niedziela, 9 września 2012

Koleeejny rozdzaiaaał :PP

Przepraszam, że tak długo nic nie było dodawane, ale nie miałam dostępu do kompa, hihi :P A teraz zapraszam na kolejny rozdział :)




Kocham Cię .. Kocham Cię , słyszysz ?!
 
 
 
 
Rosalie jeździła sobie zyletką po ręce, w okolicach żył słuchając odgłosów kłótni Devila z Dominem. W końcu zaczęła robić liczne nacięcia na nadgarstku, które prowadziły wzdłuż dłoni aż po łokieć. Wpatrywała się tępo w spływającą krew, ale mimo to nie czuła bólu.
> Nawet jeśli nie umrę, to będę wybaczać, ale nigdy tego nie zapomnę< - pomyślała i w tym samym momencie straciła przytomność... Jej ciało leżało oparte o biało-zieloną wannę. Z lewej ręki sączył się czerwony strumyczek. Cała zrobiła się blada, a jej usta przeszły w lekkawy siny odcień.
 
 
(*)
 
 
- Rosalie ! Kocham Cię... Kocham Cię, słyszysz ?! Błagam obudź się ! Proszę Cię ! - usłyszała głos Ralpha. Dopiero po chwili zorientowała się co się stało. Nadal leżała w łazience, przed swoją twarzą zobaczyła zmartwioną twarz chłopaka, a kątem oka zauważyła Patrishie siedzącą na dywaniku. Powoli zaczęła otwierać zaczerwienione oczy. Usłyszała wydech powietrza, w którym czaiła się ulga.
- Ralph... - wychrypiała swoim bajkowym głosem
- Jestem tu... Patrishia, przyniosłabyś szklankę wody ? - popatrzył na koleżankę proszącym spojrzeniem. Ta tylko pokiwała głową i udała się do kuchni - co ci strzeliło do głowy żeby to zrobić ?!
- Bo ja... Chciałam dać wam spokój. Przecież sam widzisz, co się dzieje przeze mnie.. Devil wpada w agresję, atakuje ciebie... Chyba lepiej by było, jakby mnie nie było... A ty, znalazłbyś sobie inną...
- Dobre wiesz, że cię kocham i to się nie zmieni - popatrzył jej gleboko w oczy. W tym samym czasie dziewczyna przyniosła wodę i podała szklankę Rosie, sama siadając obok niej i opatrując jej pociętą dłoń.
- Patrishia... Co ja mam teraz zrobić ... ? - zapytała koleżankę pytającym spojrzeniem.
- Chodzi o Devila ?
- Tak...
- No cóż... Jeżeli kochasz w tym samym czasie dwie osoby, to wybierz tą drugą... Bo prawda jest taka, że jakbyś kochała tą pierwszą, to nie zakochałabys się w tej drugiej - popatrzyła na Ralpha - a ty się tak nie szczerz - skarciła go i wszyscy zachichotali.
- No ale cio ... ? Ja naprawdę kocham Rosalie i nigdy bym jej tego nie zrobił, co uczynił Maciek. bo bez ciebie życie traci sens - popatrzył na nią i dodał - Dla całego świata możesz być nikim, lecz dla mnie jesteś całym swiatem...
Patrishie i Rosalie zatkało. Nie spodziewały się tego, ze strony chłopaka . Popatrzyły na siebie a potem na niego. Ta druga lekko się uśmiechnęła. Koleżanka widząc to powiedziała
- Aż mi się niedobrze robi, od tych waszych czułości...
Wszyscy się zaśmiali. Ralphie pomógł wstać swej ukochanej po czym poszli do kuchni zjeść co nieco. Oczywiście nie obeszło się bez bitwy na jedzenie. Po spozyciu posiłku zalegli się we trójkę oglądając komedię. Nagle chłopak zauważył że Rosalie drży.
- zimno ci ? - zapytał patrząc na nią
- Troszkę - odpowiedziała i od razu Ralph przykrył ją kocem i przytulił - wiesz co ?
- Hm ?
- Lubię jak jest mi zimno ...
- Czemu ? - spytał zaciekawiony. Patrishia też na nią spoglądnęła.
- Bo wtedy mnie przytulasz ... - zarumieniła się i zaśmiała, tak jak reszta towarzystwa - mam prośbę
- Jaką?
- Obiecaj mi, że nie będziesz mieć innej...
- Ale napewno będzie inna - odparł odwracając wzrok - tylko ta inna będzie do ciebie mówić mamusiu... - dał jej buziaka i ze wstydu schował głowę pod koc. Patrishia się zaśmiała a Rosalie zarumieniła odwracając głowę.
- Ale wiem jedno... Nawet kiedy między nami będzie źle, pójdę za Tobą w ogień, stanę za Tobą murem i przywalę każdemu, kto będzie chciał ci zrobić krzywdę - powiedział Domin odkrywając się z koca .
- Uroczy jesteś wiesz ?
- Dobra, koniec tych czułości. Zabieram ci dzisiaj twoja laskę - Patrishia zaśmiała się diabolicznie i zniknęła razem z Rosalie w kłębach dymu.
- No ja pier papier... Nawet nie zdążyłem się z nią pożegnać - zaczął kląć Domin.
 
(*)
 
Patrishia porwała swoja koleżankę do siebie do domu by tej nocy nocowała u niej. Dziewczyny śmiały się w najlepsze, gdy ktoś zapukał do drzwi.
- Mówiłaś, że twoich rodziców dzisiaj nie będzie w domu.
- Bo mialo nie być. Tylko to chyba nie moi rodzice... - powiedziała patrząc przez szkiełko w drzwiach.
- To kto to ? - spytała zaciekawiona Rosalie
- Devil...
- O nie ... - dziewczyna nagle posmutniała.
Patrishia wpuściła chłopaka do środka i zapytała
- Co ty tutaj robisz ?!
- Przyszedłem przeprosić Rosalie, porozmawiać z nią i poprosić o drugą szansę... - wyszczerzył się pokazując swoje idealne uzębienie.
- Skad wiedziałeś, ze tu będę ? - zapytała Rosie
- Śledziłem was ... - zarumienił się
- Sluchaj Devil, co ty najlpeszego odpierdalasz ?!
- Kocham cię ... - wyszeptał patrząc jej w oczy.
- Nigdy nie znałam kogoś, kto byłby tak pewny siebie. Nawet, gdybyś założył na siebie wór na ziemniaki, czuł byś się pewnie zajebiście - powiedziała odwracając się, by wziąść szklankę z brzoskwiniowym sokiem.
- Przykro mi, że nie wiesz co się dzieje w moim życiu, gdy z niego odeszłaś... I opowiadasz głupoty jakbyś od zawsze mnie znała...
- Wydawało mi się, że cię znam... Ale po tym co zrobiłeś, przekonałam się, że myliłam się co do ciebie... Wyrobiłam sobie fałszywe zdanie o tobie mój drogi. I jeśli myślisz, że ci wybaczę, to masz rację, ale nigdy ci tego nie zapomnę ! Nigdy ! - wykrzyczała mu to prosto w twarz. Patrishia przyglądała się temu przedstawieniu wcinająć popcorn.
- Zmieniłaś się Rosalie... - powiedział Devil
- Mówisz, że bardzo się zmieniłam. Prawda jest taka,że dorosłam.Przestałam pozwalać ludziom mną dyrygować. Nauczyłam się, że zawsze można być szczęśliwym. Zaakceptowałam rzeczywistość.
- Eh ... Rosalie... Ja toba nie dyrygowałem ... Kocham cię, robiłaś co chciałaś...
- Powiedz mi dlaczego za każdym razem gdy już sobie odpuszczam, gdy godzę się z tym że już nic do mnie nie czujesz, to ty akurat wtedy znów do mnie startujesz ?
- Bo cię kocham ... ? - zapytał z mina niewiniątka - Posłuchaj mnie. Pomyśl, ile wspólnych chwil spędziliśmy razem. Ile było śmiechu, ile łez wspólnie wylaliśmy. Proszę, daj mi ostatnią szansę - uklękł przed nią i prosił z błagalnym spojrzeniem.
- Człowieku, kufa, wstań bo jeszcze pomyśle że chcesz mi się oświadczyć ! - krzyknęła pomagając mu wstać - To jest taki moment kiedy nawet żaden wulgaryzm nie jest w stanie go ująć...
- W pełni się zgadzam - krzyknęła Patrishia z tyłu. Maciek wziął jej kubełek z popcornem i wyrzucił przez okno - ej ! Ja to jadłam !
- Zachowuj sie - warknął a Patrishia poszła zrobić drugi popcorn rzucając mu przy okazji gniewne spojrzenie
- Mam pytanie - powiedział Maciek spacerując dwoma palcami po ramieniu dziewczyny - bolało cie, jak spadłaś z nieba mój ty aniele ?
- Nie, zmęczyłam się, jak wychodziłam z piekła - rzuciła i strąciła dłoń Devila z ramienia
- No ale ty jesteś takim moim malym aniołkiem...
- Ty jeszcze nie wiesz , kim jestem tak naprawdę...
 
Kim jest Rosalie ? Co będzie z nią i Devilem ? Czy będą razem, czy jednak wybierze Domina ... ? Tego dowiecie się w następnych rozdziałach ! Sayonara ! :)

3 komentarze:

  1. To jest Zaje..pip :D zapraszam do mnie na :

    http://lwiaziemia-panowanie-pokole.blogspot.com/

    zakazana-znajomosc.blogspot.com

    http://panowanie-lwow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest świetne ;) Mam nadzieję, że wszystko dobrze potoczy się między Rosą a Dominem..

    OdpowiedzUsuń