środa, 14 listopada 2012

Dwudziesty rozdział ? ;D ;33333

Siemka wszystkim . Poprzedni rozdział miał być już ostatnim, ale jest taka osoba, która uświadomiła mi, że nie trzeba się poddawać od razu, gdy nam coś nie wychodzi . Ten rozdział dedykuję jej , Shezowi :3 i Maćkowi ;3 . Dzięki Pati < 3 ; 3. Mam nadzieję że rozdział się spodoba, to dzięki wam jeszcze to piszę ^^ < 33




Rozdział 20
Czyli
Teoria kontra praktyka

Za oknem szklana pogoda … A w środku ciemne ściany, brak okien. Jedynym światłem, było to, pochodzące z lampy na suficie . Chora woń unosiła się i cichym echem odbijała od ścian nie przepuszczającym żadnego dźwięku z pomieszczenia, w którym odbywało się to całe zamieszanie … Spory ruch, wokół białego stołu … Na blacie leżała dziewczyna o brązowych włosach i pięknych niebieskich oczach. Wszyscy robili co w ich siłach, żeby jej pomóc. Przeważała tu delikatność i staranność. Dokładnie opracowany każdy ruch, z dokładnością co do milimetra. Każdemu zależało tylko na jednym … Aby przywrócić ją do życia .
I tak mijały sekundy, minuty i godziny …
A pod salą operacyjną na krześle siedział Devil …
Głowę schował w nogach . Po jego policzkach spływały delikatne mokre ślady . Ciągle przed oczami miał widok tej wojny … Rosalie … Ginąca na jego rękach … W głowie miał tylko czarne myśli … Nie chciał, żeby ona znikała … Kochał ją … Wyjął telefon i szklanymi oczami patrzył na ekran . Wpatrywał się na tapetę, gdzie stali oboje do siebie przytuleni . Przypominał sobie wszystkie dobre chwile . Głowę schował w rękach gdy usłyszał otwierane drzwi. Podniósł się i zobaczyli jak jego ukochaną wywozili ze sali .
- Rosalie … Co z nią !? – od razu krzyknął do lekarza który wyszedł na końcu
- Devil, uspokój się – uśmiechnął się przyjaźnie
- Szamren – powiedział po imieniu – Jak ja mam być do cholery spokojny, jak ona tam leży !? Powiedz mi !
- Devil – teraz lekko się zaśmiał ale po chwili spoważniał – Nie bój się . Rosalie jest w dobrych rękach. Wszystko powinno być z nią dobrze . Jeżeli chcesz to chodź, zrobię wyjątek i wpuszczę cię do niej do sali.
Chłopak nie odpowiedział i poszedł krok w krok za Szamrenem pod salę, w której położono dziewczynę .
Po godzinie siedział obok niej na łóżku i trzymał ją za rękę . Patrzył i nie mógł uwierzyć że dalej ją widzi . Bał się że już nigdy to nie wydarzy się . Że los płata z niego figle i robi mu na złość …  > Setki miłych wspomnień, tysiące pięknych wrażeń < - pomyślał patrząc na jej twarz .
I tak mijały znowu sekundy, minuty i godziny … Parę dni … A on nadal był obok niej .

- Rzuć mi koło ratunkowe, bo tonę w twoich oczach – usłyszał jej słodki chrypnięty głos
- Rosalie … - zaczął płakać - Tak bardzo się cieszę że tu jesteś … Bałem się że nigdy nie usłyszę twojego głosu …
- Devil … Jestem tu … Nie bój się …
- Teoria kontra praktyka … Teorytycznie jesteś szalona i głupia za to co zrobiłaś … Ale praktycznie … Całym moim światem … - powiedział przytulając się do niej. Patrzył na nią nie jak na przedmiot, nie jak na miss świata, lecz w sposób nieuchwytny… Jakby przenikał na wskroś jej duszę… Jej zdolność do walki ze światem, nad którym dominowała.. Rosalie popatrzyła przez okno i powiedziała
- Ale dzisiaj piękne niebo, tyle gwiaazd ! Nawet nie patrzysz !
- Bo one mnie nie obchodzą, najpiękniejszą gwiazdkę mam koło siebie – chciał dać jej buziaka, ale w tym samym czasie do Sali wszedł Szamren i paru innych lekarzy i pielęgniarek
- Oj Devil, Devil – zaśmiał się
- No co … ? – uśmiechnął się łobuzersko
- Dobra, daj jej tego buziaka i odsuń się – wszyscy zachichotali . Zmieszana para pocałowała się po czym chłopak osunął się niechętnie na krzesło w rogu
- Jak się czujesz Rosalie ? Lepiej już ?
- Jeszcze trochę boli, ale nie narzekam . Dziękuję – uśmiechnęła się dziewczyna . Jeszcze jakiś czas rozmawiali, po czym z pomocą wszystkich wstała na nogi i wyszli z pomieszczenia .

Tymczasem w Czarnym Zamku ;

Zaren, wraz z Assay i paroma innymi osobami siedzieli w ciemnej sali przy okrągłym stole naradzając się .
- Rosalie żyje .
- Wiemy o tym .
- Wiecie, że teraz może odzyskać siły, parę treningów i znowu będzie wojna … - stwierdziła Assay
- Ba, to będzie oczywiste . Devil na pewno jej w tym pomoże . Przecież on ja tak bardzo kocha – Zaren wykrzywił twarz w grymasie
- Milion słów i pomysłów ale trzeba jakoś to zamknąć  … Mam pomysł !
- Jaki ?! – powiedzieli wszyscy patrząc podejrzliwie na dziewczynę
- Jakby tak … Trochę ich oszukać … ? Stwierdzimy że zostałam wydziedziczona i będę tak jakby hm …. Szpiegiem ? Będę udawać świetną koleżankę a będę wam zdawać relacje – uśmiechnęła się szyderczo . Wszyscy byli zachwyceni i bili brawa
- Doskonałe ! Idealne kochanie ! – powiedział Zaren
- To idę się spakować – pocałowała wszystkich na pożegnanie i uciekła na górę .

Wyjęła walizkę z szafy, spakowała wszystko. Ciuchy, zeszyty i długopisy . Buty i torby . Jednym słowem wszystko . Usiadła jeszcze na łóżku . Miała inne plany … Kiedy zobaczyła jak Rosalie dostała szczałą coś się w niej złamało . Sama nie rozumiała tego ale nie potrafiła tak dalej żyć .   > Traktuj innych tak, jak sam chciałbyś być traktowany <  - pomyślała ostatni raz i zeszła na dół na kolacje.

Tam, gdzie cierpienia zamieniają się w szczęście przy dobrym towarzystwie J

- Patrishia ! – wykrzyknęła Rosalie widząc twarz koleżanki w drzwiach
- Można ? – zapytała
- Chodź – uśmiechnęła się
- Devila nie ma ? Dziwne …
- Jest w wc
- Aha … Jak się czujesz ? – zapytała siadając obok niej
- Już lepiej . Ale widząc ciebie tutaj to zajebiście – wyszczerzyła się
- To fajnie – zaśmiały się – Przyniosłam ci co nieco
- O nie – zaśmiała się i wzięła z miseczki banana . Bawiła się nim chwilę po czym rzuciła nim w Patrishie
- O ty ! – zaśmiała się i tak rzucały w siebie . Gdy Rosalie rzucała koleżanka schyliła się i trafiła we wchodzącego Devila
- Okey, nie skomentuje tego – powiedział a dziewczyny zaczęły się śmiać . Devil wszedł do Sali i wyrzucił banana przez okno i zaczął walić w dziewczyny winogronami
- Dobra, peace ludzie ! Haha – zaczęła się śmiać Patrishia
Wszyscy zaczęli się śmiać i rozmawiać ze sobą, gdy nagle do drzwi ktoś zapukał. Nastała cisza, a do Sali weszła Assay … Devil razem z Patrishią stanęli przed łó…żkiem dziewczyny . Ale ona wstała i odepchnęła ich na boki i stanęła między nimi . Śmiesznie to wyglądało . Tamci ubrani na sportowo i groźnie a pomiędzy nimi dziewczyna w piżamie w króliczki XD
- Czego tu chcesz ?! – powiedział chłopak
- Cześć … Słuchajcie ja wiem , nie byłam do was nastawiona okey … Przyszłam przeprosić … Rosalie, tak mi przykro … - powiedziała. Nie wierzyła że powiem komuś coś miłego, ale zamierzała się zmienić
Oni zaczęli się śmiać .
- Ty i przeprosiny !? Haha – powiedziała Patrishia – Kim jesteś i czemu podszywasz się pod Assay ?
- Jestem nią udowodnię ci to ! – wyjęła drobny nożyk i przecięła rękę . Z cienkiej rany zaczęła sączyć się biała krew. Wszystkich zatkało
- Chwila – powiedział Devil i wrócił po chwili w wykrywaczem kłamstw ( XD ) – Siadaj i załó…ż to na głowę – podał jej krzesło . Dziewczyna zrobiła to, o co ją proszono – Czy ty szczerze przeprosiłaś ?
* Piiiiiip *
- Naprawdę wyszłaś z domu ? Już nie masz zamiaru tam wracać ? – zapytała Rosalie
* Piiiiiiip*
- Kochasz Devila ? – zaśmiała się Patrishia
* Biiiiiiip*
- O lols ! – powiedziała Rosie i usiadła na łóżku. Na to Assay wyczarowała gorącą herbatę i podała dziewczynie – Dziękuję ? Nie jest zatruta ?
- Ja jakoś żyje – zaśmiała się i nagle zauważyli że pije tą samą herbatę co Rosie. Zaśmiali się
- Fajna jesteś jak nie chcesz mnie zabić
- Ty też – uśmiechnęła się
- Skąd ta zmiana ? – zapytała podejrzliwie Patrishia a Devil do niej dołączył
- Zrozumiałam, że Zaren jest chory psychicznie bez obrazy . To co robi jest złe . Teraz się pozbierałam. Nie jestem już taka jak wcześniej. Może nie będę tak perfekcyjna i idealnie żyć, ale może na coś się wam przydam . Ale jestem, wstaję z łóżka żeby przeżyć kolejny cholernie pusty dzień ale jestem . Postanowiłam przyjść tu do was i może poprosić o wybaczenie ?
- Powiem jedno słowo : ogar – zaśmiały się .
- Wiem, jestem dziwna ale chcę poczuć normalnie żyć a nie być tylko maszyną do zabijania .
- Rozumiemy – wszyscy pokiwali głową
- Ja ci jeszcze trochę nie ufam, ale może się przekonam do ciebie … - powiedziała Patrishia
- Rozumiem – zasmuciła się trochę . Rosalie zaczęła nucić jakąś melodię – Ej zanuć głośniej , znam skądś to – powiedziała i zaczęły oboje śpiewać
- Tęsknię za tobą skarbie, serce me strasznie cierpi strasznie ! Tęsknię skarbie za tobą, jesteś moją melodią ! – i wszyscy zaczęli się śmiać .
- To jak ? Mogłabym zostać, chociaż tak na tydzień … Zobaczylibyście, wtedy ewentualnie albo bym została albo poszła …
Wszyscy odwrócili się do rogu i długo dyskutowali zawzięcie co chwila patrząc w stronę Assay . W końcu siedli twarzą w twarz .
- No zgoda – zaśmiali się – Bo jest taka zasada … Traktuj innego, jak siebie samego – wszyscy się uśmiechnęli i podali sobie ręce .
Po godzinie ;
- Ej , proste równanie o facetach ? – zapytała Assay rozwiązując krzyżówkę
- Hm ... Poznać dziewczynę, rozkochać ją w sobie, zostawić, zapomnieć o niej . Proste równanie
- Skąd ja to znam xd
- Teraz przez was chciałbym wyjechać gdzieś bardzo daleko, odnaleźć ciszę i spokój
- Weź mnie kurwa nie prowokuj – dokończyła Ass
- Znasz to ? – zdziwił się
- Viniar  ten kawałek daje – wyszczerzyła zęb
- A myślałem że tylko ja słucham tego
Przyszła Rosalie i usiadła między Patrish a Devem na co ten dał jej buzi
- Kochasz go ?
- Nie, nie kocham go . Tylko czasami sprawdzam jakby wyglądało moje imię z jego nazwiskiem …
*Śmiech*

- Kochasz go !
- Nie !
- To dlaczego nie kopniesz go w dupę i nie powiesz ,, spierdalaj ‘’ ?
- Ymmm …. Dobra, jednak kocham .

*Śmiech*

- Normalnie komedia romantyczna w której gracie główne role
- Ale na pewno nie byłaby idealna bez was – powiedziała Rosalie i nagle do Sali weszła Efcia, Damian i Issu – Co to kurwa , zlot rodzinny !?!? – krzyknęła na co wszyscy zaczęli się śmiać
- No co ? My tylko tak na chwilę . Rosalie , dziękuję ci za to, co zrobiłaś . Jestem twoim dłużnikiem – pocałował ją w policzek
- Oj tam , Damix norma – uśmiechnęła się . Wszyscy się poprzytulali . Nowa trójka krzywo patrzyła na Assay po czym wyszła ze Sali a wtedy wszyscy wybuchneli się śmiechem
- Życie mija od momentu do momentu, a każdy moment trzeba wykorzystać <3
- Moment szybko mija, ale te chwile zostają w sercu – powiedziała Ass – Dobra, to o czym mam pamiętać teraz ?
- Jak to Rosalie  mówiła ; myśl, spełniaj marzenia, kochaj życie jak wariat, wal w pysk jeśli trzeba. Podpal świat dla tego jedynego – spal w cholerę . Słuchaj serca – uśmiechnął się patrząc na ukochaną .
- Ten świat jest dziwny …
- Tak jak my

*Śmiech*

- Siedziała z papierosem w ręku i napawała się tym wspaniałym uczuciem że już nie potrzebuje go do szczęściaaaa – zaczęła Patrishia a wszyscy zaczęli się śmiać
- Bo to więceej niż przyjaźń, ale mniej niż miłość ? – powiedziała Assay
- Zagubieeni między słowami
- Dzisiaj widziałeeem miłość !
- Wypierdoliła się na chodniku !
- Oddaj mi twój strach, a dam ci szczęście i zaufanie !
- Chwyć mnie za rękę !

*Śmiech*

- Mamy po 15 i 16 lat a nasze życiorysy są lepsze od Mody na Sukces , haha xD – powiedziała Assay a wszyscy się zaśmiali – A co będzie teraz ? No wiecie … My ? Oni ?
-  Jesteśmy silniejsi … I potrafimy znieść okrucieństwo, a oni nie . A co do twojego ojca i oczywiście ojca Devila to pokażcie mu że was nie zniszczył ! Że popełnił największy błąd ! Największy w swoim życiu błąd, że was zostawił, a ciebie Assay wykorzystywał . Pokażcie mu że razem w piątkę dobrze się będziemy bawić i damy sobie radę ! – powiedziała jednym tchem Rosalie . Devil ją przytulił a ona go pocałowała
- W piątkę … ? – zapytała Ass
- Tak, w piątkę – uśmiechnęła się Ross – Zabierzemy cię wszędzie ze sobą . Będziemy pić , palić, gadać i wspominać, myśleć . Razem.
- To już nie będą te dni, nie ta ja … Inna ja, bez niego !
- I tak trzymajmy J . Będziemy pić , palić, gadać i wspominać, myśleć . Razem ! – i wszyscy się zaśmiali .

3 komentarze:

  1. XD to jest zajebi...piiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiipppp :D

    OdpowiedzUsuń
  2. "- Kochasz go !
    - Nie !
    - To dlaczego nie kopniesz go w dupę i nie powiesz ,, spierdalaj ‘’ ?
    - Ymmm …. Dobra, jednak kocham ."

    To było mocne, nie powiem :D
    No i znów jestem kurna w tyle, z opóźnieniem komentuję. Co to za czytelnik. Rozdział jest zajebisty, jak to ujęła polasa21. I dziękuje za dedyk.

    OdpowiedzUsuń