niedziela, 9 września 2012

Drugi rozdział ?! oO

Tak to mozliwe ! Będzie dzisiaj dodany drugi rozdział !


Inni lubią rap, drudzy heavy metal, a ja lubię Ciebie :)

Patrishia wchodziła do pokoju, gdy Rosalie pokazywała kim jest... Stanęła przed Devilem i wyszczerzyła się w uśmiechu. Jego oczom ukazały się kły... Dziewczyna wycofała się, bedąc pod zdziwieniem, upuszczając kolejny kubełek z popcornem porzy okazji. Chłopaka zatkało.

- Na dworze +20 a Ty masz dalej w sercu lód, chłopaku... - zachichotała, okrążając go wokół . W końcu ponownie stanęła przed nim czekając na jego reakcję.

- Ja ... Ty ... - Devil sie zająkał.

- Widzisz ? Nie zawsze wszystko wydaje się takie, jakie jest na pozór. Nie każdy jest idealny, a napewno nie ja - zasmiała się.

- Nie, nic już nie musi być idealne. A niebo niech wreszcie smakuje kawą z dużą ilością karmelu - powiedział Devil tępo wpatrując się w stolik obok dziewczyny.

- Wiesz co ? Pociągnijmy za spust. Zastrzelmy miłość, która już wygasa między nami...

- Czemu sądzisz, ze wygasa ? - zapytał patrząc jej prosto w oczy

- Słuchaj, ja nie chcę się wiązać z chłopakiem... Po prostu nie chce nastawiać go na niebezpieczeństwo... Wiesz jak trudno mi było, gdy byłam z tobą ? Bałam się, że chcąc cię pogłaskać, mogę ci zrobić krzywdę... I to wielką...

- Ale ja się nie boję, kocham cię ... - chciał ją pocałować, ale powstrzymał się połowie drogi.

- Fakt,często nie pokazuję Ci tego co naprawdę czuję i myślę, bo cholernie boję się,że znowu spowoduje to jakieś spięcia między nami. Mimo to wiedz, że nigdy nikogo nie pragnęłam tak jak tego, by byc z tobą... - zarumieniła się i odwróciła wzrok

- Też chcę być z tobą, tylko że ty chyba juz sobie poszukalaś innego...

- Domin to tylko kolega ... Po za tym ma kogoś innego na oku...

Devil popatrzył na nią pytającym wzrokiem...

- Patrishie... - oboje zachichotali

- Rosalie, mam pytanie... - zaczął nieśmiało

- Tak ?

- Moge prosić o druga szansę ?

- Oczywiście, że tak...

- Miłość nie wymaga słów, tylko czynów... - powiedział i pocałował ją. Na to weszła Patrishia upuszczając znowu kubełek z popcornem

- No ludzie ! Dajcie mi w końcu zjeść ten popcorn ! - krzyknęła po czym znowu poszła zrobić sobie popcorn ( XD )

- I nawet nie wiesz ile dla mnie znaczysz - wyszeptał jej do ucha. Jej zimna dłoń chłodziła jego gorace ramię, mimo tego że miał na sobie ciepłą bluzę, czuł rozchodzący się , przyjazny chłód. Aż zadrżał.

- Przepraszam- chciała wziąść dłoń, lecz Devil ją powstrzymał.

- Tylko ty jesteś moja tylko ty jesteś tym skarbem -

Tak to się nie da.

- Jak to się nie da, wszystko się da! Prawdopodobnie jedynie parasola w dupie nie idzie otworzyć - oboje się zaśmiali.

- Gdyby Twoja krew, byłaby atramentem, to każda książka była by słodka - pocałowała go.

- Aż tak bym smakował ? - zapytał Devil.

- Mhm ... - zaczęła się do niego tulić

- Mrrr... - zamruczał jej do ucha. Patrishia weszła d salonu i zaczęła się śmiać. Zobaczyła niecodzienny obrazek. Maciek siedział Rosalie na kolanach i tulił się do niej

- Jak ja za tym tęskniłam - niemal się popłakała. Rosalie w bardzo szybkim tempie odstawiła Devila obok a sama podbiegła do koleżanki zabrała ją na ręce i posadziła koło siebie częstując się popcornem - Co to było ?! What the fuck ?!

Dziewczyna wyszczerzyła się pojkazując swoje uzębienie. W świetle lampki jej kły błyszczały , odbijając jej światło.

- Ty jesteś ...

- Wampirem - zaśmiała się Rose .

- A ja jej chłopakiem - zachichotał Devil.

- No pięknie ! Wampir, demon, do mnie przystawia się teraz anioł . Jeszcze tu ducha brakuje !

- Cos mówiłaś skarbie ? - na jej zrzędzenie pojawił się Raoel . Zaśmiał się.

- Wiesz co ? Moge ci powiedzieć coś ? - zapytała Patrishia

- Tak ?

- Ale nie obrazisz się ?

- Wypierda*** z mojego domu !- krzyknęła .

- Ani mi się śni - zaśmiał się i usiadł na podłodze.

- Rosie, byłabyś tak miła ? - zapytała Patrishia z mina małego szczeniaczka

- Oczywiście - wyszczerzyła się . Raoel na widok kłów przestraszył się ale nie uciekł. Dziewczyna podeszła i zaczęła koło niego krążyć, jak drapieznik. Wzięła go nagle w stalowy uścisk. Raoel zniknął .

- Dziaa - przytuliła się do Rosalie.

- Nie ma za co - uśmiechnęła się. Jej oczy nagle z niebieskich zrobiły sie złote.

- Czemu nie powiedziałaś nam wczesniej, że jesteś wampirem ? - zapytał Maciek

- Nie chciałam ... Myślałam, że jak sie dowiecie, to uciekniecie, bo będziecie się bali... Zreszta sama wiem o tym od niedawna.

Nagle ktoś zapukał do drzwi.

- To Domin - powiedziała Rosalie pewna siebie. Zanim ktos zauważył, była juz przy drzwiach. Wpuściła gościa do środka. Przywitał się ze wszystkimi .

- Rosalie przepraszam, że tak się zachowywałem. Po prostu chciałem zapomniec o kimś innym. Bo ja tak naprawdę kocham Patrishie... - wydukał unikając wzroku - Patrishia, czy zostałabys moja dziewczyną ? - zapytał zawstydzony patrząc na nią .

- Ja ... - dziewczynę w ogóle przytkało, ale usmiechała się.

- Kurwa, słuchaj! Albo daj mu szanse, albo skończ się do niego uśmiechać! Ranisz go, rozumiesz? - powiedziała Rosalie.

- No dobrze... Niech ci będzie ... - wydukała zaskoczona, w tym momencie dostała buzi od Domina.

- Flaszka optymizmu i kufa do przodu ! - zaśmiał się Devil. Wszyscy poszli w jego ślady .

- Rosalie... - zaczął Ralphie - Nadal uważam Cię za swoją przyjaciółkę, choć żyję już w zupełnie innym czasie.

- Nie musisz mnie lubić. Nie jestem statusem na facebooku - odezwała się spokojnym głosem Rosalie, choć w głębi siebie, chciała go rozerwać na strzępy.

- No przepraszam ...

- Ej ! Trzy przepisy na lepsze jutro : mam wyjebane,chuj Ci w dupę, weź idź się pierdol - zaśmiała sie Patrishia z Devilem.

- Bo wy wiecie, co nas jara najbardziej - zachichotała Rosalie, a Domin jej zawtórował.

Devil pocałował Rosalie na co ona powiedziała

- Oszalałeś ?

- Tak, gdy tylko zobaczyłem ciebie - przytulił sie do niej, a ona poczuła, że ma przy sobie cały świat.

- Okey, ja ide umyć głowę - poiwedziała Rosie.

- A jak myjesz głowę ? - zapytał Devil

- Yyy ... ? Normalnie ?

- Zwyczajnie: opowiedz mi, jak myjesz głowę.
- No... puszczam ciepłą wodę, moczę włosy, skrapiam szamponem...
- Z tubki czy z buteleczki?
- Z buteleczki!
- Aha... i co dalej?
- Maciek!
- No, mów, mów! To jest ważne!
- Ważne? Ale po co? Dlaczego?
- Takie szczegóły są bardzo ważne, Rosalie! Następnym razem, kiedy powiesz mi: „Dziś wieczorem będę myła głowę!”, to będzie tak, jakbym przy tym był. Tylko zamknę oczy i zaraz zobaczę, jak puszczasz ciepłą wodę, zwilżasz włosy, potrząsasz buteleczką, żeby skropić je szamponem... co dalej?
- Przez chwilę spieniam szampon pocierając włosy rękoma... Maciek, zdumiewasz mnie!
- Kocham cię. Czy to ci się wydaje zdumiewające?

- Też Cię kocham - dała mu buziaka i poszła umyć włosy.
- Widzę że wam się układa - zachichotali .
- No oczywiście. Z tak cudowną dziewczyną wszystko jest mozliwe.
- Co ty w niej widzisz ? - zapytał Ralph Devila
- Co ja w niej widzę?
- Dziewczynę, idealną dziewczynę. To takie coś, co nam, chłopakom, jest niezbędne do życia.

- Dlatego ja się cieszę, że Patrishia zaczęła się w końcu do mnie odzywać - Ralph przytulił się do niej.
- Cisza to najgłośniejszy krzyk kobiety. Domyśl się jak bardzo ją zraniłeś, skoro zaczęła Cię ignorować.
Zapadła cisza. Po chwili wróciła Rosalie z turbnem na głowie.
- Tęskniłem - posadził ja sobie na kolanach
- Ja też - dała mu buzi. - Bądź moim przeciwieństwem.
- A dlaczego ?
- Bo przeciwieństwa się przyciągają.
Devil dał jej buziaka, z czego przykład wziął i Ralph. I tak o to spędzili miły wieczór :)
 
 
Pozdrawiam wszystkich czytających !
Saykaa !  ;*




1 komentarz:

  1. Bardzo fajne! Nie mogę się doczekać następnych rozdziałów, bo super Ci wychodzą. Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń