wtorek, 9 kwietnia 2013

♥ WHO IS THE BITCH NOW ?! WHO , WHO , WHO ?! ♥

ROZDZIAŁ 26 
CZ. III ♥.



Yuu wraz z Ichiru lecieli na złamanie karku do krztuszącym się własnym oddechem dziewczyny. Chłopak ciągle coś peplał podczas biegu 
- Zrozum to wreszcie ! Teraz nie są ważne słowa ! Im jest ich więcej, tym gorzej. Zostają w nas w środku i gniją ... - wykrzyczał Ichiru przystając na chwilę . Lecz po wypowiedzeniu tych słów znów puścił się biegiem.  W końcu dobiegli na miejsce . Dziewczyna, blada, leżała na kolanach Kushina. Włosy opadały lekko i kołysały się, chociaż nie było powiewu wiatru. Ich przykucnął po czym wplątał dłoń w brązowe długie kudełki. Szybko wstał i udał się w stronę wodospadu
- Ichiru ! Nie możesz tak odejść, co z Rosalie !? - wykrzyczał Kushin o mało co nie upuszczając ciało Rosalie na ziemię. Mężczyzna zrobił gest ,, poczekaj '' i dalej zdecydowanym krokiem szedł w stronę wody. Na ich oczach przeszedł przez nią po czym wszedł za lejącą się ścianę... Był tam, gdzie oczy nie widzą... 
- Sayuri, stój ! - krzyknął Yuu widząc jak ona idzie za Ichi
- Yuu, nawet gdyby przede mną była sama ciemność , której się tak cholernie boję, to pójdę, bo wiem, że to jest droga, by pomóc w jakiś sposób Rosalie... -  wyszeptała dotykając lekko jego spuszczonych dłoni, po czym odeszła w stronę , gdzie zniknął mężczyzna.
- Ichiru ... ? Jesteś tu ... ? - wyszeptała niepewnie łamiącym się głosem
- Nie chce być wścibski, ale czy ty kiedyś nie wspominałaś, że już nigdy tu nie wrócisz ? - usłyszała jego głos
- Wiem, co mówiłam. Gdyby to zależało ode mnie, to nigdy bym się tu nie znalazła. Nienawidzę tego miejsca, lecz nie miałam wyboru – odpowiedziała mu zgodnie z prawdą. W jej głosie pobrzmiewała nuta wściekłości.
- Nie mogę zrozumieć dlaczego podjęłaś taką decyzję..
- Rosalie to moja przyjaciółka, kaput ? Chcę jej pomóc, lepiej mów, co zrobimy.
- Trzymaj to - powiedział i rzucił jej jakąś księgę - Otwórz tam, gdzie jest wstążka
- No co ty nie powiesz - odpowiedziała mu machając głową. Popatrzył na nią spod krzywego łba. 
Dziewczyna szybko otworzyła księgę i poszła wzdłuż półek za cieniem towarzysza. 
- Nadal nie mogę zrozumieć dlaczego podjęłaś taką decyzję. Zdajesz sobie przecież sprawę, że nie powinno Cię tu być...
- Mam dość życia w ukryciu i nudy. Chcę żyć tak jak kiedyś...
Odpowiedziała jej cisza... 
 - Nie mów, że zrobiłeś to tylko dlatego, bo dopadł cię symptom zbyt długiego wieku – rzuciła kąśliwie w jego stronę, na co posłał jej długie pełne złości spojrzenie.
- Aghh ! - Ichiru złapał się za głowę i uklęknął na kolana. Znowu miał wizję - Ona chce wrócić... 
Zaskoczona, trawiła dość długo tę informację nim uznała, że to co przed chwilą usłyszała nie jest słuchowym omamem.
- Chcesz powiedzieć, że Ona...?
- Tak. Chce powrócić, a ja muszę jej w tym pomóc. – W jego głosie pojawiło się coś na kształt determinacji, dzięki czemu już wiedziała, że szykują się poważne kłopoty.
- Zdajesz sobie sprawę do czego zazwyczaj doprowadzają twoje postanowienia? - powiedziała patrząc na niego spode łba 
 - Nie tym razem. On się odnawia, a wraz z nim Ona. Dlatego jesteśmy tutaj. Wiesz dobrze, że oboje jesteśmy po to by pomóc jej... – oczy jego towarzyszki zalały się falą miłości i tęsknoty, tak często ukrywanej przed innymi ludźmi.
 - To będzie trudne, zważywszy na fakt, że nie wiemy jak się za to zabrać ... 
Prychnął, wyrażając w ten sposób swoją dezaprobatę.
 - Lata ciszy zrobiły swoje. Nie zauważą niczego podejrzanego. Większość zapomniała już o tym, co tu tak naprawdę się wydarzyło. Jedynie my znamy sekrety tego miejsca i w pełni je wykorzystamy...
- Chyba nie mówisz o ... - powiedziała patrząc na niego podejrzliwie
- Oo tak ... - powiedział kiwając głową z peełnym luzem 
Nie odzywałam się do niego już więcej. Zbyt wiele wątpliwości mi się nasuwało. Był za bardzo pewny siebie, a to niczego dobrego nie wróżyło. W pewnym momencie twarz Ichiru wykrzywił złośliwy uśmiech pełen triumfu.
- Znalazłem duszę mordercy – powiedział lodowatym głosem.
- Gdybym wiedziała, że potrzebujesz duszy mordercy to z chęcią oddałabym ci swoją...
- Ale ... Ty nie masz duszy ...
- Wiem... - powiedziała schylając głowę w dół. Włosy zasłoniły jej twarz, a jej sylwetka rzuciła cień na klęczącego mężczyznę. 
- No kurwa ! Odsuń się bo mi to chujowe światło zasłaniasz !
- Agh ! - szczeliła zębami i oddała się cieniowi pobliskiemu regału, odsłaniając całe światło które leniwie ciągnęło się ze sufitu. 
- Za mną – rozkazał.
Ruszył biegiem, a ona rzuciła się za nim. Z prędkością ledwie zauważalną dla ludzkiego oka mijaliśmy stojące na naszej drodze dzikie sztuczne zarośla. Ichiru nic nie mogło powstrzymać przed zrealizowaniem swojego planu. Szykowała się naprawdę upiorna noc. Na samą myśl Sayuri uśmiechnęła się do siebie. Zatrzymali się na niewielkiej polanie, porośniętej sięgającą im do kolan trawą. Deszcz zacinał coraz bardziej. Oboje przemokli do suchej nitki, ale żadnemu z nich to nie przeszkadzało. Woda nie mogła im zaszkodzić, a na wszelkiego rodzaju choroby byli naturalnie odporni. Jedynie towarzyszące burzy grzmoty lekko utrudniały prace. 
- Co teraz? – zapytała, mając nadzieję, że posiada jakiś plan. Nie myliła się. Nim zdążyła zareagować, stanął na środku polany i przeciął zębami skórę. Krew buchnęła z otwartej rany, barwiąc roślinność na czerwono. Zaczął krążyć w tę i z powrotem, formując z niej szkarłatne koło i mamrocząc pod nosem jakieś zaklęcia. Płyn szybko zakrzepł na deszczu, posłuszny mowie mojego towarzysza. Następnie, zamknął oczy i wsłuchał się w odgłosy nocy. Gdy Sayuri myślała, że nic się nie wydarzy Ichiru nagle krzyknął 
- WHO IS THE BITCH NOW ?! WHO, WHO, WHO ?! JESTEM OGIEREM Z ULICY PRZELOTOWEJ - gdy skończył to mówić zaczął poruszać brwiami . Sayuri zaczęła się śmiać - Dobra, teraz na poważnie ... - spuścił głowę i zaczął coś mamrotać pod nosem. Na trawie, już przed jego nogami zaczynało pojawiać się ciało. 
- Coś ty zrobił ?! - cicho krzyknęła
- Stworzyłem kogoś, kto pomoże Jej powstać. Przed nami sporo do zrobienia – odparł i wyciągnął z kieszonki zapalniczkę. Następnie podpalił miejsce wokół ciała, chcąc zatrzeć za sobą ostatecznie ślady. Buchnęły płomienie, trawiąc doszczętnie pozostałości po przeniesieniu. Jak wielką trzeba mieć moc, by przeciwstawić się potędze burzy ? Sayuri wolnym krokiem chciała opuścić miejsce
- Say, wracaj mi tu ! - usłyszała blisko siebie jego rozgniewany głos
- Kurwa - mruknęła
- Ty mi tu kurwa nie kurwuj, za młoda jesteś kurwa, żeby kurwować ! 
- Kurwaaaa - wystawiła mu język. 

* PRZEZ DŁUŻSZY CZAS ZACZĘLI SIĘ WYZYWAĆ *

- Co ja tu robię ... ? - zapytał chłopak, podnosząc się z ziemi. Zachwiał się i upadł z powrotem zahaczając przy okazji krokiem o bardzo wystający pień drzewa. Gdy doszedł już do siebie oparł się o owe drzewo. 
- Devil ... Jest tu ktoś, kto cie potrzebuje... - powiedziała patrząc mu tajemniczo w oczy.



----------------------------------------

Aghh, nie miałam poomysłu, ale chciałam coś dodać, a nie zostawi,c jak zwykle długą pusta przerwę ;C . No ale myślę, że niektórym przypadnie do gustu. Pati, wiem, że obiecałam dużo dialogów, ale musisz nacieszyć się tym, ponieważ noo, nie wiedziałam jak ciągnąć tę rozmowę bohaterów, przyznaję się bez bicia ;c . Ale cóż... Pozdrawiam Sheezaaaa , Paaatiii ( Who is the bitch now ?! Ogier z ulicy Przelotoweeej ! x 3 ) , Pawłaaaa ♥ i resztę bandy ♥ . Oraz czytających = 3 ♥ . 
SAYONARA ♥.♥

---------------------------------------

Na wysokim niebie, chmurka chmurkę jeeeeeee...zu co tam się dzieje ! x 33

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz