Rozdział VI - czyli Śmiertelny Sen ...
koło jej łóżka i próbuje na nie wejść . Poczuła że coś wskoczyło na nią , czego nie widziała. chwyciła to coś za kark i zrzuciła na podłogę. Nagle zobaczyła parę czerwonych oczu w rogu pokoju, po krótkim zastanowieniu rzuciła :
Było około drugiej nad ranem, gdy Rosalie obudziła się, gdyż poczuła , że coś chodzi, lub czołga się
- Devil, przestraszyłeś mnie . Idź już . Jestem zmęczona, chcę spać.
W odpowiedzi usłyszała warknięcie, oczy zniknęły . Trochę ucieszona, położyła się z powrotem spać . Śniło jej się dziewczyna . Piękna wojowniczka, o ognisto rudych włosach stanęła przed nią. Ubrana była w taką samą zbroję, którą miała Rosalie podczas spotkania z Zarenem, lecz zamiast sztyletów miała w prawej ręce krótki nóż. Okazało się, że chce ją zabić. Bezbronna dziewczyna uciekała w nieznaną przestrzeń, która otaczała ją z każdej strony. Nagle spadła w przepaść i obudziła się cała zlana potem. Już myślała że to koniec przeżyć, lecz coś rzuciło nią o ścianę ... Nic nie rozumiejąca Rose otworzyła oczy i zobaczyła przed sobą tą samą dziewczynę, którą ujrzała we śnie .
- Assay ... - spostrzegła się Rosalie . Wychrypiała jej imię i kopnęła ją w pierś . Dziewczyna poleciała na drugi koniec pokoju . Nie wiadomo skąd Rosalie miała na sobie nagle niebieską zbroję i sztylety. Znalazły się na polanie. Walczyły ze sobą zaciekle, lecz to oczywiste , że płonąca wojowniczka była lepsza, była bardziej doświadczona. Assay biegała z prędkością światła, co bardzo zaciekawiło Rosalie. Nagle poczuła rozdarcie u ręki i było za późno. Wróciły do pokoju, a ta przycisnęła ją do ściany. Przystawiła jej nóż do gardła, robiąc lekkie nacięcie
- To jeszcze nie koniec - powiedziała Assay i znikła.
Rose odetchnęła z ulgą. Zsunęła się i zasnęła pod ścianą. Nie miała siły zakryć ran, czy nawet ściągnąć kołdry z łóżka i się nią przykryć. Zasypiając znów miała na sobie zwyczajną piżamę. Rano Maciek przyszedł po nią, by odprowadzić ją do szkoły. Nie wiedział jeszcze dokładnie gdzie jej pokój się znajduje, więc szedł przez cały dom wołając jej imię. Gdy doszedł na sam koniec domu, otworzył brązowe drzwi i wszedł do zielonego pokoju, gdzie zobaczył Rosalie leżącą pod ścianą, z jeszcze otwartymi ranami. Przestraszył się i zaczął ją budzić. Gdy po pięciu minutach otworzyła lekko oczy, to od razu usłyszała :
- Kochanie . Co ci się stało ?! Kto ci to zrobił ?!
- Assay ... - wychrypiała i znów jej powieki zamknęły się .
- Kochanie ! Nie zasypiaj mi , słońce , błagam cię ! - widząc , że jego słowa nic nie dają , wyciągnął telefon i zadzwonił do Kayę .Długo na nią czekał, ale gdy tylko weszła do pokoju wykrzyknął :
- Mówiłem, że będzie chciała ją zabić .
- Wiem, wiem . Miałeś rację. Trzeba z nią coś zrobić - i otworzyła torbę w poszukiwaniu maści, którą zabrała z domu - Po tym powinna się obudzić.
- Mam nadzieję .
- Wszystko będzie dobrze. Przestań chodzić w tę i z powrotem bo jej jeszcze dziurę w podłodze zrobisz !
- No dobra, dobra - wymamrotał i zrezygnowany usiadł na pufie blisko Rosalie. Kaya zaczęła ją smarować maścią, po której wszystkie rany zeszły. Na końcu podstawiła jej coś pod nos i ta się momentalnie obudziła.
- Co się dzieje ? - zapytała zmieszana Rosalie .
- Już nic kochanie, już nic - pocałował ją w czoło.
- Ona w tym stanie nie może pójść do szkoły - powiedziała Kaya.
- To ja z nią zostanę, a ty idź. Usprawiedliwisz ją jakoś.
- Okay. Trzymaj się Rosie . Po szkole przyjdę tu do ciebie.
- Pa... - wyszeptała Rose.
- Narazie - krzyknął jescze Maciek za wychodzącą Kayą - Rosalie, powiesz mi co się stało ? - popatrzył na dziewczynę o nieobecnym wzroku.
- Ona ... Śniła mi się ... To był sen. Śmiertelny sen. Później rzuciła mną o ścianę, walczyłyśmy. Gdy wygrała, przyłożyła mi nóż do gardła i powiedziała że to jeszcze nie koniec. Jeszcze mam jej głos w głowie ...
- Biedactwo ty moje - pocałował ją, tym razem w policzek.
- Przytul mnie - poprosiła i rozpłakała się.
- Oczywiście - przytulił ją i zcierał łzy z jej policzka - Kocham cię.
- Ja ciebie też ...- zamknęła oczy i zasnęła.
Kaya tak jak obiecała, przyszła do Rosalie po szkole. Wchodząc zastała Macka i Rosalie siedzących i przytulonych do siebie pod ścianą .
Gdy Devil zobaczył dziewczynę, przyłożył palec do ust i delikatnie wstał, żeby nie obudzić Rosalie.
- Zasnęła ?
- Tak. Opowiedziała mi, co się stało w nocy.
- Chodzi o Assay ?
- Tak ... Wkradła jej się do snu, a gdy Rosalie się obudziła, to rzuciła nią o ścianę. Walczyły i Asska wygrała i straszyła ją nożem.
- Jeju ... Chyba nie sądzisz, że to mógł być ... - zalękła się Kaya .
- Tak ... Jej 'Nóż Szczęścia'
- Boże ... Ona mogła umrzeć ...
- Już dobrze Kaya . Uspokój się - powiedział i posadził ją na pufie.
- Dobra, już lepiej - powiedziała , a Maciek usiadł z powrotem koło Rosie .
- Hej wszystkim . Co się działo, jak spałam? - zaskoczyła ich swoim dobrym humorem i nagłym przebudzeniem się , co wywołało zdziwienie .
- Nic takiego.Kaya przyszła , tylko obecnie wyszła do łazienki.
- Aha , spoko . A ty siedziałeś , cały czas obok mnie ? - zapytała z troską w głosie
- Oczywiście , że tak . Raz tylko wstałem , jak przyszła Kayka , ale od razu wróciłem .
- Ojej - dała mu buziaka
- Oh ... Dziękuję - odwzajemnił pocałunek , na co weszła Kaya .
- Ok ... Dziwne , ale nie będę się mieszać - powiedziała - Jak tam Rosalie , jak się czujesz ?
- Lepiej , dzięki że pytasz . Przepraszam , że nie zapytałam . Jesteście może głodni ? .
- A ja mam lepszy pomysł - wykrzyknęła koleżanka - Z okazji , że nasza kochana dzielna Ros czuje się lepiej i to koniec szkoły , zróbmy grilla . Co wy na to ?
- Jestem za - zaśmiał się Maciek - a ty skarbie ?
- Hm ... Z chęcią . Chodźmy, pójdziemy przygotować wszystko .
- A Rosie , właśnie ! Byłabym zapomniała . Proszę - i podała jej świadectwo zawinięte w rulon obwiązane czerwoną wstążką .
- Dzięki , ale to mi dzisiaj do szczęścia nie jest potrzebne - rzuciła papier na półkę i zbiegła z Kayą i Maćkiem po schodach do ogrodu przygotować wymarzonego grilla . Oczywiście , wszyscy nocowali u Rosalie, więc nie przejmowali się czasem . Podczas przygotować śpiewali znane im piosenki z radia , to z telefonu Rosalie .
Gdy już zjedli , usiedli na rozgrzanej od słońca żółto-niebieskiej kostce brukowej przed domem dziewczyny i grali w butelkę na zadania .Oczywiście najpierw podczas kręcenia Macka , wypadło na Kayę
- Hm ... Co wybierasz ? Pytanie , czy zadanie ? - zapytał chłopak
- Zadanie - odpowiedziała dzielnie Kayka
- Hm ... Masz pocałować jakiegoś przechodnia , o płci męskiej . O masz , właśnie idzie jakiś - zaśmiał się .
Kaya o bezcennej minie podeszła do nic nie rozumiejącego chłopaka i dała mu buziaka . Gdy wróciła i zajęła swoje miejsce, chłopaczyna dalej stał na chodniku głupio sie szczerząc w kierunku dziewczyny , ale po chwili zdając sobie sprawę , że nie ma u niej szans odszedł ze spuszczoną głową .
Gdy wrócili do domu , było bardzo późno . ale tak nie spali całą noc . Cieszyli się wspólnym towarzystwem ...
Hmm.. dobry tekst xD z tym O dziurze
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie na :
lwiaziemia-panowanie-pokole.blogspot.com