czwartek, 27 grudnia 2012

Rozdział 23 ! ;33

Rozdział 23
czyli
Dokąd idą ci, którzy już nigdy nie wracają?


- Jeżeli uważasz, że nie masz żadnego talentu, to pamiętaj, że trzeba go mieć, żeby umieć tak wszystko idealnie spierdolić ! - usłyszał jego aż czarny głos od nienawiści. Znajdowali się w jednej z ciemnych sal, czuł na plecach nieprzyjemne małe kropelki na plecach, a w głowie mu się kręciło. Miał totalny zamęt. Najchętniej by uciekł, nie mówił nic wpatrując się w podłogę. Mężczyzna wstał i dolał sobie trunku do kielicha nie spuszczając wzroku z chłopca.  
Alkohol jest dla tchórzy, którzy nie dają sobie rady z codziennością - w końcu odezwał się patrząc mu prosto w oczy. 
- Mówisz coś, co rani moje uczucia, myśląc, że to śmieszne. Ha-ha, ale ty zabawny jesteś. Twoje sranie w banie mnie nie interesuje. A wiesz co ? Posłuchaj ciszy… Nie słyszysz? Przecież ona tak głośno krzyczy ! Powinieneś mi być wdzięczny za to, co zrobiłem dla ciebie ty gnojku ! Wiesz dokąd idą ci, którzy już nigdy nie wracają ?
- Wiem ... - odpowiedział wpatrując się z powrotem w podłogę. Stanął mu przed oczami widok jego kuzyna który trafił Tam. Do miejsca którego nazwy nie wolno wymawiać ... 
- Właśnie ! A teraz idź i spełnij moje rozkazy ! Jeżeli kazałem ci coś zrobić z tą 5 przyjaciół to masz coś zrobić i się ich pozbyć ! Nie jesteś wart żeby tu już dłużej siedział , na co czekasz !? Idź ! - ryknął z gniewem przewracając kieliszek na ziemię który z głośnym brzdękiem rozpadł się uwalniając czarną ciecz we wszystkie kierunki jakże czarnej atmosfery.

- Ariss, co to jest miłość ?  - zapytała Assay
- Wiesz Ass, to spacer podczas bardzo drobniutkiego deszczu.Człowiek idzie, idzie i dopiero po pewnym czasie orientuje się, że przemókł do głębi serca tą drugą osobą. W moim przypadku to jesteś ty kochanie - powiedział przytulając ją
- Oh, jakie romanse tutaj rozkwitają - powiedziała Patrishia stając w drzwiach 
- Patriss ! - krzyknęła Rosalie przytulając się do zaskoczonej dziewczyny
 - Ohh, aleś się musiała stęsknić, daj mi odetchnąć - zaśmiała się widząc rumieńce na twarzy dziewczyny a reszta jej zawtórowała . W końcu Devil podniósł siedzenie aby ratować swoją ukochaną 
 - Na podstawie art. 11 par. 8 kodeksu Miłosnego, skazuje cię na dożywotnie umieszczenie w moim sercu. Wyrok jest prawomocny i nie możesz wnieść apelacji - powiedział całując ją. Po chwili wszyscy siedzieli na wodnych łóżkach śmiejąc się. Wszyscy podziwiali miłość Deva do Rosie. Byli przykładem do naśladowania jako para i przyjaciele. Aż miło się na nich patrzyło.
- Och, jacy wy słodcy - powiedziała Patrishia
- Tak jak ty skarbie - usłyszała głos Raoela siadającego obok . Dyskretnie wzięła podszki patrząc na resztę - Raz, dwa, teraz ! - krzyknęła i wszyscy zaczęli go walić poduszkami, a na końcu Rosalie tak przywaliła że wypadł przez okno
- Ups ? - powiedziała a reszta zaczęła się śmiać. W końcu usłyszeli dzwoniący telefon
- To mój, przepraszam - powiedział Dev wyciągając komórkę z kieszonki ze spodni. Chwilę rozmawiał po czym się rozłączył - Muszę na chwilę spadać. Kuzynka Anha wprowadziła się niedaleko i poprosiła mnie żebym pomógł jej z pudłami, zaraz wrócę - dał buziaka dziewczynie i wyszedł. Obserwowali go przez okno jak wchodzi do domu obok
- Assay, wiesz, że mam dla ciebie piosenkę ? - powiedział Arr patrząc na nią
- O em gie ?
-  Moje serce jest pełne miłości, moje serce nie chowa urazy. W swojej głowie zaprowadzam pokój, ciepłem ciała chce ciebie obdarzyć. Moje serce jest pełne miłości,. moje serce nie chowa urazy W swojej głowie zaprowadzam pokój. Intelektu siła słabnie, gdy mnie wzrokiem łowisz, nie mam mocy, która twoje zmysły oswobodzi, spod uroku kobiecego kształtu i zapachu, ciężkie piżmo, słodkie szepty, prosto z serca kwiatu. Mówię tobie, że moje serce jest pełne miłości, moje serce nie chowa urazy. W swojej głowie zaprowadzam pokój, ciepłem ciała chce ciebie obdarzyć. Moje serce jest pełne miłości,. moje serce nie chowa urazy W swojej głowie zaprowadzam pokój. Ja włożę sukienkę, te przenajlepszą i makijażem ubiorę oczy, a w ciało wetrę słodkie balsamy dla ciebie będę królową nocy. już po twym ciele przechodzą dreszcze, a tyle zdarzyć się może jeszcze, przed nami kosmos możliwości, jestem naiwna, ufam miłości. ref: Moje serce jest pełne miłości, moje serce nie chowa urazy. W swojej głowie zaprowadzam pokój, ciepłem ciała chce ciebie obdarzyć. Moje serce jest pełne miłości,. moje serce nie chowa urazy W swojej głowie zaprowadzam pokój Mówię tobie, że Moje serce jest pełne miłości, moje serce nie chowa urazy. W swojej głowie zaprowadzam pokój, ciepłem ciała chce ciebie obdarzyć. Moje serce jest pełne miłości,. moje serce nie chowa urazy W swojej głowie zaprowadzam pokój Moje serce jest pełne miłości, moje serce nie chowa urazy, w swojej głowie zaprowadzam pokój...
 - O Ariss, nie wiedziałam że jesteś dziewczyną i nosisz sukienki - zachichotały
 - Co ?
- Bo tam śpiewasz że włożysz sukienkę i w ogóle. Czyli jesteś dziewczyną ! 
- Kurde, brat mi kartki powymieniał. Zabije go kiedyś. To ja już lecę 
- Nie, zostań jeszcze. Proszę.
- No nie wiem, nie wiem. Przeko.... - nie dokończył zdania czując usta dziewczyny
- Zostań, proszę. Bo przy tobie moje miejsce
- Nie dam się nabrać tak łatwo - zaśmiał się
- Zobaczysz, że jeszcze kiedyś uda mi się cię zauroczyć.
- Kocham Cię Kochanie moje Kocham Cię a Kochanie moje To polana w leśnym gąszczu schowana Kocham Cię Kochanie moje Kocham Cię a Kochanie moje To sad wiosenny rozgrzany i senny Kocham Cię a Kochanie moje To rozstania i powroty I nagle dzwony dzwonią i ciało mi płonie Kocham Cię tak Kocham Cię Kochanie moje Kocham Cię a Kochanie moje To oczy Twoje we mnie wpatrzone Kocham Cię Kochanie moje Kocham Cię a Kochanie moje To tęsknota nieskończona Kocham Cię a Kochanie moje To rozstania i powroty I nagle dzwony dzwonią i ciało mi płonie Kocham Cię tak tak tak Kocham Cię Kochanie moje Kocham Cię a Kochanie moje To przypominanie pierwszej pieszczoty Kocham Cię Kochanie moje Kocham Cię a Kochanie moje To noce z miłości bezsenne Kocham Cię a Kochanie moje To rozstania i powroty I nagle dzwony dzwonią i ciało mi płonie Kocham Cię tak tak tak tak - zaśpiewał z kartki którą wyjął ze spodni.
- Boże ... - powiedziała dziewczyna i zaczęła płakać . Przytuliła się do niego i dodała - Wow ....
- No co ?
- Nie nic. Myślałam że już ci przeszło. 
- Oj... marzenie ściętej głowy
- Assay , przecież to jest urocze - powiedziała Rosalie, która wychyliła głowę przez duże okno w celu zaczerpnięcia świeżego letniego powietrza. Chociaż może wolała by tego nie robić ... 

Patrząc jak krew kapie z sufitu, wciąż nie wierzyła,
że przed chwilą eksplodowało jej serce.

Najchętniej wyszłabym z siebie i stanęła obok, ale podwójnego bólu istnienia nie wytrzymam... - powiedziała, a raczej wyszeptała z ostatkiem siły. Zaczęła płakać. Reszta szybko podbiegła do okna i zobaczyli to co ona ... Piękna pogoda, piękny ogród i para całująca się p zmroku wieczora. Zaraz, chwila... To byłby piękny obrazek, jakby nie to że ...

 Tą całującą parą był Devil i Anha !

-  Bo jeśli kogoś kochasz, stajesz się bezbronny.  Taka jest cena miłości - powiedział Ariss , lecz za chwilę ugryzł się w język
- Rosalie... - krzyknęła Patrishia do dziewczyny, lecz zanim się zorientowała już jej nie było w pomieszczeniu ... 


Życie potrafi być skąpe:
mijają dni, tygodnie, miesiące, lata i nic się nie wydarza.
A potem uchylamy jakieś drzwi – i nagle przez szczelinę wdziera się istna lawina.
W jednej chwili nie mamy nic, a już w następnej aż tyle,
że trudno sobie z tym poradzić
.


- Deeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeviiiiiiiiiillllllllllllllllllllllllllll !!!!!!!!!!! - zadarła się przez okno Patriss, zdezorientowany chłopak, który właśnie szedł chodnikiem do domu odwracał się we wszystkie strony, aż w końcu zauważył koleżankę w oknie i pokazał ręką że już idzie do nich.
- Rosalie, wróci... Ej, a gdzie jest moja ukochana ? - zapytał zdziwiony  chłopak widząc wszystkich oprócz niej
- Ohh ... Zapytaj się swojej Anhi ! Może ona ci to wytłumaczy ! - powiedziała ze złością Ass
- To nie tak jak myślicie ! To ona zaczęła, próbowałem ją odepchnąć !
- Jakbyś się starał, to by do tego nie doszło ! A teraz ona to widziała i uciekła. Mam nadzieję, że jesteś zadowolony !
- Chodźcie, poszukamy jej ! Musi być gdzieś niedaleko.  

Tymczasem Rosalie biegła przed siebie i po ukosie. Jak najdalej od tamtego miejsca.  Żyła dostatecznie długo, by przekonać się, że marzenia i rzeczywistość to dwie sfery trudne do pogodzenia. A dopiero teraz do tego doszła... 
- Obiecuję, że napisze książkę o moim życiu i kurwa tobie ją zadedykuję! - mruczała mając na myśli Devila. To już było pewne ... Między nimi jest koniec... 
W końcu dobiegła, zatrzymała się nad przepaścią, spojrzała w dół. Morze falowało jak jeszcze nigdy i bałwanami obijało się o skały. 
- Rosalie ! - usłyszała swoje imię za plecami. Od razu poznała Arissa po głosie. Nie odwróciła się. Poczuła, że ktoś szturcha ją za ramię. 
- To nie jest takie proste - powiedziała jakby sama do siebie . Chłopak widział to w jej oczach, chciała skoczyć. Nagle robi krok do przodu, lecz po chwili się cofa. Nie dała rady, chociaż chciała, bo nie chce więcej takich sytuacji. 
- Nie warto - odparł, pociągnął ją za rękaw czarnej bluzy, ale ani drgnęła
- Ariss, ja już mam dość takiego życia. 
W końcu nie wie co ma powiedzieć, zapada cisza. Ona patrzy w ziemię, też nic nie mówi, wzdycha.
Nagle podnosi głowę, łzy spadają na ziemię, mówi

- Straciłam go, wiesz jakie to cierpienie ? - On spuszcza na to głowę. Widzi wszystko to znów. To jak podeszła do okna, jej słowa, zachowanie ... I widok Devila całującego się z inną. Próbował coś wydusić, ale nie potrafił. Chciał jej pomóc, ale nie potrafił w końcu odrzekł
- Chodź stąd, nie będziesz tu przecież sama stała nocą ! 
Ona płacze, nic mu nie odpowiada. Jej serce to wielkie pole bitwy.
- Rosalie, nie rób tego ! KOCHAM CIĘ ! - usłyszeli głos Devila wybiegającego z lasu 
- No co ty ? Dawaj więcej takich tekstów to komedie napiszemy - odparła patrząc się w przepaść i po chwili weszła na most
- Devil... Weź ją jakoś zatrzymaj ... - odezwał się Ariss . Szkoda mu było jej, chciał dojść do jakiegoś wniosku ... Ona jednak szybkim ruchem nagle przy nich skacze z tego mostu.



-------------------------------------

Rozdział po długim czasie, haha :D . Ale jest ^^ <333
Pozdrawiam Sheza, który dał mi pomysł, bez Niego by nie było tego rozdziału <33333 , oprócz tego Patrycję, która ma do mnie jeszcze cierpliwość ;D i wszystkich czytających ( o ile jacyś są xD ) ;3 . 

Sayka ;* 


czwartek, 20 grudnia 2012

Rozdział 22 
czyli
,, Maraton myśli ''


Był spokojny, pogodny wieczór. Na horyzoncie widoczne było jeszcze zarumienione słońce spoglądające na niebo, gdzie można było zauważyć, to tu, to tam jeszcze leniwe obłoczki niechętnie płynące dalej przed siebie. Przyjaciele pomagali dziewczynie przy wyjściu z budynku. Za niedługo, szczęście, poruszenie, wesoła atmosfera. Przywitanie Rosalie z powrotem w domu. Devil niósł na rękach swoją ukochaną, gdy Patrishia wraz z Assay otwierały drzwi. Wszystkich zaskoczyło ciemne pomieszczenie, do którego wchodziło się prosto z pola. Zawsze było tam wesoło, ponieważ o tej porze rodzice Rosie w czwartki wracali z pracy i krzątali się po domu z uśmiechami na twarzach. Po chwili jednak usłyszeli dosyć wyraźną kłótnię. Brązowowłosa piękność poznała głos ukochanej cioci i jej kuzynki Nicolette. W końcu słychać było kroki i ich oczom ukazały się sylwetki kobiety i jej córki.
- Rosalie, jak miło cię widzieć. Chodź tu uściskac ciocię - uśmiechnęła się promiennie, ale jednak zauważyc było łatwo... Coś było nie tak ... Coś ukrywała...
Mimo to Rosalie przywitała się uściskiem z rodziną. Po chwili twarz Nicolette zmieniła wyraz, była pogrążona, smutna . W końcu usłyszała głos jej matki
- Rosalie, muszę ci coś powiedzieć ... Nie wiem, jak to przyjmiesz, ale...
- Mamo, ja jej o tym powiem - przerwała nastolatka . Wzięła ją za rękę, poszły i usiadły na kanapie, Reszta wzięła z nich przykład.
- Kochana... Nie jest łatwo to powiedziec, ale twoi rodzice ... Mi też jest z tym ciężko, tak samo jak mamie, ale oni ... Mieli dzisiaj wypadek i zginęli na miejscu ... Powinnaś wiedziec ... Dlatego my, chcemy żebyś wprowadziła się do nas ... Przecież nie będziesz mieszkała tu sama ... 
To był over . Rosalie zbladła. Nie mogła uwierzyc w to, co przed chwilą usłyszała
-    Kochanie prawda o życiu jest smutna, nikt nie jest w stanie przewidzieć jutra…Nikt się tego nie spodziewał ... Więc żyjmy tak jakby jutra nie było, pozostaje absolutna wiara ... - reszty nie usłyszała. Wybiegła z domu. 


     Wystarczy pomyśleć, ile się zmienia, jeżeli zejdzie się z chodnika i zrobi trzy kroki po jezdni…

  Rosie biegła ile sił w nogach, a jako wampirzyca, poruszała się bardzo szybko. Nie zważała na nic. Na auta, drzewa, biegła przed siebie, jak najdalej stąd. Biegnąc, zauważyła miejsce jakiegoś wypadku. Od razu zorientowała się, że tu zginęli jej rodzice. Zaczęła płakać. Usiadła na krawężniku, po chwili zauważyła coś. Podniosła nogę, znalazła zdjęcie. Przypatrzyła się dokładnie. To było ich stare zdjęcie z ostatnich wakacji nad morzem, które tata zawsze nosił przy sobie. Nagle przed oczami stanęły te wszystkie chwile. Wspólne wakacje, pobyt u babci na święta. I ten uśmiech mamy. Był to uśmiech, który można tylko próbować naśladować, stojąc przed lustrem w łazience. Dziewczyna zaczęła płakać jeszcze bardziej. Jej psychika była całkowicie odłączona od tego, co robiło jej ciało. Oddałaby całe swoje życie, żeby tylko nie ta sytuacja... W końcu wstała, przytuliła zdjęcie do serca i wsadziła je do kieszonki rurek. Biegła dalej. Dobiegła pod duży czarny dom, otworzyła drzwi wejściowe i wbiegła na samą górę. Popchnęła brązowe drzwi do pokoju Deva i rzuciła się na łóżko. Wyciągnęła zdjęcie z kieszonki. Wiedziała, że wpatrując się w nie, nie znajdzie recepty na szczęście, ale nie mogła oderwać wzroku od fotografii . 

 Jej dusza była mroczna, smutna i zatracona. Dlaczego zawsze dawała się ponieść idiotycznym pomysłom?

 Rosalie leżała ze zdjęciem w dłoni, myśląc o swoim istnieniu . 
> Po co ja tu w ogóle jestem ? < - to pytanie chodziło jej po głowie, a w umyśle dział się maraton myśli ... Po chwili nie wytrzymała. Za dużo przeżyć. Zasnęła. 
Śniło jej się, że włożyła słuchawki do uszu. Stanęła na tarasie i wpatrywała się w gwiazdy. W ręku trzymała kieliszek wina. Słuchając jednej piosenki w kółko, delektowała się każdym łykiem wina, stała w ten sposób, aż do świtu. Czekała na wschód słońca. Miała nadzieję, że razem z nowym dniem, pojawią się nowe nadzieje. I nagle, gdy już było dosyć jasno, zobaczyła ulicę, auta, wypadek, jej rodziców wołających o pomoc. Potem karetka. Stała zapłakana na zewnątrz, nie mogła się ruszyć, chociaż tak bardzo pragnęła pobiec tam i pomóc. Cofnąć czas. 

 
Świeczki na torcie, spadająca gwiazda, te same cyfry w godzinie,rzęsa na policzku, zawsze to samo życzenie.

*Żeby tylko cofnąć czas ...*

 - Wiesz Prosiaczku… Czasami miłość znika jak miodek Kubusia…Za szybko… Tak samo życie ludzkie ... - usłyszała czyjś głos, odwróciła się i zobaczyła twarz mężczyzny. Lecz tylko w mignięciu. Wydawało się jej, że widzi Zarena ...  Obudziła się z krzykiem, poczuła czyjąś dłoń na ramieniu. Przestraszona skoczyła z łóżka i potykając się o pufę wylądowała prosto na wyciągnięte ręce Devila, który lekko się zaśmiał. Gdy dziewczyna wstała, okazało się że tą dłonią, była ręka Assay, która próbowała ją obudzić. 
- Devil ... - rozpłakała się i schowała twarz w przyjemnie miękkiej zielonej bluzie chłopaka
- Już kochanie, cicho . Będzie dobrze - powiedział, całując ją w czoło i obejmując w tali. Po chwili, drżącym krokiem doszli do łóżka. Dziewczyna wszystko opowiedziała 
- I wydaję mi się, że to był Zaren ... - skończyła 
- Nie, to już jest patologiczne - westchnęła Assay patrząc na brata który pocieszał jej koleżankę
- Wiem o tym, trzeba coś z tym zrobić - powiedziała Patrishia - Najlepiej będzie, jak to od razu zgłoszę, bo później mogą z tej sprawy wyjść jakieś niepotrzebne komplikacje - skrzywiła się i zniknęła .
- Ass, mógłbym cię o coś poprosić ? 
- Pewnie
- Zejdź na dół i zrób jakąś kolację, dzisiaj śpimy u mnie. Nie puszczę jej do domu - powiedział chłopak i uśmiechnął się całując dziewczynę w nos
- Okej, już się robi brat - uścisnęła go i znikła w drzwiach. Słychać było tylko jej kroki na schodach.
- Jesteś architektem moich snów, projektantem uśmiechu, wynalazcą szczęścia - odezwała się cicho i wtuliła się w niego. On ją przytulił i głaskał bo włosach. Milczał, nie wiedział co powiedzieć. Chciał jej tylko mówić, jak bardzo ją kocha i że wszystko będzie dobrze .
- Devil, mogłabym iść pod prysznic ... ? - zapytała niepewnie - Chyba potrzebuję się z tego wszystkiego jakoś oczyścić pod ciepłą wodą ... 
- Oczywiście skarbie - pocałował ją - Chodź, dam ci ręcznik i czyste ciuchy - uśmiechnął się i poszli za rękę na koniec korytarza. Jasne światło z początku trochę ją oślepiło, ale dała radę. Chłopak wyjął z szafki na górze potrzebne rzeczy i zakańczając to buziakiem wyszedł z pomieszczenia.  Gdy wyszedł, usłyszał puszczanie wody. Ucieszył się, bo być może wszystko wróci do normy.
- Pomóc ci tu w czymś ? - zapytał zbiegając na dół do kuchni
- Ahhh, nie mogę się tu odnaleźć - powiedziała Ass
- Czekaj, daj to - zaśmiał się
- Nigdy o nic cię nie prosiłam, ale w tej chwili w dupie mam honor. Przytul mnie mocno i wytłumacz gdzie co masz tu - zaśmiała się czując ramiona brata . Po chwili zaczęły się wykłady . 
- Chodź to namaluję ci tęczę ołówkiem - zaśmiali się czytając napis na opakowaniu po chlebie tostowym . Ich śmiech przerwał krzyk Rosalie. Oboje wszystko rzucili i pobiegli na górę. Bez pukania weszli do łazienki, znaleźli na wpół przytomną dziewczynę opatuloną w ręcznik na podłodze z dosyć długim cięciem na prawej ręce, zrobionym przez ostrza śmierci. Devil szybko poleciał po elixiere , żeby pomóc umierającej dziewczynie, gdy Assay w tym czasie nie dawała jej zamknąć oczu. Po paru sekundach przyleciał Maciek w potrzebnymi rzeczami i zajęli się odratowywaniem dziewczyny. Gdy skończyli wyszedł, zostawiając siostrę która chciała ubrać Rosalie w ciuchy. Podczas tego ubierania, chłopak zamienił się w demona i teleportował się do jej domu. Wyciągnął walizki z szaf i zaczął pakować wszystkie rzeczy dziewczyny. Zacząwszy od poduszek, po kosmetyki aż do ciuchów . Wszystko, stare gazety, plakaty. Chciał, żeby czuła się u niego jak u siebie. Nagle spostrzegł, że ktoś mu się przygląda. Gdy szedł w stronę nieznanego osobnika, ten wyskoczył na niego z nożem. Chciał go zabić ale nie dał się tak łatwo. Powalił go, dopiero na końcu spostrzegł się że to 
- Domin ?! Ty cwelu ! Co ty tu robisz ?! Zabiję cię ! - po chwili obok niego stanął Markhie
- Co się tu dzieje, Devil  ! Kto to jest ?! - krzyknął , gdy zobaczył nogę Devila na brzuchu Domina
- To ten cwel Domin, co wtedy szczelił do Rosalie strzałą. Chciał ją zabić, jak brała prysznic. Albo on albo Zaren, przyszedłem tu tylko po rzeczy dla niej, a on mnie zaatakował ! 
- Ja je... - nie dokończył używając głośnego pip jako cenzurę - Okej, ja go wezmę ze sobą . 
- Dzięki, au - skrzywił się dotykając rękę. Był cały pokaleczony od noża
- Nic ci nie jest ? Może chodź ze mną, Atros ci pomoże 
- Nie Mark, dzięki - uśmiechnął się - Muszę jeszcze wziąć parę rzeczy. Pilnujcie go tam - powiedział patrząc jak kumpel zabiera cwela Domina - Kufa, cwelowaty cwel - skrzywił się. Powysyłał wszystkie walizki i pudła do swojego domu, a potem sam się tam znalazł. Zmienił się w człowieka i zaczął rozpakowywać pakunki. Akurat gdy kończył Asska weszła do ogromnego pomieszczenia razem z Rosalie, która ledwie stała na nogach. Doznały szoku
- I co ? Może być ?  - zaśmiał się - Od dzisiaj mieszkamy wszyscy razem . Dziewczyny, macie wspólny pokój, ja będę obok, ewentualnie mogę zrobić drzwi tu w ścianie i będzie taki pokój dzielony - zaśmiał się, tak słodko, że Rosalie zakręciło się w głowie - Pozwolisz, że teraz ja ją przejmę - zachichotał i zaczął całować dziewczynę, która opierała się o niego. 
- Kocham cię - wyszeptała mu do ucha
- Ja ciebie też kocham skarbie - pocałował ją i posadził na łóżku. 
- Wszystko sprowadza się do tego, żeby stanąć , spojrzeć ludziom prosto w oczy, błysnąć zabójczym uśmiechem i powiedzieć: „spierdalajcie ,jestem boska”. A ty chuyu ze wsi mieszkasz z nami w jednym pokoju - zaczęła się śmiac Ass i walnęła Devila poduszką, że aż włosy mu się postawiły do góry, coś na wzór zmutowanego irokeza .
- Jeszcze nie raz spieprzymy to na czym nam na prawdę zależy. A teraz a masz franco ty kochana ! Muahahaha ! - zaśmiał się diabolicznie i oddał jej poduchą. 
- Kocham was , piję wino, palę skręty z kolegami, wpadnijcie kiedyś poniszczyć się z nami - zaśmiała się Rosalie i uciszyła wszystkich wielką poduchą. Devil, Rosie i Assay spadli na łóżko śmiejąc się przy tym w najlepsze. 
- Kocham was i mówię wam że dzięki wam kiedyś będę tak odważna, że na ulicy będę pytać dresów, czy chcą wpierdol - zaśmiała się Ass
- OmG, idę z tobą ! Chce zobaczyć ich minę Bejbiss ! Haha ! 
- Rosie ?
- Czo Bejbi ?
- Jaką najlepszą sytuację miałaś z Devilem ?
- Asska, wszystkie są wyjątkowe, bo związane z nim . Ale miło wspominam gdy on patrzył wstydliwie swoimi ślicznymi olbrzymimi niebieskimi paczadełkami, bawił się kosmykiem moich włosów. A ja przesiąknięta nim w zupełności, chwyciłam go za rękę, tak na wypadek próby ucieczki i wtedy zaczęliśmy się cał... - nie dokończyła czując jego wargi na swoich.
- Haha ! Jeszcze nam tu mojego Arissa brakuje do kompletu , haha - zachichotała 
- Mówiłaś coś kotek ? - odwróciła głowę i zobaczyła go, greckiego boga w drzwiach
- Ariss ! - krzyknęła przytulając się do niego - Co tutaj robisz ?
-  Dla Ciebie wszystko.
- Nie trzeba wszystko.
- Tylko co?
- Tylko mnie kochaj !.


--------------------------------------------------

Rozdział po dłuuugiej przerwie, ale jest ;3 
Oczywiście, muszą być dedyki ! <333
Dla ; 
- Sheza <3
- Pati <3
- Mw <33
I dla wszystkich czytających, omm <3 ;3 :3 
Kocham Was <3 Haha :3 :3 :3

poniedziałek, 26 listopada 2012

21 rozdział ;>>>>

Rozdział 21 
Czyli :
Z tego „szczęścia” to aż się skakać chce.. 
Najlepiej z mostu i pod pociąg.


Tu historia zaczyna się, kiedy Assay opowiedziała wszystkim swoją historię. Wszyscy byli zaskoczeni, ale mimo to, uwierzyli jej i przyjęli z otwartymi ramionami. Wszyscy się śmiali, gdy tą miłą sytuację przerwały zbierające się w powietrzu kłębki dymu, a zaraz po nich pojawił się jakże interesujący gość. Zaren. Jak zwykle ubrany był na czerwono, włosy nażelowane i wiśniowa karnacja. 
- Widzę, że dobrze się bawicie - skomentował z dziwnym uśmiechem na ustach - Rosalie, jak się czujesz? Mam nadzieję, że wszystko już dobrze. Och, tak mi przykro - chciał podejść do łóżka dziewczyny, ale jej przyjaciele szybko obstawili mebel
- Nawet nie próbuj - warknęli - Ona jest zbyt idealna, żeby ją tknąć !
- Ideały są nuuudneee !
- Wybacz ale nie każda laska leci na kasę i fajny samochód, ale w twoim przypadku brak i tego i tego - uśmiechnął się słodko Devil
- Zamknij twarz - powiedział jego ojciec
- Więcej w spodniach niż w głowie, chociaż i tam jest malutko - usłyszał melodyjny głos Rosalie, która wyszła przed szereg swoich bliskich
- Psom głos zabroniony - warknął
- Masz syndrom małego człowieczka : mały człowieczek z małym ptaszkiem - uśmiechnęła się a wszyscy ledwo powstrzymali śmiech zasłaniając usta rękawami bluz.
- W moim niebie, nie ma miejsca już dla ciebie - ryknął i rzucił się na Rosalie, lecz jedno spojrzenie Devila i Assay wystarczyło żeby odepchnąć atak i Zaren leżał przy drzwiach
- No pięknie siostrzyczko - zachichotał
- No braciszku, też dobrze - zaśmiała się 
- Ta sytuacja jest tak nudna i schematyczna, że powinna znaleźć się w książce od historii - ziewnęła wiśnia ( Zaren )
- Więc pora już ją zakończyć - Patrishia, oraz rodzeństwo rzuciło się na mężczyznę, gdy Rosalie próbowała się skupić . Dziewczyna siedziała na łóżku i nagle wokół niej zaczęły pojawiać się złote nitki energii i mocy . W dłoniach zwinęła wszystko w kulę i z całą siłą rzuciła nią w niego, po czym upadła na materac
- Separacja z życiem i rozwód z rzeczywistością - zaśmiał się Zar i zniknął w kłębkach dymu w których się pojawił . Wszyscy popatrzyli na siebie ze zdziwieniem zastanawiając się nad dziwnym pożegnaniem, po czym przypomnieli sobie o koleżance bez ruchu leżącej na łóżku. Podbiegli szybko. Patrishia postawiła ją do pozy pół leżącej, pół siedzącej a Assay wyczarowała wodę 
- Zielono mi ! - krzyknęła gdy zobaczyła przed sobą bluzę Devila i szybko zasłoniła dłonią usta a towarzystwo się zaśmiało
- Okey, chyba nasza Rosie wróciła do normy - zachichotała Patrish
- Gdybyśmy żyli w średniowieczu prawdopodobnie musiano by Cię spalić na stosie, bo to chyba czary, że tak szybko oczarowałaś moje serce - powiedział Dev patrząc jej głęboko w oczy a ona się zarumieniła po czym krzyknęła 
- Czyli uważasz mnie za czarownicę !? - wszyscy wybuchnęli śmiechem 
- No nie ... Ale jeśli, to taką kochaną , słodką , piękną i tylko moją - pocałował ją a dziewczyny zaczęły bić brawo na zachętę, więc to powtórzył i jeszcze raz ... I jeszcze raz ... 
- Najbardziej uwielbiam patrzeć ci w oczy i uśmiechać się do ciebie , wtedy kiedy ty uśmiechasz się do mnie i twoje oczy wpatrują się w moje - skwitowała wszystko Rosalie a chłopak się uśmiechnął . 
- Tak jak każde z nas, dwie połowy masz. Jedna twoja – wskazał na Rosalie -  druga to ja - wskazał na siebie
- Kocham cię Devil, ale życie bez przyjaciół to życie bez słońca - na to przytuliła się z Patrishią i Assay po czym wzięła banana i zaczęła nimi rzucać 
- Ej, ktoś kosi trawnik ! - krzyknęła Ros po czym zaśmiali się


( Parę godzin później )

Wszystkich obudziła dość głośna rozmowa na korytarzu. Od razu domyślili się, że to Assay się kłóci z kimś 
- Róż na policzki, trochę błyszczyka na usta, długie, pomalowane rzęsy, idealna fryzura… I po co to wszystko !? - usłyszeli męski głos
- Dobrze, że to spieprzyłeś, w końcu jak długo mogłam być z takim idiotą !? - wszyscy wpadli na to, że kłóci się z chłopakiem 
- Jesteś cholernie uparta i dziwna ! Masz rację , jak mogłem być z kimś takim jak ty !?
- Możesz powiedzieć, że jestem wredna, chamska i arogancka, ale przecież chłopacy takie dziewczyny lubią najbardziej.
- Lubiłem, ba ! Kochałem cie taką jaką byłaś kiedyś ! Papieros za papierosem a pomyśleć, że kiedyś byłaś księżniczką. Zmieniłaś się ! Jesteś jakaś chamska i nie tylko . Nie poznaję cię Ass ...
- Dawno, dawno temu była sobie księżniczka, dopóki książę nie rzucił jej dla innej, korona spadła jej z głowy, papierosy znikały jeden za drugim, a księżniczka z anioła zmieniła się w diabła. Smutna prawda - uśmiechnęła się gorzko 
- Ja cię dla nikogo nie zostawiłem ! To ty mnie cały czas olewałaś !
- Co proszę !? Wypisywałam do ciebie cały dzień, ale co tam ja !? Wolałeś siedzieć z innymi laskami i kumplami nad jeziorem i chlać co nawinie się pod rękę ! 
- Dobrze, kiedyś tak było, owszem , bo mi ciebie brakowało, a prawda jest taka, że czasami tak mi ciebie brakuje, że ledwo mogę to znieść.
- Tak ? Był jeden sms ,, kocham Cię Skarbie '' a gdy wyjrzałam przez okno to całowałeś się z inną ! Zjadłam tony czekolady, wypaliłam paczki papierosów, a temperatura mojego szczęścia nadal poniżej zera ! 
- Ja się z żadną nie całowałem . Chyba musiałbym być pijany .
-I w tym momencie wiem o tym doskonale, że popełniłam cholerny błąd próbując twoich ust. Nie przewidziałam, że z dnia na dzień będę pragnęła cię jeszcze bardziej i bardziej. A Ty to pragnienie tak cholernie podsycałeś. Sprawiłeś, że uwierzyłam ci w każde twoje słowo.Uwierzyłam nawet w słowa tej piosenki, którą mi podarowałeś.
- Ass, ale przecież ja cię kocham ! Nigdy cię nie okłamałem ! 
- I teraz możesz przejrzeć się w moich oczach pełnych rozczarowania twoim zachowaniem.
- Moim ... ?. - złapał ją za ramię widząc że próbuję odejść
- Dlaczego nie możesz być jak klucze? Mogłabym cię łatwo zgubić i tak łatwo o tobie zapomnieć ? - powiedziała z bólem w oczach, po czym weszła do sali, gdzie spała Rosalie, przynajmniej tak jej się wydawało. Usiadła na pufie, zakryła twarz rękami i zaczęła cichutko płakać. Dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że reszta nie śpi już i patrzy się na nią . Ros wstała i podeszła do niej. Usiadła obok a Assay przytuliła się do niej. Dziewczyna bez słowa głaskała ją po plecach i cichutko pocieszała . W końcu łzy ustały, a na twarzy pojawił się słaby uśmiech 
- I tak trzymaj . Uwierz, to nie ty straciłaś jego, tylko on ciebie. Najwidoczniej byłaś dla niego za dobrą dziewczyną . Zobaczysz, znajdziesz sobie kogoś, kto będzie cię szanował i kochał taką, jaką jesteś . A jesteś wspaniałą dziewczyną - przytuliły się raz jeszcze . Trwały tak w bezruchu . Każdy to rozumiał ... Przecież bywają w życiu takie dni, kiedy płyną łzy, nawet najsłodsza czekolada gorzko smakuje, a świat traci barwy ...
- Powietrze nigdy nie pachniało tak słodko jak wtedy, księżyc nigdy nie był taki okrągły, a ja nigdy nie czułam się taka piękna, taka kobieca, taka wyjątkowa. Spojrzał na mnie a ja poczułam się tak zmieszana jak Jego ulubione truskawki ze śmietaną. Ale teraz fakt, że jest tylko chłopakiem już nie potrafi zrobić na mnie wrażenia - westchnęła i popatrzyła się pusto w przestrzeń. Po chwili się otrząsnęła - Komu zrobić kawy ?
- O, ja z chęcią bym się napił - powiedział Dev, a Patrishia i Rosie dołączyli do niego
- Czyli 4 kawy . Już się robi - uśmiechnęła się i wyszła ze sali. Na jej nieszczęście chłopak dalej stał pod drzwiami
- Fakt, że jesteś chłopakiem, to niestety za mało, żeby zrobić na mnie wrażenie - powiedziała obojętnie i udała się w stronę kuchni. Usłyszała głośne kroki za sobą
- No weź porozmawiajmy normalnie . Co tam słychać, jak się czujesz ?
- Pytasz, jak się czuję ? Wyrwałeś moje serce, rzuciłeś nim o ścianę, później pozbierałeś kawałki i włożyłeś je z powrotem na swoje miejsce. Dziękuję, czuję się świetnie
- No Ass, proszę przestań . Czemu tak bardzo mnie nienawidzisz ! ? Tak skomplikowanego czegoś jak ty skarbie, to ja nawet na matematyce nie miałem .
- To ty w ogóle chodzisz do szkoły ? Szczerze, myślałam że cię wywalili ze względu na twoją głupotę i zagrożenie dla środowiska - uśmiechnęła się słodko, po czym odwróciła plecami by wyjąć kawę z szafki. Poczuła że ktoś ją przytula
- Jak mam z serca wyrwać cię, skoro nadal kocham ? - wyszeptał jej do ucha Ariss 
- Nasza miłosna historia dawno została spisana w starym pamiętniku, z którego ktoś wyrwał ostatnie kartki... - mówiąc to, napawała się przyjemnym uczuciem 
- Więc zapełnijmy je, aż do końca i nawet dalej - jego słodki oddech zamącił jej w głowie
- Czasami brakuje mi ciebie wciąż tak bardzo, że tęsknota przegryza się przez skórę dnia, powodując krwawienie.
- No to co na to poradzimy ... ?. - Ku zaskoczeniu Arissa, Assay odwróciła się i zaczęła g całować
- Ale strzeż mnie Boże, żebym nie złamała, piątego przykazania dekalogu, ‘nie zabijaj’, jak zobaczę, tę szmatę, która mi cię zabrała na oczy.
Chłopak się zaśmiał 
- Anioł wrodzony. Diabeł nabyty - uśmiechnęła się szeroko i wróciła do robienia kawy - Nie potrafi z tobą by, ale nie potrafię do końca się z tobą pożegnać. Dziwne, nie ? 
- Kochasz mnie - wystawił język
- Uważaj, mam tu gorący czajnik i nie zawaham się go użyć ! 
- A ja mam ... Yyyyy ... Łyżeczkę ... Dobra, wygrałaś - zaśmiali się . 
- Jesteś ogromnym szczęściarzem, że posiadasz taki cud jak ja - wyszczerzyła się i wzięła kubki z napojem do ręki, chłopak wziął od niej parę i poszli do pokoju . Przyjaciele się zdziwili widząc chłopaka w pokoju
- To Ariss . Ariss to moi przyjaciele . Rosalie, Patrishia i brat Devil 
- Miło poznać - uśmiechnął się Ariss
- Nam również - zachichotali 
Ariss usiadł i posadził sobie Assay na kolanach po czym dał jej buziaka 
- No co wy , ludzie !? Każdy ma chłopaka tylko ja jestem singielką . Wiecie co ? Wstydzilibyście się - zaśmiała się Patrishia
- Masz Rafała - zaśmiał się Dev
- A poza tym pracuje tu bardzo przystojny chłopak imieniem Remi . Jest sam i na pewno by chciał mieć miłą i wybuchową dziewczynę - zaśmiała się Ass . 
- Assay, lubię cię, dlatego daję ci wybór ... Albo wypierdalasz drzwiami albo okenem - uśmiechnęła się słodko i zaczęła się śmiać tak jak reszta.

- Poproszę o taki wieeelki tir czekolady - powiedziała Assay
- To nie wystarczy już tabliczka ? - zdziwił się Ariss
- Nie dzisiaj. Mam ochotę zjeść ją razem z wami wszystkimi - zachichotała i po chwili pojawił się cały koszyk czekolady . Cała paczka się zaśmiała i zaczęła wcinać słodycze. Devil puścił telewizor . Akurat leciały smerfy . 
- O, lubię to - powiedzieli w tym samym czasie Devil, Assay i Rosalie po czym się zaśmiali
- Kochanie, jak chcesz, to pomaluję usta na niebiesko i będę twoją smerfetką.
- Mi to tam pasuje - zachichotał i zaczął całować dziewczynę a Ariss i Ass wzięli z nich przykład
- No ludzie ! Nie publicznie ! - krzyknęła Patrishia po czym wyszła ze sali


* Śmiech*

 - Ariss. Dużo się zmieniło odkąd ostatni raz zaprosiłeś mnie na spacer. Mam za sobą rzekę przelanego alkoholu, pocałunek w deszczu zaliczony, mężczyznę, który zapraszał mnie na imprezy, wiersze, wkładane ukradkiem do plecaka, przyjaciół, do których zawsze mogę się zwrócić, kwiatki zrywane w pośpiechu, sprowokowałam mężczyznę do zdrady w ciemnym kącie sali balowej, jeździłam na łyżwach, na nartach i pływałam statkiem. Jadłam owoce morza, kupiłam pierwszą w życiu podwiązkę, lepiłam bałwana i skakałam po kałużach. Udawałam elfa, pisałam listy na brystolu, malowałam farbami i regulowałam brwi. Mężczyźni całowali mnie po rękach, wiesz? - powiedziała Ass
- Wiem - odpowiedział spokojnie
- Więc czemu Ty jesteś inny?
- Bo gdybym był jak oni, to byś się nie zakochała - zaśmiali się i znowu wszystko było jak dawniej .


-------------------------------------------------------------------------

Rozdział dedykowany oczywiście moim przyjaciołom < 33 Pati ;33 , Shezowi ;33 , Maćkowi W ;33 i pewnemu Komuś Bezimiennemu ;33 Rozdział troszkę krótki, na weekendzie dam coś lepszego < 333
Sayonaraa :D ;33333 
PS : Uruchamiam na nowo bloga  http://uwieczniamychwile.blogspot.com/

< 33 ;33

środa, 14 listopada 2012

Dwudziesty rozdział ? ;D ;33333

Siemka wszystkim . Poprzedni rozdział miał być już ostatnim, ale jest taka osoba, która uświadomiła mi, że nie trzeba się poddawać od razu, gdy nam coś nie wychodzi . Ten rozdział dedykuję jej , Shezowi :3 i Maćkowi ;3 . Dzięki Pati < 3 ; 3. Mam nadzieję że rozdział się spodoba, to dzięki wam jeszcze to piszę ^^ < 33




Rozdział 20
Czyli
Teoria kontra praktyka

Za oknem szklana pogoda … A w środku ciemne ściany, brak okien. Jedynym światłem, było to, pochodzące z lampy na suficie . Chora woń unosiła się i cichym echem odbijała od ścian nie przepuszczającym żadnego dźwięku z pomieszczenia, w którym odbywało się to całe zamieszanie … Spory ruch, wokół białego stołu … Na blacie leżała dziewczyna o brązowych włosach i pięknych niebieskich oczach. Wszyscy robili co w ich siłach, żeby jej pomóc. Przeważała tu delikatność i staranność. Dokładnie opracowany każdy ruch, z dokładnością co do milimetra. Każdemu zależało tylko na jednym … Aby przywrócić ją do życia .
I tak mijały sekundy, minuty i godziny …
A pod salą operacyjną na krześle siedział Devil …
Głowę schował w nogach . Po jego policzkach spływały delikatne mokre ślady . Ciągle przed oczami miał widok tej wojny … Rosalie … Ginąca na jego rękach … W głowie miał tylko czarne myśli … Nie chciał, żeby ona znikała … Kochał ją … Wyjął telefon i szklanymi oczami patrzył na ekran . Wpatrywał się na tapetę, gdzie stali oboje do siebie przytuleni . Przypominał sobie wszystkie dobre chwile . Głowę schował w rękach gdy usłyszał otwierane drzwi. Podniósł się i zobaczyli jak jego ukochaną wywozili ze sali .
- Rosalie … Co z nią !? – od razu krzyknął do lekarza który wyszedł na końcu
- Devil, uspokój się – uśmiechnął się przyjaźnie
- Szamren – powiedział po imieniu – Jak ja mam być do cholery spokojny, jak ona tam leży !? Powiedz mi !
- Devil – teraz lekko się zaśmiał ale po chwili spoważniał – Nie bój się . Rosalie jest w dobrych rękach. Wszystko powinno być z nią dobrze . Jeżeli chcesz to chodź, zrobię wyjątek i wpuszczę cię do niej do sali.
Chłopak nie odpowiedział i poszedł krok w krok za Szamrenem pod salę, w której położono dziewczynę .
Po godzinie siedział obok niej na łóżku i trzymał ją za rękę . Patrzył i nie mógł uwierzyć że dalej ją widzi . Bał się że już nigdy to nie wydarzy się . Że los płata z niego figle i robi mu na złość …  > Setki miłych wspomnień, tysiące pięknych wrażeń < - pomyślał patrząc na jej twarz .
I tak mijały znowu sekundy, minuty i godziny … Parę dni … A on nadal był obok niej .

- Rzuć mi koło ratunkowe, bo tonę w twoich oczach – usłyszał jej słodki chrypnięty głos
- Rosalie … - zaczął płakać - Tak bardzo się cieszę że tu jesteś … Bałem się że nigdy nie usłyszę twojego głosu …
- Devil … Jestem tu … Nie bój się …
- Teoria kontra praktyka … Teorytycznie jesteś szalona i głupia za to co zrobiłaś … Ale praktycznie … Całym moim światem … - powiedział przytulając się do niej. Patrzył na nią nie jak na przedmiot, nie jak na miss świata, lecz w sposób nieuchwytny… Jakby przenikał na wskroś jej duszę… Jej zdolność do walki ze światem, nad którym dominowała.. Rosalie popatrzyła przez okno i powiedziała
- Ale dzisiaj piękne niebo, tyle gwiaazd ! Nawet nie patrzysz !
- Bo one mnie nie obchodzą, najpiękniejszą gwiazdkę mam koło siebie – chciał dać jej buziaka, ale w tym samym czasie do Sali wszedł Szamren i paru innych lekarzy i pielęgniarek
- Oj Devil, Devil – zaśmiał się
- No co … ? – uśmiechnął się łobuzersko
- Dobra, daj jej tego buziaka i odsuń się – wszyscy zachichotali . Zmieszana para pocałowała się po czym chłopak osunął się niechętnie na krzesło w rogu
- Jak się czujesz Rosalie ? Lepiej już ?
- Jeszcze trochę boli, ale nie narzekam . Dziękuję – uśmiechnęła się dziewczyna . Jeszcze jakiś czas rozmawiali, po czym z pomocą wszystkich wstała na nogi i wyszli z pomieszczenia .

Tymczasem w Czarnym Zamku ;

Zaren, wraz z Assay i paroma innymi osobami siedzieli w ciemnej sali przy okrągłym stole naradzając się .
- Rosalie żyje .
- Wiemy o tym .
- Wiecie, że teraz może odzyskać siły, parę treningów i znowu będzie wojna … - stwierdziła Assay
- Ba, to będzie oczywiste . Devil na pewno jej w tym pomoże . Przecież on ja tak bardzo kocha – Zaren wykrzywił twarz w grymasie
- Milion słów i pomysłów ale trzeba jakoś to zamknąć  … Mam pomysł !
- Jaki ?! – powiedzieli wszyscy patrząc podejrzliwie na dziewczynę
- Jakby tak … Trochę ich oszukać … ? Stwierdzimy że zostałam wydziedziczona i będę tak jakby hm …. Szpiegiem ? Będę udawać świetną koleżankę a będę wam zdawać relacje – uśmiechnęła się szyderczo . Wszyscy byli zachwyceni i bili brawa
- Doskonałe ! Idealne kochanie ! – powiedział Zaren
- To idę się spakować – pocałowała wszystkich na pożegnanie i uciekła na górę .

Wyjęła walizkę z szafy, spakowała wszystko. Ciuchy, zeszyty i długopisy . Buty i torby . Jednym słowem wszystko . Usiadła jeszcze na łóżku . Miała inne plany … Kiedy zobaczyła jak Rosalie dostała szczałą coś się w niej złamało . Sama nie rozumiała tego ale nie potrafiła tak dalej żyć .   > Traktuj innych tak, jak sam chciałbyś być traktowany <  - pomyślała ostatni raz i zeszła na dół na kolacje.

Tam, gdzie cierpienia zamieniają się w szczęście przy dobrym towarzystwie J

- Patrishia ! – wykrzyknęła Rosalie widząc twarz koleżanki w drzwiach
- Można ? – zapytała
- Chodź – uśmiechnęła się
- Devila nie ma ? Dziwne …
- Jest w wc
- Aha … Jak się czujesz ? – zapytała siadając obok niej
- Już lepiej . Ale widząc ciebie tutaj to zajebiście – wyszczerzyła się
- To fajnie – zaśmiały się – Przyniosłam ci co nieco
- O nie – zaśmiała się i wzięła z miseczki banana . Bawiła się nim chwilę po czym rzuciła nim w Patrishie
- O ty ! – zaśmiała się i tak rzucały w siebie . Gdy Rosalie rzucała koleżanka schyliła się i trafiła we wchodzącego Devila
- Okey, nie skomentuje tego – powiedział a dziewczyny zaczęły się śmiać . Devil wszedł do Sali i wyrzucił banana przez okno i zaczął walić w dziewczyny winogronami
- Dobra, peace ludzie ! Haha – zaczęła się śmiać Patrishia
Wszyscy zaczęli się śmiać i rozmawiać ze sobą, gdy nagle do drzwi ktoś zapukał. Nastała cisza, a do Sali weszła Assay … Devil razem z Patrishią stanęli przed łó…żkiem dziewczyny . Ale ona wstała i odepchnęła ich na boki i stanęła między nimi . Śmiesznie to wyglądało . Tamci ubrani na sportowo i groźnie a pomiędzy nimi dziewczyna w piżamie w króliczki XD
- Czego tu chcesz ?! – powiedział chłopak
- Cześć … Słuchajcie ja wiem , nie byłam do was nastawiona okey … Przyszłam przeprosić … Rosalie, tak mi przykro … - powiedziała. Nie wierzyła że powiem komuś coś miłego, ale zamierzała się zmienić
Oni zaczęli się śmiać .
- Ty i przeprosiny !? Haha – powiedziała Patrishia – Kim jesteś i czemu podszywasz się pod Assay ?
- Jestem nią udowodnię ci to ! – wyjęła drobny nożyk i przecięła rękę . Z cienkiej rany zaczęła sączyć się biała krew. Wszystkich zatkało
- Chwila – powiedział Devil i wrócił po chwili w wykrywaczem kłamstw ( XD ) – Siadaj i załó…ż to na głowę – podał jej krzesło . Dziewczyna zrobiła to, o co ją proszono – Czy ty szczerze przeprosiłaś ?
* Piiiiiip *
- Naprawdę wyszłaś z domu ? Już nie masz zamiaru tam wracać ? – zapytała Rosalie
* Piiiiiiip*
- Kochasz Devila ? – zaśmiała się Patrishia
* Biiiiiiip*
- O lols ! – powiedziała Rosie i usiadła na łóżku. Na to Assay wyczarowała gorącą herbatę i podała dziewczynie – Dziękuję ? Nie jest zatruta ?
- Ja jakoś żyje – zaśmiała się i nagle zauważyli że pije tą samą herbatę co Rosie. Zaśmiali się
- Fajna jesteś jak nie chcesz mnie zabić
- Ty też – uśmiechnęła się
- Skąd ta zmiana ? – zapytała podejrzliwie Patrishia a Devil do niej dołączył
- Zrozumiałam, że Zaren jest chory psychicznie bez obrazy . To co robi jest złe . Teraz się pozbierałam. Nie jestem już taka jak wcześniej. Może nie będę tak perfekcyjna i idealnie żyć, ale może na coś się wam przydam . Ale jestem, wstaję z łóżka żeby przeżyć kolejny cholernie pusty dzień ale jestem . Postanowiłam przyjść tu do was i może poprosić o wybaczenie ?
- Powiem jedno słowo : ogar – zaśmiały się .
- Wiem, jestem dziwna ale chcę poczuć normalnie żyć a nie być tylko maszyną do zabijania .
- Rozumiemy – wszyscy pokiwali głową
- Ja ci jeszcze trochę nie ufam, ale może się przekonam do ciebie … - powiedziała Patrishia
- Rozumiem – zasmuciła się trochę . Rosalie zaczęła nucić jakąś melodię – Ej zanuć głośniej , znam skądś to – powiedziała i zaczęły oboje śpiewać
- Tęsknię za tobą skarbie, serce me strasznie cierpi strasznie ! Tęsknię skarbie za tobą, jesteś moją melodią ! – i wszyscy zaczęli się śmiać .
- To jak ? Mogłabym zostać, chociaż tak na tydzień … Zobaczylibyście, wtedy ewentualnie albo bym została albo poszła …
Wszyscy odwrócili się do rogu i długo dyskutowali zawzięcie co chwila patrząc w stronę Assay . W końcu siedli twarzą w twarz .
- No zgoda – zaśmiali się – Bo jest taka zasada … Traktuj innego, jak siebie samego – wszyscy się uśmiechnęli i podali sobie ręce .
Po godzinie ;
- Ej , proste równanie o facetach ? – zapytała Assay rozwiązując krzyżówkę
- Hm ... Poznać dziewczynę, rozkochać ją w sobie, zostawić, zapomnieć o niej . Proste równanie
- Skąd ja to znam xd
- Teraz przez was chciałbym wyjechać gdzieś bardzo daleko, odnaleźć ciszę i spokój
- Weź mnie kurwa nie prowokuj – dokończyła Ass
- Znasz to ? – zdziwił się
- Viniar  ten kawałek daje – wyszczerzyła zęb
- A myślałem że tylko ja słucham tego
Przyszła Rosalie i usiadła między Patrish a Devem na co ten dał jej buzi
- Kochasz go ?
- Nie, nie kocham go . Tylko czasami sprawdzam jakby wyglądało moje imię z jego nazwiskiem …
*Śmiech*

- Kochasz go !
- Nie !
- To dlaczego nie kopniesz go w dupę i nie powiesz ,, spierdalaj ‘’ ?
- Ymmm …. Dobra, jednak kocham .

*Śmiech*

- Normalnie komedia romantyczna w której gracie główne role
- Ale na pewno nie byłaby idealna bez was – powiedziała Rosalie i nagle do Sali weszła Efcia, Damian i Issu – Co to kurwa , zlot rodzinny !?!? – krzyknęła na co wszyscy zaczęli się śmiać
- No co ? My tylko tak na chwilę . Rosalie , dziękuję ci za to, co zrobiłaś . Jestem twoim dłużnikiem – pocałował ją w policzek
- Oj tam , Damix norma – uśmiechnęła się . Wszyscy się poprzytulali . Nowa trójka krzywo patrzyła na Assay po czym wyszła ze Sali a wtedy wszyscy wybuchneli się śmiechem
- Życie mija od momentu do momentu, a każdy moment trzeba wykorzystać <3
- Moment szybko mija, ale te chwile zostają w sercu – powiedziała Ass – Dobra, to o czym mam pamiętać teraz ?
- Jak to Rosalie  mówiła ; myśl, spełniaj marzenia, kochaj życie jak wariat, wal w pysk jeśli trzeba. Podpal świat dla tego jedynego – spal w cholerę . Słuchaj serca – uśmiechnął się patrząc na ukochaną .
- Ten świat jest dziwny …
- Tak jak my

*Śmiech*

- Siedziała z papierosem w ręku i napawała się tym wspaniałym uczuciem że już nie potrzebuje go do szczęściaaaa – zaczęła Patrishia a wszyscy zaczęli się śmiać
- Bo to więceej niż przyjaźń, ale mniej niż miłość ? – powiedziała Assay
- Zagubieeni między słowami
- Dzisiaj widziałeeem miłość !
- Wypierdoliła się na chodniku !
- Oddaj mi twój strach, a dam ci szczęście i zaufanie !
- Chwyć mnie za rękę !

*Śmiech*

- Mamy po 15 i 16 lat a nasze życiorysy są lepsze od Mody na Sukces , haha xD – powiedziała Assay a wszyscy się zaśmiali – A co będzie teraz ? No wiecie … My ? Oni ?
-  Jesteśmy silniejsi … I potrafimy znieść okrucieństwo, a oni nie . A co do twojego ojca i oczywiście ojca Devila to pokażcie mu że was nie zniszczył ! Że popełnił największy błąd ! Największy w swoim życiu błąd, że was zostawił, a ciebie Assay wykorzystywał . Pokażcie mu że razem w piątkę dobrze się będziemy bawić i damy sobie radę ! – powiedziała jednym tchem Rosalie . Devil ją przytulił a ona go pocałowała
- W piątkę … ? – zapytała Ass
- Tak, w piątkę – uśmiechnęła się Ross – Zabierzemy cię wszędzie ze sobą . Będziemy pić , palić, gadać i wspominać, myśleć . Razem.
- To już nie będą te dni, nie ta ja … Inna ja, bez niego !
- I tak trzymajmy J . Będziemy pić , palić, gadać i wspominać, myśleć . Razem ! – i wszyscy się zaśmiali .