niedziela, 24 marca 2013

Ulalala ;3

Rozdział 26
cz. II 


Dziewczyny siedziały ze spuszczonymi głowami. Nagle Rosalie przez włosy zauważyła gwałtowny ruch Sayuri, podniosła wzrok i zobaczyła chłopaka. Był to wysoki blondyn o kocich oczach, jasnej cerze, ubrany w rockowe ciuchy
- Sayuri, umówimy się ? - usłyszała jego ciepły głos jak powiew letniego wiatru 
- Jasne ! Tylko mam jedną zasadę .
- Jaką ? 
- Nie umawiam się w dni kończące się na ,,a'' i ,,k'' - uśmiechnęła się słodko Say i odwróciła do niego plecami patrząc na Rosalie, która z trudem powstrzymywała śmiech za rękawem bluzy który jej przyniósł Ichiru . Chłopak chwilę stał , po czym odwrócił się i zrezygnowanym krokiem odszedł. 
- Biedny chłopak - zachichotały 
- Siema Sayuri ! - usłyszały wesołe głosy za sobą
- Heya ziomki, co tam ? - zaśmiała się czarnowłosa Say
- A doob... Ooo , masz nową koleżankę, no wiesz co bejbii nawet nas nie przedstawiłaś ! Jak mogłaś, yhyhyy fochniemy na ciebie, uhuhuh - powiedział zmieszany chłopak, krztusząc się własnym śmiechem 
- No przepraszam, przepraszam ... - powiedziała śmiejąc się głośno - Chłopaki to jest Roo..
- My się znamy... - powiedziała Rosalie przerywając jej zdanie
- No chyba nieee - powiedzieli zdziwionym głosem chłopaki jak chórek patrząc to na Sayuri która była lekko zmieszana to patrząc na Rosalie, której twarz zakrywały włosy i kaptur na głowie
- Lavi, Yuu, Kushin - zaśmiała się Ros - Tylko nie wiem co wy tu kufa do cholery robicie 
- Hmmm... Kufa, imiona zna, ale hmm... Coś mi się kojarzysz z moją koleżanką ... - powiedział Kushin. Dziewczyna zeskoczyła, popchnęła Kushina i powiedziała
- Uważaj Gruby noo, bo ci przypierdolę !

Tam, gdzie gdy ktoś krzyknie 
,, Ej Ty ! '' i nikt się nie odwraca, a robią to wszyscy na słowa ,, Ej chuju ! '' 


- Ty wiesz co się z nią dzieje i mi nawet nie powiesz ?! Wiesz gdzie ona jest ?! - krzyknął Devil głosem pełnym rozpaczy
- ... - dziewczyna stała i milczała
- Odpowiedz ! Gdzie ona jest ?!
- Tam - podniosła głowę - Gdzie sny stają się jawą ... - powiedziała tajemniczo, po czym zniknęła 
Chłopak wołał za nią, ale na nic... 
- Rosalie, gdzie jesteś ... ? - wyszeptał sam do siebie, a z jego oczu zaczęły spływać łzy ... Cierpi , bo nie ma jej obok niego ... Padł na kolana i zaczął płakać, podczas gdy z nieba lunął deszcz . Umierał ... Umierał z tęsknoty do niej ... Wypalał się ...

W tej samej chwili tam, 
gdzie trzeba walczyć, 
by nie zasnąć ... 

Wszyscy śmiali się do upadłego
- No, wreszcie nasza Mała jest z nami - powiedział Kushin 
- Zdrowie ! - krzyknęli Lavi, Yuu i Sayuri
Nagle, gdy Rosalie miała przybić toast, upadła ... Upadła na kolana, a oddech jej był bardzo wolny... Oboje umierali ... Z tęsknoty do siebie ...
- Mała ! Co ci jest ?! Co ci się dzieje ?! - krzyknął Kushin podnosząc ją z zielonej trawy, która lekko smagała ją po nosie 
- Yuu ! Leć szybko po Ichiru ! - krzyknęła Sayuri podbiegając do leżącej na ziemi Rosie



-------------




No wzięłam się, za pisanie, dzisiaj miałam fajny pomysł i chciałam go wykorzystać *.* . Chcę jak najwięcej dodać, zanim wyjadę i nie będę miała dostępu do komputera ( Jest szansa, na wolne do Wrocławia, sklepy, bójcie się x3 ulalala *.* ) . Mam nadzieję, ze Wam się spodoba rozdział, znaczy noo... Kontynuacja go xD . Dzięki za wsparcie moim znajomym, nie dałabym bez Was rady Kochani ( Shez  ♥.♥ , Pati ♥.♥  , Izuu ♥.♥  , Aguu ♥.♥  , Syluuś ♥.♥ ) . Pozdrawiam czytających x3 . 

Sayonara Beybi ♥_♥

---------

- Mamoooo ! Wychooodzę ! 
- Z przyjaciółmi ?
- Nie, z terrorystami -.-'' 
- Dobrej zabawy . ♥ 

czwartek, 21 marca 2013

Rozdział 26 o_O

ROZDZIAŁ 26 CZ. I 
CZYLI
OCZYMA TĘSKNOTY NIE WRÓCĘ 
JUŻ DO TWOJEJ TWARZY, UŚMIECHU
I TEJ CAŁEJ CHOLERNEJ RESZTY ! 



Devil spojrzał na nią zza szklanych oczu . W głowie miał miliony myśli . Popatrzył pytająco na Shizune. Obserwował każdy jej krok 
- I znowu twój wzrok, śledzi każdy mój krok 
- To nic, że patrzę ... To nic, że gubię się w sobie, to nic, że dalej coś czuję ... - popatrzył smutno na czarny materiał zawiązany w kokardę na ręce . I znowu to wszystko przed oczami ... Skok z klifu, dom, zegar, pokój, śmierć, Rosalie na deskach... Łzy napływały mu do oczu . Nagle łzy zniknęły a na ich miejsce pojawiła się pustka, gniew .. Chciałby teraz się zapalić, nigdy nie wrócić ...
- Lepiej spłonąć, niż się wypalić ... - powiedziała Shizune patrząc na jego wyczyny
- Całe życie czekam na właściwy moment, żeby powiedzieć jej co czuję. Próbuję jej powiedzieć, że jej potrzebuję, ale nie wiem jak ... Chciałbym, żeby tu wróciła, rozumiesz ?! Potrzebuję jej, bez Rosalie, jestem nikim ! Chodzącym cieniem, nic poza tym ... Dla mnie słońce, którym była ona zgasło, a mój świat pogrążył się w wiecznej i wszechobecnej pustce ! Ja ... Ja nie wiem co mam robić ! - spuścił głowę 
- Kaoru... Najgłupsze co możemy zrobić w tej sytuacji, to poddac się bez walki ... 
- Pamiętam jej głos... Był wyjątkowy, pełen emocji, smiechu... Kiedy mi się śni to wszystkimi zmysłami... Nawet teraz jak tu stoję, to wydaje mi się, że ją widzę... Czuję jej zapach, jej truskawkowy szampon do włosów i jestem święcie przekonany że to ona, że ona tu jest ... Ale... Po kilkunastu sekundach wszystko mija, a ja nawet nie mogę sobie przypomnieć, w co była ubrana ... - mówił jakby sam do siebie chłopak - Wiesz, jakie jest moje największe marzenie ? - popatrzył teraz ostro na dziewczynę - Żebym położył się teraz obok jej boku i żeby ona wciąż była ... Żeby nie odchodziła ... 
- Kaoru ! Devil do cholery ! Posłuchaj, ja wiem gdzie ona jest ! 
Te słowa trafiły w niego jak ostrzał 


TYMCZASEM TAM, GDZIE WINO I ŚPIEW TO NORMA 

-Wiesz, faceci są inaczej skonstruowani.. Oni nie rozumieją jak bardzo przywiązujemy się do innej osoby, tego, ze oddajemy im całą siebie, całe swoje serce i duszę, ze jesteśmy w stanie wszystko dla nich zrobić. Ale to ich nie obchodzi, oni odchodzą i układają sobie życie na nowo, nie wiedząc, ze my wtedy siedzimy ciemną nocą w miejscu naszego pierwszego spotkania, pijąc tanie wino by zapomnieć i wylewając ocean słonych łez tęsknimy, niesamowicie tęsknimy za ich dotykiem, głosem, oddechem.. a to wszystko przez tą pieprzoną miłość do nich... - powiedziała Sayuri 
- Ahh, wiem co chcesz powiedzieć ... No bo ... To jest trudne ich zrozumieć czasem - odpowiedziała jej Rosalie ciągnąc łyk piwa korzennego
- A ty ? - spojrzała na nią - Tęsknisz za rodziną ?
- Wiesz ..  Nie mam rodziny ... - popatrzyła na nią spod ciemnych włosów - Moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym, który spowodował Zaren... Mam kuzynów, cioci, wujków w chuy, ale to jest agh... Trudne ... Nie potrafiłabym tak ... Moją rodziną są przyjaciele... Ariss, Assay, Patrishia i ...
- I ... ?
- Mój chłopak ... - powiedziała i głos się jej załamał . Wyciągnęła czarne serduszko zza szaty i otworzyła je, po czym podała Sayuri
- Ale przecież to jest ... - powiedziała zdziwiona 
- Tak, Devil - uśmiechnęła się smutno
- Tak... Piękna z was para ... 
- Dzięki ... Ale wiesz, od teraz ... Do grona moich przyjaciół zaliczasz się też ty - popatrzyła na nią wesoło. Sayuri zaśmiała się 
- Dzięki. Chciałabym zobaczyć twój świat ... Tu wszystko jest ahh ... Nawet nie wiem, jak to określić...
- Rozumiem cię ... Wiesz, jeśli chcesz, znaczy .. No ... Jeśli chciałabyś, to możesz udać się ze mną Tam. - powiedziała Rosalie patrząc na nią poruszając brwiami xd 
- Ale ... Stąd nie ma wyjścia ... 




---------------------------------------------

Wiecie co, ja będę dodawała częściej, a krótsze rozdziały... Przepraszam Was bardzo ... Będę pisała np Rozdział 26 cz. I tak jak dzisiaj, ponieważ :
- Nie mam weny, a tak bardzo nie chcę przerywać dodawania postów ...
- Jak piszę dłuższy rozdział, komputer mi się zwiesza i mam error'a od sterowników z monitora ;/ 
Części będzie może III może IV . Nie wiem. Zależy jakie długie będą . Nie wiem, czy czytacie II blooga ze szkicami moimi, dlatego tutaj też napiszę, że pod Sayonara na końcu postu będę pisała parę ,, --- '' i jakiś może hmm... Opis na gg, czy jakąś myśl, zobaczę :3 . No więc
Chciałabym pozdrowić Sheza , Pati ♥ , Izuńkę ♥ , Ewelina ♥ xD  i czytających ♥♥♥♥♥♥♥
SAYONARA ♥.♥

-----

Zabiorę Cię do takiego nieba, gdzie nawet anioły grzeszą. ~ 

piątek, 8 marca 2013

Rozdział 25 : 3 !

Rozdział 25
czyli
Neverdan - Miasto Śniących


Już kiedyś czuła ten zapach ... Była to ażnazbyt słodka, głęboka woń rozkładu... Martwych róż ... Aromat znacznie potężniejszy, niż kiedy kolwiek wąchała ... Nie był przykry , lecz zbyt silny w tak skoncentrowanej dawce. Wręcz natarczywy...
Chciała odwrócić od niego głowę, lecz okazało się, że z jakiegoś powodu ma niewiele miejsca, by się ruszyć . I nagle ta myśl ... ,, Czy ja umarłam ... ? Czy to sen ... ? A może jednak umarłam i pochowano mnie w trumnie pełnej kwiatów ... ? Czy zmarli śnią ... ? '' . Zdała sobie sprawę z nacisku na swoje ramiona i tylnią stronę kolan. Ból dotarł do jej umysłu niczym złe wspomnienie, przenikając całe ciało ... Następnym uczuciem, jakiego doznała, był ruch. Poruszała się ... Zimne powietrze wywołało na jej rękach gęsią skórkę. Chciała otworzyć oczy i zobaczyć, , gdzie się znajduje, w jaki sposób się przemieszcza, dokąd zmierza, ale zarazem tego nie chciała ... Po co, skoro o tyle łatwiej byłoby znowu odpłynąć, odpocząć w kokonie snu... W tym pustym miejscu między marzeniami sennymi a rzeczywistością... Gdzie słowo ,, nic '' odnajdywało prawdziwą definicję ... Nagle poczuła na policzku dotyk jakiejś tkaniny, którą zbierała także palcami. Własne włosy połaskotały ją w czoło pod wpływem kolejnego powiewu, a przez powieki wyczuła światło. Odzyskała zmysły na tyle, że nie mogłaby już pogrążyć się na powrót w przypominającej śmierci otchłani odpoczynku. Wbrew woli nabierała coraz większej świadomości samej siebie, niezliczonych obolałych miejsc na ciele, a wreszcie tego jednostajnego, rytmicznego ruchu pod sobą.. Jej myśli wyrywały się z mroku niepamięci i poruszyła się. Otworzyła oczy i ujrzała kamizelkę z czarnego materiału, tak blisko, że mogła policzyć szwy. Srebny łańcuszek, zwisający z małej kieszonki, połyskiwał w świetle i dziewczyna zauważyła, że trzyma coś, co najwyraźniej było czyimś czarnym płaszczem. Wtedy zrozumiała, że nacisk, który czuła na plecach i pod kolanami, to były ręce ... Ręce, na których leżała... Ręce, które ją niosły... Ciało tego kogoś, nie wydawało się, ani zimne, ani ciepłe. Było rzeczywiste, ale w jakiś sposób niezupełnie żywe. Nasłuchiwała, nie oddychał. Jej spojrzenie podążyło do podbródka i nosa, które skrywał ubrudzony krwią szal. Zmrużyła oczy, próbując bez powodzenia przeniknąć wzrokiem cień, który rondo szerokiego kapelusza rzucało na jego oblicze/ Niebo wokół jego zarysu było usiane gwiazdami, widocznymi poprzez plątaninę sękatych konarów, które z pewnością nie mogły należeć do drzew z lasu. Pokryte liśćmi gałęzie wyglądały zbyt spokojnie, zbyt normalnie, ale jednak było coś w nich nienaturalnego ...
Czy to możliwe, że wróciła do swojego świata ... ?
Na początku nic nie powiedziała. Lęk tamował w niej bowiem nadzieję. Chciała zatrzymać czas i po prostu nie ruszać się jeszcze przez chwilę, by jej zmęczony umysł i obolałe mięsnie mogły odpocząć. Stęchły, zgniły odór który od niego bił, nie przeszkadzał jej tak bardzo jak wcześniej i czuła się przy nim niemal spokojna ... Bezpieczna ...
Rosalie puściła płaczsz, a jej palce z zaciekawieniem przesunęły się niczym pająk do połyskującego łańcuszka. Pociągnęła go i wjej dłoni znalazł się mały, tykający zegarek kieszonkowy. Odwróciła go, podążając oczami za światłem, które odbijało się od polerowanej powierzchni. Otworzyła zegarek. Miał prostą białą tarczę, okoloną rzymskimi cyframi, oraz trzy czarne wskazówki. Wewnątrz okrągłej koperty widniało wygrawerowane kursywą imię.
- Ichiru ... - przeczytała. Jej głos wydał się cichy i pusty, jakby minęło wiele czasu, odkąd ostatni raz go użyła - To twoje prawdziwe imię ? Ichiru ... ? - zapytała nieznajomego
- Śmiem przypuszczać - odrzekł owy Ichiru, gdy nad jego ramieniem ukazał się między splątanymi gałęziami blady fragment księżyca - że przytrafiłoby ci się o połowę mniej kłopotów, gdybyś tylko zechciała się nie zajmować rzeczami, którymi nie powinnaś .  
- Dobrze, Ichiru...
Westchnął.
- Ichiru jest już od dawna martwy ...
- Aha ... - Zamknęła zegarek i wsunęła go z powrotem do jego kieszeni. - A ty nie ?
- Niezupełnie..
- A ja ... ? Czy ja żyję ... ?
- Ty, dziwna, pełna zagadek dziewczyno, masz wielkie szczęście..
- Gdzie jesteśmy? - Zapytała rozglądając się wokół plątanicy konarów, w oddali słyszała szum wodospadu.
- Jesteśmy w Neverdan ... Mieście Śniących ...
Neverdan ... Słyszała o tym miejscu ... Zimowymi wieczorami Mathiej siedział z nią pod kocem i opowiadał jej o tym świecie z kubkiem gorącej czekolady. Mathiej ... Pomyślała z ukłuciem tęsknoty ... Zacisnęła usta i poczuła, że twarz ściąga jej się od nagłej emocji ... Powstrzymała łzy, które chciały napłynąć jej do oczu i zmusiła się do śmiechu. Dźwięk, który się z niej dobył, bardziej przypominał zdławione szczekanie niż cokolwiek innego i potężnie wstrząsnął jej ciałem. ,, Jak ... ? Jak udało mi się przeżyć, skoro śmierć wydawała się pewna ... ? '' Znowu zamknęła oczy i przeciągle wypuściła powietrze. Jej mięsnie odprężyły się. Bezpieczna... Była bezpieczna ... Światło wokół pojaśniało i Rosalie zauważyła drobne latarenki pozawieszone to tu to tam . W oddali widziała wodospad, szum jego uspokoił ją trochę. Księżyc znowu schował się za rondem jego kapelusza i światło gwizd osłabło, podczas gdy blask światełek stał się trochę jaśniejszy. Kroko Ichiru nie wydawały żadnego dźwięku. Może umarli, lub półżywi tak mają ... ? Bała się zrobić swojego kroku, ponieważ obawiała się że jej kroków też może nie słychać ... Zaniósł ją do skał obok wodospadu, ale zamiast postawić ją na nogach, ułożył delikatnie na poduszce na długiej wiklinowiej ławie. Gdy się cofnął, Rosalie usiadła, zaniepokojona, że może zostawić ją teraz bez słowa. Zatrzymał się jednak i ukucnął przy niej.
- Rosalie - zaczął. - Nie ma nic z wyjątkiem cierpienia i żalu, gdy myślimy o rzeczach i ludziach, któtych nie możemy mieć, o możliwościach, których nigdy nie zyskamy. Nie zgadzasz się ze mną? 
Zmarszczyła brwi, niepewna, skąd się wzięło to pytanie, a tym bardziej jak na nie odpowiedzieć. 
- Ale tęsknota za tymi, których kiedyś kochaliśmy i mieliśmy przy sobie, lecz nigdy więcej ich nie przytulimy - ciągnął Ichiru - to zupełnie nieznośna udręka. To najgorszy możliwy ból. Wystarczy, by przestać być sobą ...
- Czemu mi to mówisz? - spytała cicho - Czy jednak umarłam ... ?
Zachichotał i dziewczyna zdała sobie sprawę że pierwszy raz slyszy taki śmiech. Był to cichy, skrzekliwy dźwięk, niczym otwieranie zardzewiałej furtki. Powoli się podniósł, kolejny raz omiatając ją wonią sfermentowanych róż. Przeszedł na drugą stronę ławy, gdzie przystanął plecami do niej. Podniósł rękę i oparł na jednym z kamieni, a woda omiatała ją niczym lekki szalik na wietrze. Powiał wiatr i jego płaszcz zaszeleścił.. Rosalie odwróciła głowę, w tym samym czasie zrobił to Ichiru . Ich spojrzenia się spotkały.
- Czekaliśmy bardzo długo na ciebie, Rosalie ... - odrzekł i akurat wtedy dziewczyna zorientowała się że na łatwie, na której leżała, był wyryty napis ,, Rosalie '', tak jak ,, Ichiru '' na jego zegarku ... 

W tym czasie w świecie rzeczywistym...

Stał na najdalszym skraju urwiska w butach uwalanych popiołem. Czarne skały sterczały niczym szpony ponad zdrętwiałymi wodami poniżej, wskazując odległy horyzont. Wielkie, nieruchome morze, białe jak płótno i zastygłe jak śmierć, rozciągało się przed nim szeroko i daleko. W oddali napotykało cienką, czarną linię, która oddziela je odm rozdartego fioletowego nieba... Za jego plecami wznosiły się przypominające szkielet ruiny wspaniałego niegdyś pałacu, sypiącej się teraz budowli, złożonej z zapomnianych słów i od dawna uśpionycyh myśli ... Devil zamknął oczy, pozwalając, by martwa pustka wokół przeniknęła jego umysł i wyciszyła rytm ciała, aż nie zdawał już sobie sprawy z niczego oprócz szumu statycznej energii, tej jednostajnej wibracji, która stała się dla niego równie znajoma jak oddychanie... Skupił uwagę na chłodnym, miękkim dotyku czarnej jedwabnej szarfy, zawiniętej na jednej ręce, którą zaciskał w pięść..
- To dlatego co noc wracasz w to miejsce?
Na dźwięk głosu, melodyjnego i głębokiego, Devil otworzył oczy, lecz się nie odwrócił. Gdyby spojrzał, dałby się uwięzić, pochwycony przez tę alabastrową twarz jak u serafina, okoloną nieskończonymi falami czerni. Spojrzenie utkwił w horyzoncie. Zachował milczenie, podczas gdy powiew odgarnął mu wlosy z oczu. Wiatr muskał zimnymi palcami skórę na jego nagich ramionach. 
- Nie zapominaj, że to ona cię tu zostawiła ! 
Daleko w dole śnieżnobiałe wody zaczęły się burzyć. Morze zakotłowało się i niestrudzone fale uderzały w skalny klif, jakby chciały sprawdzić jego wytzrymałość... Po lewej wezbrała biel, podobna do pajęczej sieci, gdy kobieta podfrunęła, by stanąć przy nim. Wiatr przybrał na sile, rozwiewając jej włosy. Szum morza pod nimi przeszedł z szeptu w ryk. Fale z łoskotem rzucały się na ostre skały, jakby próbowały popełnic samobójstwo. Wicher wył wokół nich, podrywając jej welon z szala do szaleńczego tańca. Jedwabna szarfa furkotała i marszczyła się . Devil ścisnął ją mocniej ... To ostatnia rzecz, która pozostała mu po Rosalie ...
- Stoisz tu tak długo, taki samotny ... Nie jest ci zimno? - usłyszał pytanie
Patrzył przed siebie i nawet nie mrugnął, gdy nóż błękitnej błyskawicy rozpłatał niebo.
- Nie - odparł
- Oj napewno tak, chodź tu ... - powiedziała podchodząc bliżej, już prawie go przytulając
- Odejdź stąd , Rima ! - krzyknął ktoś z tyłu. Devil odwrócił się na dźwięk nowego głosu, ujrzał Shizune. Kobieta o twarzy serafina zamieniła się w mgłę, po czym odpłynęła w fioletowe niebo. 
- Shizune... - powiedział cicho patrząc w czarną szarfę.
- Kaoru ... - odpowiedziała patrząc na jego smutną twarz
- Czemu ona mnie ściga ... ? - zapytał odwracając wzrok na bok
- Ponieważ - odparła - Ona o tobie śni ... 

---------------------------------------------------------------------------------

Uhhm ! W końcu rozdział gotowy, ile zeszło wymyślenie czegoś, matko x.x . Ale osobiście jestem dumna,, ponieważ, wyszło mi całkiem nieźle chyba ^^ . Dziękuję swojej najlepszej koleżance Pati za motywację ( Moja Ty : O < 3 ) : 3. Dziękuję też Shezowi, którgo pozdrawiam baaardzo < 3 : 3 . Po za tym, jeszcze Maćka i Izkę, uhuh ;3 . I kto tam jeszcze jest , Damieeen, wracaj do zdrówka : 3 , będzie Ci potrzebne jak Cię spotkam x3 ;P