Rozdział 19 czyli :
Miłość przekształca duszę na podobieństwo ukochanej osoby
Przygotowania do wojny idą pełną parą . Dziewczyna wyszła do toalety rozczesać i związać włosy w koński ogon . Przemyła jeszcze twarz zimną wodą . Poczuła na swojej chłodnej cerze wilgotne kryształki wody . Popatrzyła na lustro i nagle zastygła w bezruchu . W gładkiej tafli idealnie czystego, przeźroczystego lustra zobaczyła twarz swojego ukochanego Domina ...
- Rosalie ! Błagam pomóż mi ! - krzyczał
- Domin, gdzie jesteś . Co się dzieje !? - wykrzyknęła przerażona Rosalie . Pierwszy raz widziała go w takiej sytuacji .
- Rosalie ! To ja Devil ! Domin to kłamca ! On współpracuje z Zarenem ! Nie ufaj mu ! Porwał mnie razem z Assay i uwięzili , ledwo co się teraz tutaj z tobą skontaktowałem . Błagam pomóż mi ! - nagle dziewczyna nic nie rozumiała
- Ale jak to ? Nic nie rozumiem ...
- Proszę kochanie , pomóż mi . Zamknęli mnie gdzieś w pałacu ojca, to chyba mój stary pokój . Wszystko było ukartowane ! Domin podszywa się pode mnie, a reszta zachowuje się tak, jakbym to był faktycznie ja . On dostarcza im informacje , dlatego wiedzą gdzie cię szukać . Wiedzą wszystko o tobie ! Nawet jaką bieliznę nosisz - tutaj się zarumienił . Nagle ktoś wpadł na pokoju, w którym znajdował się Devil.. Prawdopodobnie Zaren, albo jego sługa ... Dostał szału ... Dziewczyna widziała jak biją chłopaka ... Jak na jego skórze powstają czerwone ślady ... Nagle odskoczyła i lustro pękło na milion kawałeczków . Ona siedziała szybko oddychając pod czerwoną ścianą toalety analizując zdarzenie z przed chwili . Była w szoku . To co usłyszała , przestraszyło ją ... Ale postanowiła to sprawdzić . Wybiegła z łazienki i wpadła do pokoju pełnego różnych zbroi, sztyletów, łuków i nie tylko . Wiedziała, gdzie szukać jedynej osoby, która może jej pomóc
- Mistrzu ! Stało się coś strasznego !
- Rosalie, co się dzieje . Wyglądasz na roztrzęsioną ! - po tych słowach , dziewczyna wszystko opowiedziała co się zdarzyło . Starzec pokiwał głową i wzdychnął - wiedziałem, że coś jest nie tak . Nie podobał mi się ten myk w jego oczach ...
- Ja musze tam iść ! Jak ja zobaczyłam, jak on go bił ! To było straszne !
- Ale wasza wysokość nie może !
- Ja muszę ! Po prostu muszę ! Niech mistrz zrozumie to !
- No dobrze, niech ci będzie ... Ale musisz być spostrzegawcza .... Nie wiadomo co tam się może dziać i na ciebie czaić. - po tych słowach odciągnął ją w kąt i dał jej małe zawiniątko . Dziewczyna z zainteresowaniem odwinęła je i jej oczom ukazały się nowe sztylety. Złota rączka błyszczała w świetle, a błękitne ostrza były ostre jak brzytwy . I ta wielka pacyfka , o tym mogła tylko śnić . I oczywiście nowa szata i glany . To jej się spodobało . Podziękowała i zniknęła . Znalazła się daleko w zaświatach przed wielkim czarnym zamkiem .
- No to co teraz ? Zjawa mnie orzyga ? - zapytała kpiąco gdy drzwi same się otworzyły . Weszła do środka
- A czego tu panienka szuka ? - zapytał ktoś z tyłu . Odwróciła się i ujrzała sympatyczną starsza panią , z pielęgniarskim fartuchem . Dziewczyna szybko schowała sztylety i odparła
- Wezwano mnie do opieki nad nie jakim Devilem . Oczywiście jeżeli pomyliłam adresy, to przepraszam....
- Ach, to pewnie ciebie wszyscy oczekiwali . Jesteś tą dziewczyną, o której mówił . Prawda ?
- Tak, tak, to ja - uśmiechnęła się - Przepraszam za spóźnienie, ale miałam sprawę jeszcze do załatwienia
- Och, nic się nie stało . Proszę za mną, zaprowadzę do pokoju panicza Devila .
I tak szły krętym korytarzem, aż na samą górę . Kobieta otworzyła drzwi i weszły do zielonego pokoju. Rosalie poznała go z obrazu który zobaczyła podczas rozmowy z Devilem . A sam rozmówca leżał na łóżku z zamkniętymi oczami
- Och, zasnął . No nic , pani wie na czym polega praca, więc zostawiam was samych . Przyjdę za godzinę - powiedziała, przypatrzyła się dziewczynie i wyszła z pokoju cicho zamykając masywne, drewniane drzwi .
- Devil, proszę obudź się ... - powiedziała lekko potrząsając chłopaka za ramię
- Zostaw mnie ! - krzyknął niewyraźnie
- To ja ... Rosalie ... - powiedziała , chłopak powoli odwórcił się i ujrzał twarz ukochanej . Dziewczyna za to zobaczyła pełno blizn, ran . Przestraszyła się i usiadła obok ukochanego na łóżku .
- Co oni ci tu robili skarbie ?
- Bili mnie - skrzywił się - Ale to już niewazne, nawet nie wiesz jak bardzo się za tobą stęskniłem - popatrzył jej w oczy , na co wzięła jego twarz i zaczęła opuszkami palców lekko przejeżdżać po jego cerze . Tak samo zrobiła z rękami i dłońmi i po chwili nie było widać ani jednego zadrapania - Dziękuję ci
- Matko, ja nie wiem co powiedzieć ... Myślałam, że Domin, to jesteś ty ... Zachowywał się jak ty ... Mówił...
- Wiem kochanie , rozumiem . Ale to prawdziwy ja . I cieszę się, że tu jesteś - pocałował ją w nos
- Chodź, musimy stąd iść - wyciągnęła rękę
- W tym wdzianku ? - popatrzył na nią
- Fakt, przepraszam - powiedziała dziewczyna która była w fartuchu . Po chwili miała na sobie szatę i sztylety .
- Ale się zmieniłaś ... Potem porozmawiamy, chodź - złapali się za ręce i zniknęli zostawiając krótki liścik . Nagle znaleźli się w sali, gdzie oczekiwał ich już Mistrz .
- Devil, jak miło cię widzieć - uśmiechnął się starzec
- Mi też miło widzieć cię Mistrzu - ukłonił się
- Trzymaj, idź się ubierz - podali mu z Rosalie rzeczy razem z lukiem który miał Domin
- A co z Dominem ?
- Został zamknięty . Wykorzystamy go .
Nagle do sali wpadł lekarz
- Z Damianem dzieje się co raz gorzej, Rosalie, pomóż nam ... On umiera ! - krzyknął Lovio . Dziewczynie drugi raz nie trzeba było powtarzać, wybiegła z sali niczym torpeda . Parę sekund i była przy łóżku kuzyna . Jego ciało leżało na łóżku, cera była blada jak ściana a oczy zmęczozne .
- Rosalie ... - wychrypiał
- Jestem tu Damianku, jestem tutaj ...
- Ja umrę, prawda ?
- Skąd ci to przyszło do głowy ? Będziesz żył ...
- Nie wydaje mi się ...
- Będziesz ... I chcę ci podziękować za to, że wtedy stanąłeś w mojej obronie . Byłeś bardzo dzielny ... - położyła się obok niego na łóżku, aby schłodzić jego rozpalone gorączką ciało.
- Rosalie ... Dziękuję ...
- Nie, to ja dziękuję ... Że tu jesteś ...
- Nie ma sprawy... Ja nie chcę umierać , wiesz ?
- I nie umrzesz - pocałowała go w czoło i wypowiedziała parę słów - Zobaczysz będzie lepiej po tym - pocałowała go w czoło . On uśmiechnął się blado, oparł głowę na ramieniu dziewczyny i zasnął . Rosalie dala mu więcej poduszek i zeszła z łóżka . Wszyscy się cieszyli .
Wyszła na korytarz, gdzie w łobuzerskiej pozie stał Devil
- Uwielbiam, jak tak stoisz - uśmiechnęła się
- Wiem - przyciągnął ją do siebie, przytulił i pocałował - Tęskniłem za Tobą .
- Wiem ... I fajnie wyglądasz
- Fajnie, nie ? - powiedział wymachując dużym łukiem przy czym o mało co nie strącił wazy
- Uważaj trochę ! - powiedziała i oboje zaczęli się śmiać
PRZENOSIMY SIĘ AKCJĄ NA POLANĘ W LESIE, GDZIE ASSAY ZGROMADZA WOJSKA . DUMNY ZAREN STOI NA CZELE I CZEKA NA PRZYBYŁYCH
Na początek pojawili się Rosalie i Devil . Oczywiście nikt nie wiedział i myśleli że jest to Domin . Po chwili przybył Mistrz i tak stali w trójkę . Za pięć minut pojawiła się cała armia . Było jej może z 2 razy więcej od złych przeciwników .
- I co ? Myślicie że jeśli macie dużo ludzi do wojska to błyszczycie !? - ryknął śmiechem zaren
- Zaren, słuchaj ...Pomiędzy byciem dobrym a byciem złym, jest jeszcze opcja, aby być sobą, ale ty chyba o tym zapomniałeś i próbujesz być złym clownem downem ale ci to nie wychodzi - powiedziała Rosalie .
- Nie czas na twoje przemówienia dzieciaku . W ogóle , 14 lat ! Co to za wiek na Księżniczkę !?
- 16 pajacu -.- . Własnie, nie złożyłeś mi życzeń ... Foch !
- No przepraszam . Wszystkiego co najgorsze i co tam jeszcze - powiedział
- To udawane - ciągnęła dalej dziewczyna swoją grę
- No dobrze . Wszystkiego najlepszego, co tam sobie życzysz . Przepraszam, nie mam prezentu , przyjdzie pocztą
- No i tak ma być ! A właśnie , wszystkiego najlepszego Zaren ... - powiedziała i popchnęła pudło w jego stronę . Popatrzył pytająco
- No otwórz - zachęcał go Devil
Mężczyzna pociągnął za kokardę i zobaczył związanego Domina w środku . Przytkało go
- Kocham cię Devil, miałeś fajny pomysł, patrz na jego minę !
- Chyba jednak nie ufasz sobie Kochana - powiedział ze złością - I w to co robisz
- Ufam tylko tym, za których oddałabym życie. A ty to to coś się nie zaliczacie do tego .
- Tak, tak . Też cię kocham
- Ale czasem trzeba przełożyć dobro innych nad własne. Zjeby , zapłacicie za Damiana ! - krzyknęła i rzuciła się na nich . Reszta ruszyła w jej ślady a Devil bił z łuku . Jedna szczała i padali .
- Kłamstwa rządzą tym światem, lecz ja się pozbędę ich raz na zawsze - wychrypiał Domin, ktory jakimś sposobem dorwał się do łuku . Wycelował w Rosalie ...
TRAFIŁO ...
I nagle cały świat i cały czas się zatrzymał . Wszystko ucichło . Dziewczyna powoli opadała na ziemię . Devil rzucił wszystko i biegł do ukochanej ... Po trupach de celu . Biegł ile sił w nogach ... Gdy w końcu dobiegł zaczął krzyczeć
- Rosalie ! Rosalie ! Błagam , nie ! Tylko nie to ! - patrzyła na niego nieobecnym wzrokiem wiedząc co mówi ... Była cicho ... - Rosalie ! Proszę nie !!!!!!!
- I pamiętaj , że Cię kocham. Nawet gdy od Ciebie odejdę to pamiętaj, że Cię kocham. Pamietaj , że to ty jesteś tym jedynym i nawet jeśli odejdę – pamiętaj to, pamiętaj - powiedziała mu na koniec i oparła swą głowę na jego dłoni ...
KONIEC
-----------------------------------------
POZDROWIENIA DLA :
- SHEZ :3
- PATI :3
- KANE ;3
- KAROLCIA ;3
- MACIEK W. :3
TO DZIĘKI WAM JESZCZE PISZĘ I MAM POMYSŁY . DZIĘKUJĘ WAM ;****
Rosalie... Nie...! Kurcze myślałem, że jakiś Happy End będzie, ale jednak nie :( No cóż... świetnie opisałaś walkę. Współczuję teraz Devil'owi, dopiero co się złączyli, a teraz muszą odejść... :(
OdpowiedzUsuńDziękuje za pozdrowienia, ja również pozdrawiam. Wspaniały rozdział.