzięła parę głębokich łyków nieznanej cieczy. Poczuła że coś się w niej zmieniło, ale niewiedziała co.
- Dobra , idziemy już ? . zapytała Katherin, badawczo przyglądając się Rose.
- Pewnie. Zaraz znów gramy - powiedziała dziewczyna ostrym głosem.
- Em ... Rosalie, czemu twoje oczy zrobiły się na chwilę czarno-żołte ? - zapytała Patrishia niepewnym głosem.
- O czym ty mowisz ? Jakbyś nie zauważyła to mam niebieskie oczy - powiedziała po czym wyszła ze szatni . 
Spóźniony o pięć minut nauczyciel wpadł do sali przepraszając klasę za spóźnienie. Gra się zaczęła . Zainteresowany nauczyciel calą uwagę poświęcił Rose której znow szło fantastycznie . 
- Dobrze dziewczęta ! Zbiórka ! - krzyknął Oktavian swoim donośnym głosem. - Bardzo dobrze grałyście. Widzę że się poprawiłyście, szczególne uznania dla Rosalie - po tych słowach dziewczyny zaczęły bić jej brawa .
- Eee ... Dziękuję - powiedziała zmieszana Rose.
- Proszę pana, a jest dzisiaj SKS z siatkówki ?-  zapytała Kaya, która należy do drużyny. Zawsze jeździła na zawody. Prawie za każdym razem przywoziła razem z zespołem jakieś trofea .
- Owszem, jest. Musimy trenować, bo za niedługo są kolejne zawody. Musimy się zrewanżować dwójce. 
- A czy Rose mogłaby należeć do naszej drużyny ?. Wtedy to byśmy na pewno wygrali . A tamtym by opadły szczęki z zaskoczenia ! - powiedziała jednym tchem Kaya z rozmarzonym wzrokiem. 
- Hm ... To byłby zaszczyt. Co ty na to Rosalie ? Zaszczyciłabyś nas swoim towarzystwem w naszej drużynie ? . Brakuje nam jednej zawodniczki. A strój idealnie pasowałby na ciebie...
- Yhm ... Mogę spróbować - powiedziała znów zmieszana Rose. 
- Yeast ! - wykrzyknęła zadowolona Kaya . 
- To Kaya przyjdź z Rosalie po przerwie do mnie . Następną lekcję mam wolną , więc porozmawiamy . 
- Dobrze , proszę pana . 
Po dzwonku Rose i Kaya wybiegły jako pierwsze prosto na koniec korytarza porozmawiać. Przerwa szybko minęła . Dziewczyny poszły do pana Oktaviana tak jak obiecały . Gdy tylko weszły zastały nauczyciela grzebiącego coś w komodzie.
- Oktavian , już jesteśmy - powiedziała Kaya i weszła śmiało do pomieszczenia . Rosalie dziwiła się swobodą Kayi . I czemu zwraca się do nauczyciela na ty ? .
- Wejdź Rosie. Śmiało - z zamyślenia wyrwał ją zachęcający głos nauczyciela . 
- Ee .. Ok . 
- Nie krępuj się Rose. Teraz bądź sobą . - powiedziała Kaya patrząć krzywo na dziewczynę . 
- Teraz należysz do drużyny. Każdy kto w niej jest, ma się czuć jak u swoich. Dlatego mamy się na 'ty' . Nawet ze mną, chociaż jestem nauczycielem. Od teraz nazywaj mnie Oktavian . Po prostu . Bez żadnego "pan"  . Nie przepadam za tym ale muszę to znosić . Zrozumiałaś ? Żadnego " pan " .
- Dobra . To pan... y ... Oktavian, jaki dostanę strój ? .
- Oh ... Na pewno ci się spodoba - zapewnili razem Kaya z Oktavianem . 
Podszedł do szafy i wyciągnął zapakowany strój w futerał i powiesił go na drzwiach od szafy . 
- No , otwórz - zachęcił ją Oktavian . 
Rosalie po krótkim zastanowieniu wstala z krzesła i rozpakowała prezent. Jej oczom ukazał się piękny połyskujący czarno-różowy strój składających się z bluzki na szerszych ramiączkach i krótkich spodenek . Oczywiście w komplecie były ochraniacze .
- Jest przepiękny - powiedziała dziewczyna zahipnotyzowana pięknem ubrania .