czwartek, 26 lipca 2012
"A teraz wyjdę i będę mieć wyjebane. Ty się martw ! "
Przeepraszam, że tak długo nie dodawałam nic, ale nie mogłam nic wymyślić . Miłego czytania . ;3333
Rano Rosalie obudziła się i leniwie przetarła swoje niebieskie oczy. Gdy tylko zdążyła je otworzyć, wydała okrzyk pełen przerażenia.
- Ralph ! Wynocha z mojego pokoju ! No przynajmniej odwróć się, bo chcę wstać - krzyknęła dziewczyna, gdy do jej świadomości dotarło w końcu że przy jej łóżku faktycznie stał Ralph patrzący na nią z rozbawioną miną.
- Key, okey. Ale jakbyś widziała swoją minę. Bezcenna ! - powiedział i stanął w kącie plecami do niej. Rosalie ostrożnie wstała, ubrała się i podeszła do chłopaka z ogromną poduchą
- A masz ! To za to że wlazłeś mi do pokoju i mnie przestraszyłeś - mówiąc to zaczęła go walić po głowie - A teraz pozwolisz, ze pójdę zjeść śniadanie - uśmiechnęła się słodko i wyszła z pokoju.
- Co za dziewczyna - zachichotał i udał się za nią
-------------------------------------------------------
- Dobrze, dobrze ! - chwalił swoją uczennicę - No a teraz powtórz to, co nauczyłaś się dzisiaj - mówił patrząc na nią z zachwytem. Od początku tej znajomości Ralph czuł coś do niej. Myślał że to była tylko krótkotrwała fascynacja. Ale mylił się. Co raz, co dzień myślał o niej coraz to więcej. Ona po prostu miała w sobie to coś. Zawsze uwielbiał na nią patrzeć. Na to jak się śmieje, uczy. wkłada swój cały wysiłek w to, by zrobić wszystko jak najdokładniej. Najmniejszy ruch robiła powoli, ucząc się, jak najlepiej go wykorzystać. Z wielką chęcią spędzał z nią czas. Po prostu potrzebował tego. Chciał dzisiaj, znaczy już postanowił że powie jej prawdę i to, co do niej czuje . Po prostu wszystko. Chciał z nią być szczery. Nagle przerwał rozmyślenia, wyjął głowę z chmur i obserwował kończącą zajęcia dziewczynę .
Gdy już zakończyli zajęcia, zaczął nieśmiało
- Rosalie, bo ja bym chciał ci coś powiedzieć... Masz czas ?.
- Jasne, o co chodzi ?. - zapytała z uśmiechem na twarzy biorąc butelkę wody.
- Tylko, że nie tutaj. Mogłabyś teraz przyjść do mnie do domu? Czy masz jakieś plany ? - zapytał patrząc na nią znacząco.
- Hm ... Mogę pójść. I tak nic nie mam zamiaru robić.
I tak o to sposobem znalazła się u Ralpha w domu w jego pokoju.
- No to co to takiego ważnego, że przywędrowaliśmy aż tutaj ?.
- Raczej osobistego...
Rosalie zrozumiała jak bardzo poważna jest sprawa o której chce jej powiedzieć chłopak. Usiadła obok niego na łóżku patrząc w jego oczy z czułością i powiedziała
- Ej, mi możesz powiedzieć wszystko. Przecież od tego są przyjaciele - dziewczyna widząc jego reakcję na słowo "przyjaciele" zaczęła się domyślać o co może chodzić.
- Bo ... Ja chcę ci coś powiedzieć, ale tak trudno mi jest to zrobić... - powiedział zakłopotany - Bo wiesz ... Bo ja cię ... Albo już nie. Inaczej... - wziął jej dłoń i przyłożył do serca - słyszysz, jak mi serce bije ?. Ono cię nigdy nie oszuka... Chciałem ci powiedzieć to już od dawna, ale nie miałem odwagi... Ale teraz się już nie wycofam... Bo wiesz... Ja cię bardzo kocham... - powiedział Ralph i pocałował ją delikatnie w usta czekając na jej reakcję. Rosalie dopiero teraz zauważyła, ile jej zdjęć znajduje się w jego pokoju i zrozumiała ... Ale nie kontrolowała się teraz ... Wybuchła ...
- Wiesz ty co ? Masz tyle moich zdjęć i myślisz, że patrząc na te zdjęcia ... Na moją twarz, ciało, oczy, włosy... Już mnie znasz? Mylisz się...
To tylko chwila uwieczniona na fotografii, ujęcie sekundy mojego życia... Nie wiesz, co wtedy mogłam czuć, kim mogłam być... I wiesz co ?. Jeśli ci się wydaje że jestem pusta, to się mylisz. Bo ja jestem tylko szczera ! Dziękuję ci za to, że jesteś takim sukinsynem ! Kiedyś miałam marzenia... Wierzyłam, że mogą się udać... Dążyłam do celu, nawet ufałam ludziom. Ale teraz widzę, że nie było warto ! Myślisz, że ja ciągle się tak uśmiecham ?! To popatrz na mnie, jak jestem sama ! Tak, jestem świetną aktorką . Przy wszystkich udaję szczęśliwą , śmieję się , jestem wesoła . A gdy tylko zostaje sama uśmiech znika z mojej twarzy i pojawia się tysiące myśli . Ale nie wiem jak długo jeszcze wytrzymam , coraz trudniej jest mi udawać . I lepiej zapomnij, że jestem, bo teraz wystarczy, że ja o tym wiem. I wiesz co ?. Ty taki zawsze jesteś, czy masz całoroczny limit ? Wyrywasz każdą dziewczynę, która ci się spodoba ?!Przedstawienie się skończyło.Teraz skunksie ukłoń się. Od teraz już nic nie znaczysz. Czasami zastanawiam się, co myślisz gdy ze mną rozmawiasz... Ale szczerze ? Wole nawet nie wiedzieć , bo mogłabym się przestraszyć ! I wybuchnę Ci śmiechem w twarz, gdy jeszcze raz wspomnisz o miłości . I wiesz co ?! Reprezentujesz najgorszy gatunek skurwysynów !!!! I skoro urodziłeś się takim sukinsynem, to księciem na pewno nie umrzesz ! Nie mam zamiaru już dłużej tutaj tak z tobą rozmawiać, bo rozwalam cię na starcie mały. Teraz wyjdę i będę mieć wyjebane. Ty się martw ! - popatrzyła na niego i zniknęła. Ralph nie wiedział, co ma robić. Najchętniej to by się rozpłakał. Boli go ... Te słowa bardzo go zraniły ... Bo słowa czasem bardziej bolą, niż czyny ...
Nazajutrz Rosalie czuła się strasznie ... Miała wyrzuty sumienia, że tak źle potraktowała Ralpha ... W końcu on się tylko zakochał ... Nie powinna tak się na niego złościć . A to że ją pocałował ... ?. Mogła mu powiedzieć, żeby więcej tak nie robił i tyle ... Nagle z zamyślenia wyrwało ja pukanie do drzwi . Pomyślała że da tej sprawie trochę czasu ... Tak jak Ralphowi . Powiedziała "proszę" i zobaczyła w drzwiach Kayę z paczką słodyczy .
- Hej, można ? - zapytała .
- Tak, wchodź - powiedziała smutno Rosalie i w mgnieniu oka, Kaya siedziała obok niej na pościeli .
- Słyszałam, co się stało ... Ralph się załamał ...Ale widzę , że nie tylko on - powiedziała lustrując stan koleżanki - masz , to na pocieszenie - podała jej już wspomnianą dużą paczkę ze słodyczami .
- Dzięki ... - uśmiechnęła się słabo
- Wiesz... Chciałam ci coś jeszcze powiedzieć ...
- Słucham ... - powiedziała Rosalie myśląc co to może chcieć jej powiedzieć ... Miała już dość trochę nowości, ale postanowiła i to znieść...
- Bo ... Głupio mi to tak trochę mówić dopiero teraz ... Ale ...
- ... ale ... ?
- Tak naprawdę to ja ... Patrishia ... - powiedziała Kaya-Patrishia
Ten news zwalił Rosalie z nóg ... Za dużo nowych rzeczy ... Zemdlała...
C.D.N. :D
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Świetny rozdzialik.. u mnie jutro pojawi się 17 rozdział... mam nadzieje że rozmawianie z pewnym idiotą.. ( oj wiesz o kogo chodzi :D ) doda ci więcej weny i że rozdziały będą częściej
OdpowiedzUsuń